spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Wiadomości arrow Cracovia arrow Unia Oświęcim na drodze...

Unia Oświęcim na drodze... PDF Drukuj Email
25.02.2005.
Już od niedzieli swoje półfinałowe boje rozpoczną hokeiści polskiej ligi hokejowej. Przypomnijmy że w półfinałach spotkają się Cracovia z Unią Oświęcim oraz GKS Tychy z TKH Toruń. Faworytami "na papierze" są Unia Oświęcim i GKS Tychy, ale jak pokazały niedawne jakże słodkie dla nas playoffy z Podhalem takie wyliczenia niekoniecznie są zgodne z rzeczywistością.
Krótko o mniej interesującej nas parze. GKS Tychy, klub z którego kibicami łączą pasiaków bardzo przyjazne stosunki, stoi przed ciężkim zadaniem, mając za rywala bardzo niewygodnego dla siebie przeciwnika - TKH Toruń. Torunianie w tym sezonie ma bardzo ciekawą drużynę, która swoją walecznością i nieustępliwoścą napsuła sporo krwi swoim rywalom w PLH, w efekcie czego "pierniki" zajęły po sezonie zasadniczym 3 miejsce w tabeli. Czeka nas emocjonująca walka o miejsce w finale, w której oczywiście ściskamy kciuki za GKS Tychy. W pierwszej rundzie TKH Toruń nie bez problemów wyeliminował Stoczniowca Gdańsk. GKS Tychy pokonał KH Sanok, niespodziewanie przegrywając jeden mecz na Podkarpaciu.
Jednak kibiców w małopolsce elektryzuje drugi półfinał w którym mistrz Polski po spacerku ze słabiutkim GKS Katowice (3:0 w meczach, w których Gieksa nie podjęła wogóle walki) spotykać się będzie z beniaminkiem Cracovią. Na pierwszy rzut oka nie brzmi ten skład pasjonująco - beniaminek kontra mistrz? I jak tu nie wskazać 100% faworyta? Pamiętać trzeba jednak, że Cracovia już kilka razy w tym sezonie pokazała, że nie jest "chłopcem do bicia" a wyeliminowanie w trzech meczach wicemistrza kraju Podhala Nowy Targ (mającego przed sezonem mistrzowskie aspiracje) daje napewno wiele do myślenia trenerowi Sidorence i zawodnikom Unii.

W sezonie zasadniczym Cracovia spotkała się z Unią 5 razy. W pierwszym meczu - będącym jednocześnie pojedynkiem o fotel lidera w lidze, Unia Oświęcim triumfowała 4:1. Tuż po tym meczu pojawiły się pierwsze kontrowersje wobec pracy sędziego, które towarzyszyć miały jeszcze tej rywalizacji. Sędzia Przemysław Kępa, przy stanie 1:0 dla Cracovii nie uznał z sobie tylko wiadomych powodów bramki na 2:0 dla Pasów, która mogła diametralnie zmienić oblicze tego meczu. Nic to, mecz przeminął i Cracovia po raz kolejeny zawitała do Oświęcimia. Tym razem zespół Unii trafił na największy w czasie tego sezonu dołek formy drużyny biało - czerwonych, która zdziesiątkowana grypą uległa biało - niebieskim aż 10:3. Ten mecz chciałoby się jak najszybciej zapomnieć - była to najwyższa porażka naszej drużyny w tym sezonie. Z racji przekładania meczów, pierwszy raz Unię mieliśmy okazję oglądać w Krakowie dopiero 7 grudnia. Mecz był bardzo emocjonujący, Cracovia prowadziła 1:0 po strzale Rafała Twardego - aby ostatecznie ulec 1:3. Ten mecz był zapowiedzią coraz lepszej gry Pasów, drużyna zagrała dobrze, ale jeszcze na tym etapie brakowało trochę do pokonania mistrzów Polski. Warto wspomnieć o brutalnym i bezsensownym zachowaniu Marcina Jarosa, który swoim głupim atakiem omal nie doprowadził do ciężkiej kontuzji kapitana Pasów Pawła Kozendry.

Kolejny raz oświęcimianie zawitali do Krakowa 28 grudnia. Mecz miał diametralnie inne oblicze - Cracovia powoli łapiąca rytm pod ręką trenera Rohacka, od początku ruszyła do ataku. 3:0 po pierwszej tercji było najmniejszym wymiarem kary jaki mógł spotkać oświęcimian w tej części gry. Późniejn niestety do akcji wkroczył sędzia Zarodkiewicz, który notorycznie wysyłał zawodników Cracovii na ławkę kar za wydumane przewinienia. Skończyło się to wszystko doprowadzeniem przez Unie do remisu. Z trudem bo z trudem ale dowiozła ten wynik do końca meczu. Ten mecz pokazał że Pasy są groźne dla każdego i nie można przekreślać szans beniaminka w playoffie. Kibice Unii, którzy meczu nie widzieli, uznali że pasiacy płaczą na temat złego sędziowania Włodzimierza Zarodkiewicza - bo przecież Unia (według nich) nie potrzebuje pomocy sędziego. Innego zdania był PZHL i zawiesił Zarodkiewicza w skutek niskiej oceny jaką otrzymał za sędziowanie tego meczu. To zaogniło jeszcze stosunek do Mistrzów Polski wśród kibiców Cracoviiy. Cracovia nadal rozkręcała się i 11 stycznia Unia po raz trzeci zjechała pod Wawel, na piąty i ostatni mmecz między tymi drużynami w sezonie zasadniczym. W Krakowie mobilizacja wśród kibiców, którzy wiedzieli że Unia jest ostatnią drużyną, która nie została jeszcze pokonana przez pasiastych hokeistów. Mecz rozpoczął się nizbyt udanie kiedy to Michał Klimyn, pokonał Rafała Radziszewskiego już w 2 minucie. Potem jednak powoli do głosu doszli gospodarze, którzy w swych szeregach mieli, rozgrywającego się z meczu na mecz Romana Tomasa. Najpierw doprowadził do wyrównania, a potem w 58 minucie przypięczętował zwycięstwo Pasów po pięknej akcji zdobywając bramke na 4:2. W międzyczasie dobrą partię rozgrywał duet Piotr Sarnik i Damian Słaboń, którzy też zaliczyli po trafieniu. Ten mecz odebrano jako dobry prognostyk przed playoffem, tym bardziej że Cracovia wygrała już potem wszystkie pozostałe mecze sezonu zasadniczego.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)