|
|
 |
|
Cracovia Kraków - GKS Tychy: Pamietnik Kibica |
|
|
|
|
15.09.2005. |
Na ten wielki mecz w Krakowie czekałem od dawna. Przyszedłem nawet na
rozjazd zawodników. Powoli zaczeli się schodzić ludzie,tym razem
przyszło ich więcej niż na Stocznię. Pojawili się też kibice z Tych.
I tercja
- pierwsze 5 minut to komentarze w stylu"Ale jaja,oni sa od
nas lepsi" i nie odnosiło sie to tylko do zawodników,ale równiez
kibiców.Większość z nas patrzy z zazdrością i zdziwieniem jak 50 chłopa
z Tych bez problemów potrafi przekrzyczeć ponad tysiąc pasiaków.No
nic,nie tylko kibice GKS-u pokazują klasę,ich drużyna gra twardy
hokej.Ze złością patrzę jak wprasowywują naszych w bandy.W piątej
minucie gol dla GKS-u.Szlag by to!Nasz doping kuleje,gra również.W
końcu grając w PP strzelamy gola!No!Teraz się zacznie - myślę
sobie.Kibice Tychów dopingują równo.Nie bawią sie w jakieś
młyny:przyszli,wywiesili flagi i zaczęli gromki śpiew.Pod koniec I
tercji gol dla GKS-u.Do szatni.
II tercja
- nasza gra sięga dna,tracimy 2 bramki więc i doping
sięga dna.Drużyna gra w osłabieniu i zamiast jej pomóc(nadepnę teraz
pewnie wilu na odcisk) jedyne co słychać to przyśpiewki i pozdrowienia
pod adresem wisły.Cholera,czy przyjście dziś tutaj to był dobry
pomysł??Miałem najgorszy dzień w tym roku,wszystko mi sie posypało w
sprawach osobistych,a tu na dodatek nikomu się nie chce grać,obrońcy
nawet za krążkiem nie jadą,tylko patrzą po sobie.Kibice się lubia ale
na lodowisku nie ma przebacz.Justka wdaje się w bijatykę z
naszymi.Chyba reprezentant Polski na zgrupowaniach za dużo przebywał z
Oliwą,bo od razu rzucił się i mocno zdzielił jednego z naszych,aż mu
kask poleciał na taflę.Ehhh,szkoda,że to nie NHL,sędziae by nie
interweniował,a zawodnicy mieliby z minutę na rozwiązanie swoich
problemów.No cóż.sĘdzia sZot do najlepszych nie należy i jeszcze nie
raz w tym meczu to udowodni.Nagle strzelamy gola na 4:2.No!Może się coś
zacznie dziać.
To najgorszy mecz w moim zyciu.
III tercja
- zawodnicy wyjeżdżają na lodowisko.Jak strzleimy na 4:3
w pierwszych pięciu minutach to będzie ciekawie.Idę za wszystkimi pod
bramkę na którą atakujemy.
Zaczyna się konkretny doping,śpiew prawie nie ustaje,drę sie w
niebogłosy.Nie tylko kibice musieli być wkurzeni na zawodników,trener
też musiał w szatni powiedzieć parę ostrych słów, bo widzimy innych
Pasiaków. Goool!!Jest!! W pierwszych pięciu minutach! Tak jak
zakładałem,a więc jestesmy jednego w plecy. Na trybunach
szaleństwo,każdy wierzy w odrobienie straty do Mistrza Polski,a kibice
GKS-u nie istnieją. Gramy wreszcie tak jak powinniśmy,ostro na
bandach,nie boimy się bodiczków,tak się gra do cholery w Krakowie! Nad
taflą mgła,zawodnicy uskrzydleni dopingiem cisną mocno.Tychy odgryzają
się kontrami.Radzik nie daje się zaskoczyć,wyciagając raz pewniaka z
okienka(a już siedział skubany). W tym momencie już każdy wierzył,że
strzelimy wyrównującego gola. Sobecki bronił jednak wyśmienicie. Gol na
4:4 jednak padł Doping
jest najlepszy jaki tu był od dawna. Zawodnicy to czują,a my zdzieramy
gardła. Na niecałe 2 minuty do końca trener bierze czas. Minuta do
końca, akcja prawym skrzydłem, podanie do środka
i...Gooool!!! Ekstaza, normalnie ekstaza! Dawno tak nie byłem
szczęśliwy!5:4 dla nas!19 minuta i 8 sekunda.Tychy w szoku,jeszcze
tylko chwila,odliczanie..5..4..3..2..1...Koooonieeec!!!
Cracovia pokonała mistrza!!Wszystkie moje problemy schodzą na bok, i jak tu nie wierzyć w potęgę hokeja?
To najlepszy mecz na jakim byłem
------
a jak wasze wrażenia??
Zapraszamy do dyskusji na FORUM |
|
|
|
|
|
|
Co, gdzie, kiedy... |
|
PLAY-OFF o brązowy medal Cracovia-Stoczniowiec 3:1 Cracovia zwycięża! Kraków 13.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0) Gdańsk 16.III.2007 Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1) Kraków 18.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2) Gdańsk 22.III.2007 17:30 Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)
|
|
|
|
|
|
|