|
Dziś dalsza część tekstu o sezonie 2004/05. Rozpoczynamy tam gdzie skończyliśmy
czyli okolice 10 września 2004, kiedy to zaplanowany był mecz z Unią Oświęcim w Krakowie
Mecz ten został jednak przełożony, z uwagi na brak lodu w Krakowie, Cracovia udała się
więc do Sanoka, gdzie bez większych problemów pokonała drugiego beniaminka, 4:1, a
pierwszą bramkę w sezonie zdobył Dalibor Rimsky. To co się działo następnie wprawiło
w osłupienie wszystkich, Pasy kroczyły od zwycięstwa, do zwycięstwa, w pokonanym
polu pozostały Podhale Nowy Targ, GKS Tychy, TKH Toruń, Stoczniowiec Gdańsk i GKS
Katowice. Cracovia była nawet przez moment liderem ekstraklasy, a warto dodać, że
wszystkie mecz graliśmy na wyjazdach. Wreszcie przyszdł pierwszy mecz z Unią...
Unia także grała bardzo dobrze i mecz w Oświęcimiu był meczem o fotel lidera. Do
sędziowania dostał go pna Przemysław Kępa z Nowego Targu, który jednak nie był
jeszcze przygotowany (debiut ligowy!) do sędziowania takich meczy. Cracovia
rozpoczęła z animuszem, walczyła jak równy z równym z Mistrzem Kraju, ciężko było
się wyznać, kto mistrz a kto beniaminek. Wreszcie bramka dla Pasów! Euforia wśród
biało-czerwonych kibiców - prowadzimy w "jaskini lwa" 1:0!. Niedługo potem Pavel
Urban podwyższa na 2:0. Lecz tu do akcji wkracza pan Kępa. Bramka nie zostaje uznana,
za chwilę dostajemy 2 kary i w sytuacji 5:3 robi się remis, a zachwilę Unia wychodzi na
prowadzenia, widać zmęczenie naszych graczy, ale walczą. Jednak w trzeciej tercji
Paweł Kozendra jest bezradny kiedy to Waldemar Klisiak fauluje go, sędzia nie zauważa
puszcza grę, w wyniku czego Klisiak znajduje się w sytuacji sam na sam z Radziszewskim
i pokonuje podporę Pasów. Podłamana Cracovia dostaje jeszcze jedną bramkę - mecz kończy
się wynikiem 4:1 dla Unii. Ale i tak wielkie brawa otrzymują nasi zawodnicy. Potem
bywało już różnie, generalnie drużyna gra w kratkę. Wreszcie gramy we własnej odnowionej
hali - w debiucie, połączonym z pożegnaniem Romka Stebleckiego przegrywamy z GKS Tychy.
Różne koleje losu spotykają Pasiaków, piękna wygrana z Podhalem w stosunku 5:1, przyćmiona
zostaje beznadziejnymi meczami z Toruniem. Emocjonujące, stojące na wysokim poziomie mecze
ze stocznią, kontrastują z koszmarnie wymęczonymi zwycięstwami nad słabiutkim GKS Katowice.
Bolesna i dotkliwa jest porażka w Oświęcimiu, w trakcie ciągnącej się epidemii grypy w drużynie,
kiedy to przegrywamy aż 10:3 po bardzo mizernym naszym występie. W międzyczasie następuje
zmiana na stanowisku głównego szkoleniowca - zostaje nim Czech Rudolf Rohacek, trener
Nahuńko zostaje drugim trenerem drużyny. Debiut Rohacek ma okazały - wspomniane 5:1
z Podhalem. Potem znowu w kratkę, ale powoli widać zmianę nastawienia, Cracovia
z ultradefensywnej taktyki, przechodzi na bardziej ofensywną i co prawda jest różnie
z wynikami, ale mecze stają się coraz ciekawsze. Wspomnieć też należy o zmianach kadrowych
w początkowej fazie sezonu kontuzję łapie Dalibor Rimsky, długo trwa poszukiwanie
nowego obcokrajowca, wreszcie w drużynie pojawia się Roman Tomas. Początkowo krytykowany
pod koniec sezonu staje się ulubieńcem wszystkich kibiców Pasów. W drużynie w trakcie
już rozgrywek pojawiło się kilku innych graczy, najwcześniej przyszedł Sławomir Wieloch
znany z występów w Unii Oświęcim, doświadczony zawodnik, który bardzo pomógł naszej drużynie
uspokoić grę. Na koniec okresu transferowego, doszli jeszcze Tomasz Kosiński i Tomasz Maciążek
Rafał Bibrzycki, Patryk Noworyta, Adrian Chabior i Dariusz Musiał, dla którego był to
powrót do Cracoviii do hokeja po 5 latach. Po przerwie świątecznej Cracovia już w nowym
składzie zaczęła grać coraz lepiej, przynosząc coraz więcej radości swoim sympatykom
zdażyły się słabsze mecze jak z Toruniem czy Podhalem. Ale remis i wygrana z Unią były
mocnym akcentem na zakończenie sezonu. Tym bardziej że należy wspomnieć że remis 3:3
z Oświęcimiem był bardzo kotrowersyjny, a zawodnicy, trenerzy, działacze i kibice
Pasów mieli bardzo duże pretensje do sędziego Włodziemierza Zarodkiewicza, który
niewątpliwie wypaczył wynik meczu, za co zresztą został zawieszony przez PZHL. W playoff
wchodzimy z piatego miejsca a mogło być zdecydowanie lepiej, bo przecież do Podhala mamy
zaledwie jeden punkt straty w tabeli końcowej, a do Torunia cztery.Sezon jak na beniaminka
bardzo udany i jeszcze nie zakończony, bo Cracovię stać na sprawienie niespodzianki w playoff.
Słówko jeszcze o transferach, mówiliśmy o zawodnikach którzy przyszli do Cracovii,
warto też powiedzieć o tych którzy odeszli - przestali grac w tym sezonie wychowankowie
Cracovii Dominik Pawlik, Jarek Drozdowicz, Marcin Malacz - jest to niewątpliwa strata
dla hokeja w Cracovii, szkoda że niedobrze ułożyły się stosunki i współpraca na linii
klub - zawodnicy w tym przypadku. Miejmy nadzieję że jednak Dominik czy Jarek powrócą do gry,
bo Marcin Malacz definitywnie zapowiedział konice kariery...
Już niedługo trzecia część tekstu w której przyjżymy się poszczególnym zawodnikom
a także przedstawimy wszystkie "naj..." sezonu |