|
|
 |
|
GKS Tychy przegrał w Krakowie, Zagłębie uległo Podhalu |
|
|
|
|
05.10.2005. |
Emocjonujące, ale przegrane występy naszych zespołów. Zagłębie jeszcze na 11 minut przed końcową syrena wygrywało z Podhalem dwoma golami. Tyszanie nie dali rady niepokonanej Cracovii.
Mecz w Sosnowcu rozpoczął się niespodziewanie od śmiałych ataków
gospodarzy. Hokeiści Zagłębia nie potrafili jednak wykorzystać nawet
gry z przewagą dwóch zawodników. Po 10 minutach role się odwróciły i to
oświęcimianie zaczęli dominować. Wtedy gola zdobyli jednak...
gospodarze - strzał Rafała Tkacza odbił Tomasz Jaworski, ale wobec
dobitki Marcina Kozłowskiego był już bezradny. Chwilę później szansę na
podwyższenie zmarnował Wojciech Wojtarowicz.
Jeszcze lepiej Zagłębie zagrało w drugiej tercji. Gospodarze raz po raz
stwarzali dogodne sytuacje. Najlepszym podsumowaniem ich dobrej gry był
gol Gabriela Da Costy. Chwilę później Zagłębie powinno prowadzić trzema
bramkami. W wymarzonej wręcz sytuacji Tobiasz Bernat trafił - zamiast
do bramki - w poprzeczkę. - Nie mam w drużynie prawdziwego strzelca.
Gdyby Bernat to strzelił, byłoby po meczu - żałował po meczu Henryk
Pytel, trener Zagłębia.
Przed rozpoczęciem trzeciej tercji wydawało się, że gospodarzom nie
może stać się krzywda. Przełomowym momentem były liczne kary, jakie
posypały się na Zagłębie. Trener Pytel miał o to olbrzymie pretensje do
swojej drużyny. - Kiedy moi zawodnicy zaczęli siadać na ławce kar,
drużyna został wybita z rytmu - stwierdził. W efekcie w końcowych
minutach gospodarze dali sobie wbić aż trzy bramki! Najpierw kontaktową
bramkę dla Unii zdobył Marcin Jaros. Chwilę później, po podaniu Rafała
Bibrzyckiego, wyrównał Mariusz Puzio. Gospodarzy dobił strzałem z
dystansu Tomasz Wołkowicz. Próba wycofania w ostatnich sekundach
bramkarza nie mogła już nic dać zupełnie przybitym sosnowiczanom.
Zdumiony nieporadnością własnego zespołu był po meczu Gabriel Da Costa.
- Mamy dużo sytuacji i nie potrafimy ich wykorzystać. Może to wynik
stresu? - zastanawiał się zawodnik Zagłębia. - Zaczęliśmy dzisiejszy
mecz jak siostry miłosierdzia. Po drugiej tercji w naszej szatni padły
jednak mocne słowa, które - jak widać - zadziałały. Wygrał zespół
bardziej wyrachowany i doświadczony - podkreślał Tomasz Rutkowski,
drugi trener Unii.
| Zagłębie Sosnowiec | 2 (1, 1, 0) |
| Dwory Unia | 3 (0, 0, 3) |
Bramki: 1:0 M. Kozłowski (14.), 2:0 G. Da Costa (33.), 2:1 Jaros
(49. Bohaczek w przewadze), 2:2 Puzio (51. Bibrzycki), 2:3 Wołkowicz
(55. Jakubik).
Zagłębie: Blot - Kotuła, Kowalówka, Mraz, Tokoś, Wojtarowicz -
Maj, Labryga, Kozłowski, Frączek, Tkacz - Mejka, Duszak, G. Da Costa,
T. Da Costa, Kozłowski - Sosiński, Rajski, Podsiadło, Bernat, Danieluk.
Unia: Gavalier, Piekarski, Puzio, Ryczko, Klisiak - Bohacek,
Gabryś, Jaros, Kowalówka, Misal - Kłys, Noworyta, Wołkowicz, Jakubik,
Stachura - Połącarz, Kozak, Bibrzycki, Sękowski, Radwan.
Kary: 24 (w tym 10 min dla Tkacza) oraz 8 min.
Widzów: 300.
Tyska ekipa szybko objęła prowadzenie w Krakowie (Michał Woźnica
machnął kijem z dwóch metrów i Rafał Radziszewski nie miał szans na
interwencję), ale później dała się stłamsić krakowianom, którzy
odnieśli wczoraj kolejne zwycięstwo.
