|
Zakończył się sezon zasadniczy w Polskiej Lidze Hokejowej. Już wiemy kto z kim w playoffie, wiemy kto będzie grał w tymże playoffie z wyższej pozcyji. Unia zmierzy się z GKS Katowice, GKS Tychy z KH Sanok, TKH Toruń ze Stoczniowcem, a Podhale z Cracovią. Tekst ten nie będzie rozpatrywał szans drużyn w playoffach, o tym innym razem, tekst ten ma być formą retrospektywnego spojrzenia na miniony sezon, który obfitował w różne emocje. Jest to spojrzenie subiektywne autora niniejszego tekstu.
Kiedy zgasły ostatnie światła w hali w Sanoku, a krakowianie w drodze do domu, głośno i obficie świętowali awans do ekstraklasy, wszyscy zastanawiali się, jaka będzie ta hokejowa Cracovia w roku następnym? Rozpoczęły się skromne doniesienia prasowe, znamionujące budowanie potęgi. Juz od jakiegos czasu w plotkach pojawiały się nazwiska Damiana Słabonia, czy Piotra Sarnika, jednak nie było żadnych konkretów, najpierw ściągnięto bramkarza - w klubie pojawił się bardzo utalentowany bramkarz Rafał Radziszewski, z Podhala, który juz w zeszłym roku udowodnił że jest w ścisłej czołówce polskich golkiperów.Zaczęły się pojawiać kolejne nazwiska, Rafał Twardy, Pavel Urban, Dalibor Rimsky... Cracovia rosła w siłe. Jednak cały czas, już nawet po rozpoczęciu treningów, pozostawał jeden problem - lodowisko w Krakowie było przed remontem, a w związku z tym zamknięte. Całymi miesiącami trwała tułaczka drużyny po południowej Polsce, a drużyną krakowską Pasy były w zasadzie tylko z nazwy, spędzając gros czasu w Sosnowcu. Band nadal nie było, a początek sezonu 10 września zbliżał się wielkimi krokami. Mecz z Unią w Krakowie elektryzował kibiców, spragnionych dobrych meczy przy Siedleckiego. Jednak prace remontowe posuwały się powoli i wreszcie wszyscy stracili nadzieję na to że mecz się odbędzie w terminie. W międzyczasie, wybuchła afera, którą na stronie nazwaliśmy "MętelGate" - otóż tak zasłużony dla polskiego hokeja prezes Woźnicki postanowił utrudnić Cracovii budowę składu, wszyscynając awnturę na tle transferu zawodnika Maiusza Mętla, który reprezentował nasze barwy w seoznie 2003/2004, będąc zresztą na starcie sezonu wyróżniającą się postacią. Pokrótce, przezes domagał się nie do końca uzasadnionej zapłaty w wysokości 2500 PLN, z którą jednak był problem, bo nie było możliwości formalnego zapłacenia tych pieniędzy (brak dokumentów). Jednak sprawa została koniec końców załatwiona i Cracovia choć jeszcze bez Sarnika, przystąpiła do rozgrywek - w tym czasie rozgrywała się komedia pod tytułem "wypożyczamy Piotra Sarnika z Tychów". Skończyło się arbitrażem, Cracovia zapłaciła za wypożyczenie i Sarnika zadebiutował w późniejszych meczach. Cracovia była gotowa do rozegrania swojego pierwszego spotkania, a na wyjazd trzeba było się udać do, znanego nam doskonale Sanoka. Sanok mimo że przegrał walkę o awans, to... awansował - wygrywając baraż w Oświęcimiu, zarządzony po wycofaniu się z ligi Orlika Opole. A jak było w tym i w następnych meczach to w dalszej części tekstu... |