|
GKS Tychy - ComAcrh Cracovia 1-2 (1-0, 0-0, 0-2). Bramki: Ślusarczyk 12 - Słaboń 46, Horny 54. Sędziowali Włodzimierz Marczuk (Toruń) oraz Hubert Godziątkowski (Warszawa), Grzegorz Porzycki (Oświęcim). Kary: 8-8 min. Widzów 2000.
Cracovia: Radziszewski - P. Urban, Csorich, Twardy, Słaboń, Sarnik - Noworyta, Marcińczak, Tomas, Horny, Chabior - Kozendra, Kotuła, Wieloch, Śliwa, Witowski oraz S. Urban. Mecze Cracovii z GKS Tychy zwykło się nazywać meczami przyjaźni, lecz tej wczoraj na lodzie nie było widać. W trakcie I tercji Chabior stracił... ząb ("dwójkę"). W II tercji Parzyszek tak atakował Śliwę, że ten ma złamany nos. Za to w ostatniej odsłonie przyjezdni wzięli rewanż na tyszanach - strzelili dwie bramki i wygrali mecz. Rozpoczęło się jednak niewesoło dla "pasów". Uzyskali oni lekką przewagę, ale zamiast bramki dla nich padła dla GKS. W 12 min tyszanie wyprowadzili kontrę i po podaniu Bacula, Ślusarczyk umieścił krążek w siatce. Krakowianie zaczęli odrabiać straty dopiero w III tercji. Na 6 min przed końcem, po bramce Hornego było 1-2, a mimo okazji z obu stron mecz skończył się takim wynikiem. (RCZ) |