|
TKH ThyssenKrupp Energostal przegrał wczoraj po raz trzeci z Cracovią i zajął czwarte - najgorsze w sporcie - miejsce w Polskiej Lidze Hokejowej. TKH - CRACOVIA 2:3 (1:0, 1:1, 0:1, dogrywka 0:1) Bramki: Dąbrowski (5), Rzymski (34) oraz Marcińczak (40), Urban (51), Tomas (64) TKH: ł. Kiedewicz - Dąbrowski, R. Fraszko, Myszka, Rzymski, Laszkiewicz - Korczak, Sokół, Bomastek, Proszkiewicz, Dołęga - Voznik, Tyczyński, Furo, Suchomski, S. Kiedewicz. To był smutny finał dobrego w całym przekroju sezonu dla toruńskich hokeistów. Batalię o brązowy medal przegrali z Cracovią już trzech meczach, z które dwa kończyły się po dogrywkach.
Wczoraj TKH prowadził już 5. min po strzale z dystansu Bartosza Dąbkowskiego. Później była szansa na podwyższenie wyniku, gdy grał w podwójnej przewadze, niestety nie udało się zaskoczyć Rafała Radziszewskiego . Kolejne okazje zmarnowali Tomasz Proszkiewicz i Sławomir Kiedewicz. W odpowiedzi groźnie strzelał Roman Tomas, ale łukasz Kiedewicz był czujny. W drugiej tercji podopieczni Jarosława Morawieckiego jeszcze dwa razy grali w przewadze 5-3, ale jej nie wykorzystali. Dopiero w 34. min Dalibor Rzymski po podaniu Martina Voznika podwyższył na 2:0. Gdy wydawało się, że takim rezultatem skończy się II tercja, Oktawiusz Marcińczak strzałem z dystansu pokonał Kiedewicza. Cracovia zwietrzyła szansę na wyrównanie i atakowała coraz śmielej, a torunianie czekali na kontry. W 48. min trójka graczy TKH znalazła się tylko przed Radziszewskim, ale Milan Furo zamiast podać do partnerów huknął prosto w parkany bramkarza. W 51. min "Pasy" doprowadziły do remisu: Pavel Urban po asyście Piotra Sarnika umieścił krążek w siatce i mecz zaczął się od nowa. Torunianie przypuścili szaleńczy atak, lecz ani Przemysław Bomastek, ani Kiedewicz i Laszkiewicz nie zdołali zdobyć zwycięskiej bramki. W 4. min dogrywki solowym rajdem popisał się Roman Tomas: ograł dwóch obrońców i strzelił gola decydującego o brązowym medalu. - Nie ma brązowego medalu, bo byliśmy słabszym zespołem - mówi Tomasz Proszkiewicz. - Dziś wszystko szło dobrze, gdy trzymaliśmy się wytycznych trenera. Prowadziliśmy 2:0, głupia kara w końcówce spowodowała, że Cracovia wykorzystała przewagę. Oni dostali skrzydeł, my wręcz przeciwnie. Byliśmy słabsi, ale nie wiem, z czego to wynika. To jest temat do przemyśleń. Finał: GKS Tychy - Dwory Unia Oświęcim 2:0 (0:0, 0:0, 2:0). Stan rywalizacji: 3-0 dla GKS. Gra się do czterech zwycięstw; o 7. miejsce: KH Sanok - GKS Katowice 2:0 (0:0, 0:0, 2:0). Stan rywalizacji: 2-1 dla GKS. Gra się do 3. zwycięstw.
Marcin Drogorób |