|
ComArch Cracovia - TKH Toruń 0-3 (0-1, 0-1, 0-1). Bramki: Rajnocha 7, Voznik 33, Bomastek 44. Sędziował Leszek Więckowski (Warszawa) oraz Zbigniew Wojas, Artur Hyliński (obaj Oświęcim). Kary: 22 - 14 min. Widzów 800.
Cracovia: Radziszewski - P. Urban, Csorich, Sarnik, Słaboń, Malinowski - Smreczyński, Marcińczak, Śliwa, Horny, Twardy - Malacz, Gąska, S. Urban, Pawlik, Drozdowicz - Kozendra, Kotuła, Witowski, Cieślak, Byrka. TKH: Wawrzkiewicz - Tyczyński, Fraszko, Jóźwik, Voznik, D. Laszkiewicz - Korczak, Sokół, Bomastek, Proszkiewicz, Dołęga - K. Piotrowski, Rajnoha, Myszka, Suchomski, Furo oraz Ożóg, Nikiel, Ł. Kiedewicz, Saglo. Na nic się stały zmiany w ustawieniu dokonane przez trenera Cracovii Rudolfa Rohaczka. "Pasy" grały znów słabo, szczególnie w ofensywie. To że krakowianie stracili tylko 3 bramki to zasługa Radziszewskiego oraz... nieskuteczności hokeistów TKH. W II tercji przyjezdni grali 53 sekund - w 29 min - z przewagą dwóch zawodników, lecz w tym czasie nie potrafili pokonać bramkarza gospodarzy. Inna sprawa, że "pasy" w tej części gry grały aż przez 2 minuty 35 sekund z przewagą dwóch zawodników, ale nie potrafiły nawet stworzyć groźnej sytuacji. Granie w podwójnym osłabieniu skończyło się źle dla Cracovii dopiero w III tercji, kiedy to Bomastek umieścił krążek w siatce. W II tercji dwa razy przerywano grę z powodu zegara, który zaczął wyczyniać cuda. Na przykład przez pewien czas pokazywał, że miejscowi prowadzą... 197-1(!), przez chwilę w ogóle nie działał, ale w końcu udało się go doprowadzić do stanu używalności. RAFAŁ CZERKAWSKI |