|
Hokeistów Cracovii grypa odpuściła i chociaż przed nimi bardzo trudne spotkania, zapewniają, że w każdym z nich będą walczyć o zwycięstwo.
Ale by było to możliwe, to krakowianie muszą zagrać w następnych meczach znacznie lepiej niż z Podhalem. Szczególnie jeżeli chodzi o obrońców, bo z nich praktycznie żaden nie załużył na wyróżnienie we wtorkowym spotkaniu, a kilku zagrało bodaj najłabsze w sezonie. Rafał Radziszewski utrzymuje równą, wysoką formę, ale wszystkich strzałów nie może wybronić. Szczególnie jeżeli pozwala się rywalom na bezkarne ,poprawianie" własnych strzałów. Również z siłą i kondycją kilku napastników (głównie Wielocha, Cieślaka i Śliwy) nie jest najlepiej. Być może do drużyny powróci Mateusz Malinowski. W kontekście kolejnych rywali ważnym jest by pierwszy atak Cracovii zaczął punktować nie tylko z tak słabym przeciwnikiem jak KH Sanok. W niedzielę bowiem krakowianie podejmują GKS Tychy, we wtorek Dwory Unię, w następny piątek jadą do Katowic i w niedzielę gościć będą gdański Stoczniowiec. Potem kadra rozgrywa w Krynicy turniej z cyklu EIHC i przerwa w rozgrywkach ligowych potrwa do 23 grudnia. Coraz częściej się mówi, że wielkich wzmocnień zespołu już w tym sezonie nie będzie. Chociaż to Cracovia jako pierwsza rozmawiała z czeskim napastnikiem Robinem Baculem, ba nawet wstępny kontrakt był już przygotowany, to zawodnik ostatecznie wylądował w Tychach. W klubie bowiem przyjęto koncepcję kosmetycznych uzupełnień. Chodzi o młodzieżowców i ewentualnie obrońcę Marka Szymańskiego z katowickiego GKS-u. Chociaż nie można wykluczyć, że ta koncepcja ulegnie modyfikacji po powrocie z USA prof. Janusza Filipiaka. Dzisiaj grają: Comarch-Cracovia - TKH Toruń, godz. 18.30. pg |