|
|
 |
|
Ostre strzelanie w Krakowie |
|
|
|
|
02.10.2005. |
|
Nie, tym razem, na szczęście,
nie chodzi o napad na bank. To hokeiści Pasów podeszli poważnie do swojego
rywala, i nie dopuścili do sytuacji, jak w pierwszym meczu z Sanokiem.
Wynik 11 – 2 nie pozostawia wątpliwości, która drużyna aspiruje do
tytułu Mistrza Polski.
I tercja – Pierwszy raz w tym sezonie brawa kibiców nie witały jako pierwszego gracza wchodzącego na lód Rafała Radziszewskiego. Miejsce w bramce zajął Piotr Szałaśny. Początek meczu przypominał ćwiczenia, które przeprowadza się grając w liczebnej przewadze. Cracovia prawie nie wyjeżdżała spod bramki Sanoczan, co chwilę stwarzając groźne sytuacje. Sanok nie był w stanie wyprowadzić żadnego skutecznego ataku. Bramka wisiała w powietrzu. Gdy udało się ja wreszcie zdobyć ( graliśmy nomen omen w przewadze), każdy ze sporej liczby kibiców był pewien, że następne bramki padną bardzo szybko.Cóż, jakimś cudem Sanok zdobył kontaktową bramkę, w co przez chwile nikt nie wierzył. Czyżby kolejna nerwówka? Gdy jednak niezawodny L. Laszkiewicz strzelił na 2:1, wiedziałem, iż przejmujemy kontrolę.
II tercja – nawet nie chce wiedzieć jakich słów użył trener Rohaczek, by przypomnieć Pasiastym, kto w lidze jest na czele tabeli. Worek z bramkami w drugiej tercji rozwiązał się zupełnie. Można było odnieść wrażenie, iż co strzał zawodnika Cracovii, to gol. W drugiej połowie tercji trener KH Sanok zmienił nawet bramkarza, ale rozpędzony Pasiasty Pociąg, był już nie do zatrzymania. Zawodnicy grali na luzie i mogli pozwolić sobie nawet na niewykorzystanie karnego.
III tercja – Wiecie co? Nie mam nic przeciwko karom w meczu. Fajnie się dopinguje drużynę gdy zakłada zamek i trybuny czekają na bramkę. Albo gdy się bronimy i oklaskujemy udane wybicie krążka. Jednak to co pokazali sędziowie to lekka przesada. Na szczęście Pasy nie dawały się wybić z rytmu i, ku naszej wielkiej radości, strzeliły dziesiątą bramkę ! Walczącemu o honor Sanokowi udało się strzelić jeszcze jednego gola ( a raczej wepchnąć Szałaśnego z krążkiem do bramki ) ale odpowiedź Cracovii była szybka. Graczem meczu wybrano Michała Piotrowskiego. Ja wyróżniłbym jeszcze P. Szałaśnego. Pierwszy mecz jako starter, kilka udanych interwencji. To nie są łatwe mecze, gdy bronisz mało strzałów i ciężko o koncentrację.
Hokejowa myśl tygodnia – Niedziela, wtorek, piątek, niedziela, w Krakowie fajnie jest być kibicem hokeja ! |
|
|
|
|
|
|
Co, gdzie, kiedy... |
|
PLAY-OFF o brązowy medal Cracovia-Stoczniowiec 3:1 Cracovia zwycięża! Kraków 13.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0) Gdańsk 16.III.2007 Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1) Kraków 18.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2) Gdańsk 22.III.2007 17:30 Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)
|
|
|
|
|
|
|