Poprzedni mecz Cracovii z Podhalem zakończył się sensacyjnie wysokim zwycięstwem krakowian 5:1. Kibice "Pasów" uwierzyli wtedy, że ich drużyna, ekstraklasowy beniaminek, będzie mogła sięgnąć w lidze po medalowe miejsce. Wczoraj wicemistrz Polski z Nowego Targu wziął za tamten mecz srogi rewanż.
A zaczęło się pomyślnie dla gospodarzy. Krakowianie mieli dwie dobre okazje strzeleckie i w 11. min po kontrataku Karel Horny w sytuacji sam na sam pokonał Marka Batkiewicza. Odpowiedź nowotarżan była natychmiastowa. Mirosław Fiszer wygrał wznowienie, a Jarosław Różański pokonał zasłoniętego Rafała Radziszewskiego. Od tego momentu mecz nabrał rumieńców.
Drugą tercję "Pasy" rozpoczęły, grając w przewadze, ale w ciągu minuty nie potrafiły nic zdziałać oprócz niecelnego strzału Mariana Csoricha. Z każdą chwilą rosła natomiast przewaga Podhala. W ciągu dziewięciu minut goście zdobyli trzy gole, które kompletnie załamały krakowian. Do bramki Radziszewskiego trafiali kolejno Michał Radwański, Marcin Ćwikła i Igor Bobczek.
- Popełniliśmy dziecinne błędy, po których padły bramki. Krótki okres w drugiej tercji zdecydował o naszej porażce - analizował trener Rudolf Rohaczek.
Podhale było w tym spotkaniu zespołem zdecydowanie lepszym i nie zanosiło się, by w trzeciej tercji Cracovia podjęła jeszcze walkę. W 46. min grająca w osłabieniu Cracovia zmarnowała świetną kontrę. Bramka w tym momencie dawałaby "Pasom" jeszcze cień szansy na walkę o remis. Tak się jednak nie stało, a kontrolujący sytuację goście dwie minuty później zdobyli piątego gola. Fiszer dobił obroniony przez Radziszewskiego mocny strzał Bobczeka.
- Muszę podziękować chłopakom za piękny prezent imieninowy - cieszył się trener gości Andrzej Słowakiewicz. - Pokazaliśmy dziś wszystkie nasze umiejętności, zagraliśmy agresywnie, z zaangażowaniem. Dzisiejszy wynik nie podlega dyskusji.
ComArch/Cracovia | 1 |
Wojas/Podhale | 5 |
Tercje: 1:1, 0:3, 0:1.
Bramki: 1:0 - Horny (11., Marcińczak, w przewadze), 1:1 - Różański (12., Fiszer), 1:2 - Radwański (26., w przewadze), 1:3 - Ćwikła (30., Łyszczarczyk), 1:4 - Bobczek (35., Łyszczarczyk), 1:5 - Fiszer (48., Bobczek).
Sędziował: Michał Szot z Sosnowca. Kary: 14 oraz 24 min (w tym 10 kara indywidualna dla Kotaska). Widzów 500.
Oświęcim: Przełamanie w samą porę W tym sezonie Dwory/Unia jeszcze nie wygrały z Tychami. Przełamanie przyszło w samą porę. Dzięki wygranej mistrzowie Polski odzyskali fotel lidera. - Jeszcze Unia nie zginęła - wykrzyknął po meczu bramkarz Tomasz Jaworski, który w pierwszej, prowadzonej w bardzo szybkim tempie, tercji trzykrotnie wygrał pojedynek z Mariuszem Justką. - W takich sytuacjach obie strony mają równe szanse. Tym razem szczęście dopisało mnie. Nie jest to jednak dziełem przypadku. Zespół jest w gazie - dodał bramkarz Dworów.
W 19. min krążek w tercji środkowej stracił Łukasz Mejka, przechwycił go Marcin Jaros, zagrał wzdłuż bramki, a Miłosz Ryczko uderzał "do pustaka".
W 30. min Wojciech Wojtarowicz stracił kij, a kiedy chciał go podnieść z lodu, Andrzej Gretka wyrzucił go kilkanaście metrów dalej. Sędzia był blisko całej sytuacji i nałożył na tyskiego obrońcę karę za niesportowe zachowanie. Kiedy do jej zakończenia brakowało 9 s, Jacek Zamojski ręką zatrzymał wystrzelony przez tyszan krążek, szybko zagrał na prawą stronę do Waldemara Klisiaka, a ten uderzył "z klepy" w długi róg i bramkarz Arkadiusz Sobecki skapitulował. Zamojski, zanim ruszył z gratulacjami do kolegi, zdjął rękawicę i przyłożył rękę do lodu.
A co się działo w trzeciej tercji? - Może z trybun wyglądało to tak, że gospodarze mieli przewagę, bo więcej jeździli, ale my ich gnębiliśmy - tłumaczył trener GKS Wojciech Matczak.
- Byliśmy gotowi na walkę - stwierdził Andriej Sidorenko, trener Dworów. - Młodzi gonią starszych i wszystko jest w porządku.
Kibice bardzo źle przyjęli Adriana Parzyszka, który po ośmiu latach, przed sezonem, przeniósł się z Dworów do Tychów. Wywieszono transparenty: "Parzyszek i Gonera - dwa zera", a każde zagranie Parzyszka kwitowane było salwą gwizdów. - Spodziewałem się takiego przyjęcia, ale nie zrobiło ono na mnie wrażenia - powiedział popularny "Adik". - Już drugi raz nie udało mi się strzelić gola w meczu przeciwko swoim byłym kolegom, ale w końcu dopnę swego, zamykając usta szydercom - stwierdził Parzyszek.
Tercje: 1:0, 1:0, 0:1.
Bramki: 1:0 - Ryczko (19., Jaros); 2:0 - Klisiak (32., Zamojski); 2:1 - Krzak (55., Ślusarczyk).
Sędziował: Krzysztof Rzerzycha z Krakowa. Kary: 6 oraz 12 min. Widzów: 2000.
Pozostałe wyniki: GKS Katowice - Stoczniowiec Gdańsk 1:8 (0:1, 1:3, 0:4), TKH Toruń - KH Sanok 9:3 (1:0, 5:1, 3:2).
1. Dwory/Unia | 22 | 48 | 113:45 |
2. GKS Tychy | 24 | 47 | 108:58 |
3. Stoczniowiec | 25 | 47 | 118:67 |
4. Wojas-Podhale | 24 | 43 | 89:62 |
5. Cracovia | 22 | 40 | 81:67 |
6. TKH Toruń | 24 | 40 | 103:57 |
7. GKS Katowice | 24 | 5 | 40:158 |
8. KH Sanok | 25 | 4 | 41:179 |