|
|
 |
|
Polska wygrała I fazę eliminacji do igrzysk olimpijskich w Turynie |
|
|
|
|
13.11.2004. |
Na
drodze do igrzysk w Turynie biało-czerwoni przeszli wstępną przeszkodę
jak burza. Rozgromili najpierw Litwę, później Chorwację, a w końcu
groźnie wyglądającą (z naturalizowanymi Kanadyjczykami) Holandię. W
lutym na decydującym turnieju w Rydze poprzeczka będzie jednak
ustawiona znacznie wyżej.
- To będzie trudny mecz. Holendrzy mają kilku chłopaków z Kanady w
składzie. Trzeba będzie zagrać ciałem, niech więc sędzia odłoży gwizdek
na bok. Niech o zwycięstwie rozstrzygną hokeiści - apelował przed
decydującym starciem kapitan Polaków Krzysztof Oliwa.
Spotkanie z "Pomarańczowymi" zaczęło się dla nas nie najlepiej. Po
karze nałożonej na Krzysztofa Śmiełowskiego kilka razy zakotłowało się
pod naszą bramką, a dlaczego nie padła bramka po strzale Marka Bultje,
wie tylko Tomasz Jaworski.
Wszystko odmieniło się, gdy w odstępie 29 s do boksu kar powędrowało
dwóch Holendrów. Ważną rolę odegrał wówczas Oliwa, który dostał krążek
od Mariusza Czerkawskiego i natychmiast wrzucił go pod bramkę do
czyhającego tam Michała Garbocza. Środkowy francuskiego klubu Hormadi
Anglet z łatwością zdobył gola.
Do końca drugiej kary Holendra brakowało 4 s, gdy Leszek Laszkiewicz
przytomną dobitką po ni to strzale ni podaniu łukasza Sokoła zdobył
drugą bramkę. Od tego momentu graliśmy o niebo lepiej niż rywale i z
łatwością przedostawaliśmy się pod bramkę Philipa Groenevelda.
Najrówniejszą naszą formacją w całym turnieju była zdecydowanie
"piątka" Adriana Parzyszka. Wczoraj każdy z napastników drugiego ataku
wpisał się na listę strzelców. Trzeci gol to zasługa podania "Laszki" i
natychmiastowego strzału "z klepy" Waldemara Klisiaka. Pięć minut
później kolejny okres gry w przewadze wykorzystał środkowy - Parzyszek
- i kwestia zwycięstwa w turnieju była rozstrzygnięta.
- Praktycznie na każdych mistrzostwach gramy razem z Waldkiem i
Leszkiem, rozumiemy się więc doskonale - mówił Adrian Parzyszek. -
Fantastycznie, że straciliśmy tylko jedną bramkę, a nastrzelaliśmy ich
18. Widać, że trener miał do dyspozycji najlepszych napastników.
Zdaniem trenerów
Theo Van Gerwen, Holandia: Chcieliśmy wypaść dobrze w obronie, żeby
zniwelować przewagę Polaków w wyszkoleniu indywidualnym. Punktem
zwrotnym w meczu była przewaga 5:3, kiedy straciliśmy pierwszego gola i
zaraz po nim drugiego. Mieliśmy nadzieję, że pozbieramy się w szatni, i
choć walczyliśmy do końca, to nic nie wskóraliśmy.
Andriej Sidorenko, Polska: - Wiedzieliśmy, że Holendrzy będą prowokować
i dlatego nasza taktyka na ten mecz miała się oprzeć na cierpliwym
wyczekiwaniu na ich błędy. Chłopcy bardzo dobrze się z tego wywiązali.
Przed turniejem wszyscy mi mówili, że będzie lekko, tymczasem Holandia
pokazała dobry hokej. Byłem zaskoczony, spodziewałem się, że będziemy
wyraźniej przeważać. Dobrze, że mieliśmy najsilniejszy skład i wszyscy
pracowali dla dobra drużyny, a atmosfera w zespole była bardzo dobra.
Ważne, że praca włożona na treningach w skuteczne rozgrywanie przewag
nie poszła na marne. Przed turniejem w Rydze trzeba wzmocnić linię
obrony.
