spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Prasa arrow Gazeta Krakowska arrow Od 1:4 do 5:4

Od 1:4 do 5:4 PDF Drukuj Email
17.09.2005.

Spotkanie dwóch kandydatów do tytułu mistrzowskiego było znakomitym widowiskiem, godnych siebie rywali. O dramaturgi, którą kibice długo będą pamiętać. Bowiem w 31 min mało kto wierzył, że hokeiści "Pasów" mogą jeszcze ten mecz wygrać.

Krakowianie bowiem, do tego czasu grali po prostu źle. Chaotycznie, zbyt indywidualnie, popełniali kardynalne błędy we własnej tercji, gubili krążek. Na ich tle mistrzowie Polski sprawiali wrażenie doskonale poukładanej drużyny. Już w 5 min Ślusarczyk wykorzystał niezdecydowanie krakowskich defensorów.

Wyrównał efektownym strzałem pod poprzeczkę Horny w 12 min, ale potem na lodzie dominowali goście. Być może tak łatwo by do tego nie doszło, gdyby Laszkiewicz wykorzystał okazję w 16 min.

Otrzymał dalekie podanie, pojechał sam na Sobeckiego, położył na lodzie bramkarzy rywali, objechał go i... trafił w słupek. A potem goście wykorzystali dwukrotnie grę w przewadze (bramki Gonery i Kotlarika), a pier wszy atak przeprowadził popisową akcję w 28 min.

Decydująca okazała się 37 minuta. Krakowianie grali w podwójnej przewadze, a Horny po raz drugi pokonał Sobeckiego. Hokeiści Rudolfa Rohaczka uwierzyli, że jeszcze nie wszystko stracone. W ostatniej tercji do pierwszego ataku wszedł Horny za Twardego, do drugiego Chabior, a do trzeciego Pasiut za Witowskiego. I na lodowisku istniała już tylko jedna drużyna. W 29 sek. Horny odebrał krążek Ślusarczykowi, przejął go Słaboń i zdobył kontaktowego gola.

Goście zostali zepchnięci do desperackiej defensywy i kompletnie się nie orientowali co się dzieje na lodzie. Atakowali tylko podczas gry w przewadze. W 51 min Pawel Urban oddał atomowy strzał spod niebieskiej linii i był już remis. Krakowianie nie zamierzali czekać na dogrywkę. Na 54 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry, Laszkiewicz pod bandą wyczekał, aż pod bramkę tyszan idealnie w tempo wjedzie Csorich, precyzyjnie podał mu krążek i po chwili hala eksplodowała.

Paweł Guga
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)