spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Prasa arrow Gazeta Wyborcza arrow 10. kolejka ekstraklasy: I znów zwycięstwo Cracovii

10. kolejka ekstraklasy: I znów zwycięstwo Cracovii PDF Drukuj Email
05.10.2005.
Starcie mistrza kraju GKS-u Tychy z niepokonanym dotąd liderem Cracovią było niesamowitym widowiskiem. Jak na naszą ligę tempo zawrotne (zwłaszcza w pierwszej tercji), a akcje koronkowe niczym w czeskiej ekstraklasie. Najlepszy hokeista ekstraklasy Leszek Laszkiewicz przesądził o wygranej "Pasów".

Nie na darmo w hali Cracovii pojawiły się wczoraj tłumy, a także pół drużyny piłkarskiej i przedstawiciele stacji telewizyjnych (TVN, Canal +), choć one nie pokazują hokeja (a szkoda).

"K...! Przyjechaliśmy tu wygrać i co!?" - grzmiał w szatni po pierwszej tercji trener mistrzów Polski Wojciech Matczak. Jego ekipa w hali przy Siedleckiego szybko objęła prowadzenie (Michał Woźnica machnął kijem z dwóch metrów i Rafał Radziszewski nie miał szans na interwencję), ale później dała się stłamsić dominatorom Polskiej Ligi Hokejowej (dziesięć kolejnych zwycięstw).

Były takie momenty, że "Pasy" co pół minuty stwarzały stuprocentową sytuację (w 18. min aż trzy: Rafał Twardy, Damian Słaboń i Karel Horny z trzech metrów w bramkarza). - Cracovia robiła z nami, co chciała. Czasem nie wąchaliśmy krążka. Gdyby nie Sobecki, doszłoby do pogromu - przyznał trener Matczak.

Arkadiusz Sobecki długo odpierał ataki. Rozłożył ręce dopiero po trójkowej akcji w przewadze. Mariusz Dulęba wprowadził krążek do tercji tyszan, a Piotr Sarnik wystawił Martinowi Potocznemu, którego strzał z czterech metrów był tylko formalnością.

Warto dodać, że choć rozgrywki PLH trwają już prawie od miesiąca, Sarnik dopiero wczoraj inaugurował sezon, a został wypożyczony właśnie z GKS-u za 30 tys. zł.

Lider marnował tzw. "setki", ale nie na darmo ma w składzie Leszka Laszkiewicza. "Laszka" zakręcił dwoma rywalami, wyjechał przed bramkę i uderzeniem z nadgarstka posłał krążek w lewy róg.

Tyszanie mobilizowali się na drugą tercję, ale na jej początku dostali dwie kary i musieli się bronić. Gospodarze ich nie wykorzystali. Za to gdy grało się w czterech na czterech, "Pasy" wyprowadziły kontrę. Kapitan Krzysztof Śliwa zagrał do ofensywnie usposobionego obrońcy Mariana Csoricha, a ten pokazał, jak należy strzelać z bekhendu.

Najważniejszego gola meczu zdobył Laszkiewicz, i to w momencie, gdy jego zespół był w dużych opałach - tyszanie rozgrywali zamek w pięciu na trzech. "Laszka" wyczuł intencję Artura Ślusarczyka, który chciał wycofać do debiutującego w GKS-ie Rafała Cychowskiego - przejął krążek i popędził na bramkę. W sytuacji sam na sam minął Sobeckiego i trafił do siatki. Gol marzenie! Trybuny wpadły w euforię! - Artur wystawił mi krążek jak na patelni - komentował Leszek prezent, jaki otrzymał od kolegi ze wspólnych występów w SMS-ie i KTH.

- To kluczowa bramka. Ona pognębiła rywala - komentował trener Rudolf Rohaczek.

Nieoczekiwanie tyszanie mieli wiele okazji do odrobienia strat. Za trącenie kijem z boksu sędziego liniowego Michał Piotrowski dostał karę meczu i "Pasy" musiały grać przez pięć minut w osłabieniu, a po faulu Śliwy przez dwie minuty w trójkę! Rywale grali jednak nieporadnie w zamku, a gdy już strzelali, to górą był Rafał Radziszewski. Pokonał go tylko młody napastnik Paweł Sinka, który dobił krążek po strzale z dystansu Krzysztofa Śmiełowskiego.