- Cracovia robiła z nami, co chciała. Czasem nie wąchaliśmy krążka.
Gdyby nie Sobecki, doszłoby do pogromu - przyznał trener GKS-u Wojciech
Matczak.
Arkadiusz Sobecki długo odpierał ataki. Rozłożył ręce dopiero po
trójkowej akcji krakowian i strzale Potocznego. Kiedy po golach Leszka
Laszkiewicza i Mariana Csoricha zrobiło się 3:1, gospodarze nadal
nacierali. Najważniejszego gola meczu zdobył Laszkiewicz i to w
momencie, gdy jego zespół był w dużych opałach - tyszanie akurat
rozgrywali zamek w pięciu na trzech. Krakowianin wyczuł intencje Artura
Ślusarczyka, który chciał wycofać krążek do debiutującego w GKS-ie
Rafała Cychowskiego - przejął go i w sytuacji sam na sam pokonał
Sobeckiego. - Artur wystawił mi krążek jak na patelni - komentował
Leszek prezent, jaki otrzymał od kolegi z wspólnych występów w SMS-ie i
KTH. - To kluczowa bramka. Ona pognębiła rywala - komentował trener
Rudolf Rohaczek.
Nieoczekiwanie tyszanie mieli wiele okazji do odrobienia strat. Za
trącenie kijem z boksu sędziego liniowego Michał Piotrowski dostał karę
meczu i "Pasy" musiały grać przez pięć minut w osłabieniu, a po faulu
Krzysztofa Śliwy przez dwie minuty w trójkę! Tyszanie grali jednak
nieporadnie w zamku, a gdy już strzelali, to górą był Radziszewski.
Pokonał go tylko młody Paweł Sinka, który dobił krążek po strzale
Krzysztofa Śmiełowskiego.
- Chciałem zwrócić sędziemu uwagę, że należy przerwać grę, bo zegar
stał od pół minuty. Poniosło mnie, lekko go trąciłem kijem, choć nie
powinienem - tłumaczył Piotrowski. - Poza pierwszymi pięcioma minutami
graliśmy na stojąco. Moi chłopcy odbijali się od boksu, a później już
tylko bezwładnie jechali - tłumaczył trener Matczak.
GKS długo czekał na debiut Cychowskiego, który został wreszcie
wypożyczony ze Stoczniowca Gdańsk. Sprawa może mieć jednak ciąg dalszy,
bo wczoraj prezes gdańskiego klubu Marek Kostecki twierdził, że
hokeista znalazł się w Tychach bezprawnie. W Cracovii debiutował Piotr
Sarnik, wypożyczony z GKS-u Tychy za 30 tys. zł.
| Cracovia Comarch | 4 (2, 1, 1) |
| GKS Tychy | 2 (1, 0, 1) |
Bramki: 0:1 Woźnica (4. Gawlina), 1:1 Potoczny (12. Sarnik,
Dulęba w przewadze), 2:1 Laszkiewicz (15.), 3:1 Csorich (35. Śliwa),
4:1 Laszkiewicz (45. w podwójnym osłabieniu), 4:2 Sinka (51. Śmiełowski
w przewadze).
Cracovia: Radziszewski - Kozendra, Csorich, Horny, Słaboń,
Laszkiewicz - P. Urban, Dulęba, Sarnik, Voznik, Potoczny - Marcińczak,
Chabior, Śliwa, Pasiut, Piotrowski - Galant, Witowski, Twardy, Cieślak,
S. Urban.
GKS Tychy: Sobecki - Gwiżdż, Gonera, Bagiński, Parzyszek,
Kotlarzik - Śmiełowski, Gretka, Gawlina, Bober, Woźnica - Majkowski,
Cychowski, Ślusarczyk, Justka, Belica oraz Kuc, Sinka.
Kary: 37 (w tym 25 dla Piotrowskiego) oraz 14 min.
Widzów: 2500
Inny wynik: Stoczniowiec Gdańsk - Wojas-Podhale Nowy Targ 3:2 (2:0,
0:1, 1:1). Mecz KH Sanok - TKH Toruń został przełożony na 25
października.
|
|
|
|
|
|
|
Co, gdzie, kiedy... |
|
PLAY-OFF o brązowy medal Cracovia-Stoczniowiec 3:1 Cracovia zwycięża! Kraków 13.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0) Gdańsk 16.III.2007 Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1) Kraków 18.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2) Gdańsk 22.III.2007 17:30 Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)
|
|
|
|
|
|
|