Po meczu powiedzieli
Krzysztof Oliwa, kapitan Polski: Podziękowałem po meczu chłopakom i
trenerom. Stworzyliśmy najlepszą reprezentację, jaką miała Polska w
ostatnich latach. Holendrzy byli zdecydowanie silniejszym rywalem od
dwóch poprzednich - Litwy i Chorwacji. Na początku grali w przewadze i
pewnie strzeliliby gola, gdyby nie to, że świetnie bronił "Jawa". Wiem,
że w lutym w Rydze będzie o wiele trudniej, ale nie stoimy na straconej
pozycji. łotysze, Białorusini czy Słoweńcy to tacy sami hokeiści jak
my, tylko w innych koszulkach. Trzeba będzie koncentrować się na każdy
mecz i walczyć z wiarą w zwycięstwo. Tylko wtedy możemy awansować na
olimpiadę. Teraz zostanę na parę dni w Zakopanem i będę trenował z
Podhalem, ale nie zamierzam występować w polskiej lidze. Rozmawiałem z
menedżerem Mariusza Czerkawskiego. Szuka dla mnie jakiegoś klubu.
Wchodzą w rachubę Włochy, Szwajcaria i Rosja.
Mariusz Czerkawski, najlepszy polski hokeista: Trener Sidorenko
wprowadza nam nowy styl gry i ta drużyna zaczyna przejawiać charakter,
czego do tej pory brakowało. Chodzi o grę szybkim krążkiem,
agresywniejszą, lepiej przemyślaną. Zaobserwowałem pozytywne
nastawienie drużyny, mieliśmy świetną atmosferę. Trzeba jednak
pamiętać, że dopiero lutowy turniej w Rydze będzie prawdziwym
wyznacznikiem naszych możliwości. W konfrontacji z łotwą i Białorusią
zobaczymy, czy polski hokej zrobił postęp, czy stoi w miejscu, czy
nawet się cofnął. Liczę na mobilizację działaczy PZHL-u. Chodzi o
stworzenie takich warunków, żeby wszyscy zawodnicy z ochotą
przyjeżdżali na zgrupowanie kadry, a nie tylko po to, żeby odbębnić
kolejny turniej.
Tercje: 2:0, 2:0, 1:0
Strzelcy bramek
1:0 Garbocz (17. Oliwa, Czerkawski w podwójnej przewadze), 2:0
Laszkiewicz (18. Sokół w przewadze), 3:0 Klisiak (34. Laszkiewicz), 4:0
Parzyszek (39. Śmiełowski w przewadze), 5:0 Garbocz (49. Czerkawski,
Oliwa).
SKłAD
Polska: Jaworski - Zamojski, Piekarski, Czerkawski, Garbocz, Płachta -
Śmiełowski, Gabryś, Klisiak, Parzyszek, Laszkiewicz - Sokół, Różański,
Dołęga, Słaboń, Proszkiewicz - Bagiński, Justka, Oliwa.
Sędziował: Ulf Radbjer ze Szwecji. Kary: 10 oraz 12 min. Widzów 3,5 tys.
W drugim meczu: Chorwacja - Litwa
TABELA
|
1. Polska
|
3
|
9
|
18-1
|
|
2. Holandia
|
3
|
6
|
13-9
|
|
3. Litwa
|
3
|
?
|
2-9?
|
|
4. Chorwacja
|
3
|
?
|
3:17?
|
Polska - Chorwacja 7:0
W sobotnim meczu wystarczyły dwie tercje, by balansująca między drugą a
trzecią ligą światową Chorwacja leżała na łopatkach. Choć właściwie
chłopcy czeskiego trenera Zdenka Vojty przegrali już przed meczem.
Później wystarczyło kilka groźnych spojrzeń Krzysztofa Oliwy, parę
rajdów Mariusza Czerkawskiego, Jacka Płachty czy Leszka Laszkiewicza, a
gole zaczęły się sypać jak z rogu obfitości.