- Chciałem zwrócić uwagę sędziemu, że należy przerwać grę, bo zegar stał od pół minuty. Poniosło mnie, lekko go trąciłem kijem, choć nie powinienem - tłumaczył ze skruchą M. Piotrowski. - Michał powinien wiedzieć, że liniowy nie ma możliwości przerwania meczu. Nałożę na niego karę finansową - zapowiedział Rohaczek. Na dodatek PZHL zawiesi hokeistę na dwa mecze.

- Poza pierwszymi pięcioma minutami graliśmy na stojąco. Moi chłopcy odbijali się od boksu, a później już tylko bezwładnie jechali - tłumaczył trener mistrzów Polski Wojciech Matczak.

ComArch/Cracovia - GKS Tychy 4:2 (2:1, 1:0, 1:1)

Bramki: 0:1 Woźnica (4. Gawlina), 1:1 Potoczny (12. Sarnik, Dulęba w przewadze), 2:1 Laszkiewicz (15.), 3:1 Csorich (35. Śliwa), 4:1 Laszkiewicz (45. w podwójnym osłabieniu), 4:2 Sinka (51. Śmiełowski w przewadze).

Cracovia: Radziszewski - Kozendra, Csorich, Horny, Słaboń, Laszkiewicz - P. Urban, Dulęba, Sarnik, Voznik, Potoczny - Marcińczak, Chabior, Śliwa, Pasiut, M. Piotrowski - Galant, Witowski, Twardy, Cieślak, S. Urban.

GKS Tychy: Sobecki - Gwiżdż, Gonera, Bagiński, Parzyszek, Kotlarzik - Śmiełowski, Gretka, Gawlina, Bober, Woźnica - Majkowski, Cychowski, Ślusarczyk, Justka, Belica oraz Sinka.

Sędziował Michał Szot z Sosnowca. Kary: 37 (w tym 25 dla M. Piotrowskiego) oraz 14 min. Widzów 2,5 tys.

Podhale: porażka w Gdańsku

Wojciech Jankowski załatwił "Szarotki" - strzelił im dwa gole. Szczególne znaczenie miała bramka na 3:1 zdobyta w przewadze. Wprawdzie później kontaktowego gola zdobył Dariusz łyszczarczyk, ale na więcej nie pozwolił Przemysław Odrobny, choć górale nacierali. Byli bliscy wyrównania na 3 s przed końcem III tercji, lecz w potwornym zamieszaniu krążek ugrzązł pod bramkarzem.

Stoczniowiec - Wojas/Podhale 3:2 (2:0, 0:1, 1:1)

Bramki: 1:0 Jankowski (9. Wróbel), 2:0 Drzewiecki (19. Juraszek, Smeja), 2:1 Jakesz (28.), 3:1 Jankowski (41. Grobarczyk w przewadze), 3:2 łyszczarczyk (48. Podlipni).

Wojas/Podhale: Rajski - Zamojski, Piekarz, Kacirz, Moskal, Różański - Gil, Jakesz łyszczarczyk, Podlipni, Hajnos - łabuz, Wilczek, Ćwikła, Jastrzębski, Malinowski - Sroka, Dutka, Zubek, Zapała, Biela.

Sędziował: Leszek Więckowski z Warszawy. Kary: 8 oraz 18 min (w tym 10 dla Podlipniego) Widzów: 800.

Unia: Dobra kondycja w Sosnowcu

Zagłębie Sosnowiec - Dwory/Unia 2:3 (1:0, 1:0, 0:3)

Bramki: 1:0 M. Kozłowski (14.), 2:0 G. Da Costa (33.), 2:1 Jaros (49. Bohaczek w przewadze), 2:2 Puzio (51. Bibrzycki), 2:3 Wołkowicz (55. Jakubik).

Unia: Jaworski - Piekarski, Gavalier, Klisiak, Ryczko, Puzio - Gabryś, Bohaczek, Misal, Kowalówka, Jaros - Noworyta, Kłys, Stachura, Jakubik, Wołkowicz - Kozak, Połącarz, Radwan, Sękowski, Bibrzycki.

Sędziował: Przemysław Kępa z Nowego Targu. Kary: 24 (w tym 10 min dla Tkacza) oraz 8 min. Widzów: 300.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)