|
Granie z popularnymi „Piernikami” nigdy nie było dla nas wygodne. To twarda, grająca uważnie w obronie, drużyna. W swoim składzie nie ma jednak hokeisty pokroju Leszka Laszkiewicza.
I tercja – zaczęło się nerwowo z obu stron, nie wytrzymywał nawet spokojny zazwyczaj Radziszewski. Niestety, sędziowie od początku meczu nie potrafili zapanować na meczem, a wiele ich decyzji podczas gry budziło zdumienie na naszych twarzach.
Pierwsza przełamała się Cracovia, strzelając bramkę w 7 minucie. Ożywiło to trochę kibiców, choć przyznać trzeba, iż było nas mniej niż na meczu z Tychami.
II tercja – Jeżeli ktoś miał jakieś wątpliwości co do gry Leszka Laszkiewicza, to teraz z pewnością nie ma żadnych. Drugi gol dla Pasów padł w kuriozalnej sytuacji. Krążek wylądował z tyłu bramki na siatce, bramkarz kijem trącił go z siatki na lód wprost do swojego obrońcy, a ten stał, stał...Z prezentu skorzystał nasz „Atak Śmierci” i Laszkiewicz zdobył gola. Kilka minut później TKH wyrównało i każdy myślał, iż zanosi się na pełen zaciętej walki mecz. Tym bardziej, że nieciekawie się zrobiło, gdy sędzia przyznał Piernikom karnego...
Dobry bramkarz potrafi „ukraść” przeciwnikom gola i utrzymać swój zespół w grze. Jeden taki bramkarz broni bramki Cracovii. Zresztą, takie buczenie i gwizdy, jakie zgotowaliśmy dla TKH, sprawiły, że egzekutor nie trafiłby nawet do bramki na boisku piłkarskim. Radzik pewnie wybronił karnego ( Radzik! Radzik! Radzik! Tu broni Radzik!), ku naszej wielkiej radości. Koledzy odwdzięczyli się mu strzelając gola pod koniec tercji. Profesor Horny dokładnie wie czego od niego oczekujemy.
III tercja – Wiecie po czym się poznaje świetnych zawodników?? Po tym, że potrafią zdominować mecz i pogrążyć przeciwnika. I w ostatniej tercji katem Torunia okazał się..., a zresztą, przecież dobrze wiecie. Asysta i dwa gole, niezły wynik jak na jedna tercję.
Skończyło się na 6:1. Na koniec odśpiewaliśmy gromkie „dziękujemy” i po raz pierwszy, i mam pewność, że nie ostatni, skandowaliśmy nazwisko najlepszego zawodnika meczu. I wy dobrze wiecie kto to był.
Hokejowa myśl tygodnia – Od zwycięstwa do zwycięstwa Cracovia! ( na melodię „kto nie skacze...”)
P.S. Grzegorz Pasiut – zwróćcie na niego uwagę.
|