Nieoczekiwanie pierwszy eksportowy atak w strzelaniu goli wyprzedziła
formacja zwana "oświęcimską". W Dworach/Unii gra do dzisiaj jednak
tylko Waldemar Klisiak. Środkowy Adrian Parzyszek i lewoskrzydłowy
Leszek Laszkiewicz wyemigrowali przed sezonem za chlebem. "Parzol" do
pobliskich Tychów, a "Laszka" aż do Mediolanu. Choć od pół roku nie
grają ze sobą, rozumieją się w ciemno. Gdy Laszkiewicz strzeli na
bramkę z bliska, ale bramkarz Chorwatów jakimś cudem obroni, z dobitką
pospieszył Parzyszek i już było 1:0. Innym razem spod bandy podaje
Adrian, a piorunującym strzałem z najazdu trzecią bramkę zdobywa
Laszkiewicz. Drugi gol padł po perfekcyjnym rozegraniu "zamka" między
Jackiem Zamojskim, Mariuszem Czerkawskim i Grzegorzem Piekarskim, w
efekcie czego Michał Garbocz posyłał "gumę" do pustej bramki.
Bohaterem meczu trenerzy wybrali Krzysztofa Oliwę. "Chris" zaczął
turniej w pierwszej "piątce" u boku Czerkawskiego. Po meczu z Litwinami
trenerzy Andriej Sidorenko i Andrzej Słowakiewicz zdegradowali go do
czwartej formacji ("Chcemy mieć cztery równe piątki" - tłumaczył
Słowakiewicz), ale Oliwa nie uznał tego za ujmę. - W NHL bez przerwy
grałem w czwartej "piątce". Będąc w niej, możesz również strzelać gole
- mówił, trzymając w dłoni góralską ciupagą za tytuł bohatera meczu.
Oliwa zdobył ostatniego gola z rzutu karnego. Balansem ciała kiwnął
bramkarza i strzałem po lodzie posłał krążek do siatki. - Mam ten jeden
zwód i dzięki niemu strzeliłem już niejedną bramkę - śmiał się Oliwa,
który po raz pierwszy w karierze został uznany za najlepszego zawodnika
meczu.
W III tercji nasi wrzucili na luz. - Wiedzieliśmy, że już po dwóch
meczach mamy korzystniejszy bilans bramek niż Holendrzy, nie było więc
sensu tracić sił przez forsowanie tempa - przyznał Czerkawski.
Napastnik Djurgarden Sztokholm martwił się, czy uda się zregenerować
siły. - Zanim emocje pomeczowe opadną, minie trochę czasu. Jeszcze nie
zdarzyło mi się, żebym usnął przed pierwszą, drugą w nocy, a mecz o
awans z Holandią już o godzinie 15 - mówił.
Bramkarz ComArchu/Cracovii Rafał Radziszewski w swoim drugim występie z
orłem na piersi zachował czyste konto. W debiucie, podczas kwietniowych
MŚ w Gdańsku, Słoweńcy strzelili mu cztery gole. Nowotarscy kibice
witali "Radzika" bardzo gorąco.
Tercje: 3:0, 3:0, 1:0
STRZELCY BRAMEK
1:0 Parzyszek (2. dobitka po strzale Laszkiewicza), 2:0 Garbocz (5.
Piekarski, Czerkawski w przewadze), 3:0 Laszkiewicz (15. Parzyszek,
Klisiak), 4:0 Czerkawski (21. dobitka po strzale Garbocza), 5:0 Dołęga
(29. z podania Słabonia), 6:0 Parzyszek (39. z podania Laszkiewicza),
7:0 Oliwa (46. z karnego).
SKłAD
Polska: Radziszewski - Zamojski, Piekarski, Czerkawski, Garbocz,
Płachta - Śmiełowski, Gabryś, Klisiak, Parzyszek, Laszkiewicz - Sokół,
Różański, Dołęga, Słaboń, Proszkiewicz - Piotrowski, Bagiński, Justka,
Oiliwa oraz Jaros.
Sędziował: Władimir Naliwaiko z Białorusi. Kary: 8 oraz 12 min. Widzów 3 tys.
Michał Białoński, Nowy Targ
|
|
|
|
|
|
|
Co, gdzie, kiedy... |
|
PLAY-OFF o brązowy medal Cracovia-Stoczniowiec 3:1 Cracovia zwycięża! Kraków 13.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0) Gdańsk 16.III.2007 Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1) Kraków 18.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2) Gdańsk 22.III.2007 17:30 Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)
|
|
|
|
|
|
|