spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Prasa arrow Gazeta Wyborcza arrow W spotkaniu na szczycie lepsza Cracovia

W spotkaniu na szczycie lepsza Cracovia PDF Drukuj Email
08.10.2005.
Cracovia przetrzymała słabszą II tercję i wygrała 11. mecz z kolei. Ale czapki z głów także przed pokonanymi. Unia pokazała, że wie, jak należy wprowadzać młodzież do pierwszej drużyny. - Ten mecz poziomem dorównywał czeskiej lidze - skwitował trener gości Richard Farda.

W Oświęcimiu z roku na rok mają coraz słabszy skład, ale praca w klubie jest tak poukładana, że zespół pozostaje zespołem co się zowie. Wprawdzie liderami Dworów/Unii są nadal niezniszczalni Mariusz Puzio i Waldemar Klisiak, ale cztery wyrównane "piątki" tworzą też o pokolenie młodsi i mało znani zawodnicy - Rafał Bibrzycki, Sebastian Kowalówka czy łukasz Sękowski (kto o nim słyszał jeszcze rok temu?). Machina działa znakomicie i nie zniechęca się nawet szybką stratą bramki (po dynamicznym wjeździe do tercji Martina Potocznego Piotr Sarnik trafił w okienko - była dopiero 86. s meczu).

Wicemistrzowie Polski ruszyli do odrabiania strat. Wzorowo organizowali ataki: trójka napastników krążyła przed tercją "Pasów", oczekując, aż obrońca przejedzie środek lodowiska i wstrzeli krążek. Czasem goście korzystali z gapiostwa obrońców krakowskich. Tak jak w 14. min, gdy Jerzy Gabryś podał spod własnej bramki do Kowalówki, którego w sytuacji sam na sam zatrzymał Rafał Radziszewki. Za minutę "Radzik" był już bezradny. Marcin Cieślak w niegroźnej sytuacji (za bramką) uciekł się do faulu. Oświęcimianie szybko założyli zamek, Mariusz Puzio strzelił w lewy róg. Radziszewski zdołał obronić, ale dobitka Rafała Bibrzyckiego była skuteczna. 22-letni napastnik przed rokiem był wypożyczony do "Pasów".

Po końcowym gwizdku trener Farda klął jak szewc po czesku. Nie mógł sobie znaleźć miejsca i wywrzaskiwał niecenzuralne słowa. - Już drugi mecz z Cracovią przegrywamy w ten sposób, bo to samo było u nas w domu w I rundzie [krakowianie wygrali 2:0 - przyp. red.] - nie krył sportowej złości czeski szkoleniowiec wicemistrzów Polski. - Mamy przewagę, a nie strzelamy goli. Przecież drugą tercję powinniśmy wygrać 3:0!

Rzeczywiście, w II odsłonie Cracovia była cieniem, ale miała Radziszewskiego (m.in. wygrał sam na sam z Jakubem Radwanem) i szczęście (w odstępie minuty Mariusz Jakubik i Petr Misal trafiali w słupek!).

- Spokojnie! Grajmy uważnie w obronie. Gola możemy strzelić w 15., a nawet w 20. minucie - namawiał swój zespół w przerwie przed III tercją Rudolf Rohaczek. Nawet on się nie spodziewał, że już w 35. s ostatniej odsłony padnie rozstrzygające trafienie i to po wyśmienitej akcji, rodem z czeskich lodowisk. Leszek Laszkiewicz przechwycił podanie Grzegorza Piekarskiego, wyłożył krążek Karelowi Hornemu, a ten zamarkował strzał, (w ten sposób położył na lodzie obrońcę i Tomasza Jaworskiego) i z bekhendu posłał "gumę" do pustej bramki.

Niewiele brakowało, a Horny nie wyjechałby wcale na III tercję. Na 160 s przed końcem drugiej z podejrzeniem o naderwanie barku został zniesiony z lodu. - Jeden z rywali uderzył mnie od tyłu, ale jakoś z zaciśniętymi zębami wytrzymałem do końca meczu - mówił Karel.

Zgodnie z niezwykle skuteczną teorią hokejową Rohaczka do końca jego zespół twardo się bronił, nie ryzykował forsownych ataków. Unia rzadko zagrażała bramce. Ale mogła wyrównać, gdy na 90 s przed końcem trener Farda wycofał bramkarza. Na dodatek za celowe ruszenie bramki na 27 s. przed końcem do boksu kar odjechał debiutujący w "Pasach" Bartłomiej Piotrowski. Przed Radziszewskim kotłowało się, ale bramka nie padła.

Najbardziej pocieszające po tym meczu jest jedno. Cracovia nie musi się przenosić do czeskiej czy słowackiej ligi, bo równorzędnego rywala ma blisko - w Oświęcimiu.

ComArch/Cracovia - Dwory/Unia 2:1 (1:1, 0:0, 1:0)

Bramki: 1:0 Sarnik (2. Potoczny), 1:1 Bibrzycki (15. Puzio w przewadze), 2:1 Horny (41. Laszkiewicz).

ComArch/Cracovia: Radziszewski - Csorich, B. Piotrowski, Laszkiewicz, Słaboń, Horny - P. Urban, Dulęba, Sarnik, Voznik, Potoczny - Galant, Marcińczak, S. Urban, Pasiut, Śliwa - Kozendra, Chabior, Twardy, Cieślak, Witowski.

Dwory/Unia: Jaworski - Gavalier, Piekarski, Klisiak, Bibrzycki, Puzio - Bohaczek, Gabryś, Misal, Kowalówka, Jaros - Kłys, Noworyta, Radwan, Jakubik, Wołkowicz - Połącarz, Kozak, Stachura, Sękowski, Ryczko.

Sędziował: Przemysław Kępa z Nowego Targu. Kary: 12 oraz 18 min. Widzów: 2,5 tys.



Wojas/Podhale: Przełom?

"Szarotki" w końcu się rozstrzelały, a swoją pierwszą seniorską bramkę zdobył Maciej Sulka. Sanoczanie po raz kolejny przegrali dwucyfrowo, udowadniając gdzie ich miejsce w tabeli.

Początek meczu nie zapowiadał aż takiego pogromu. Owszem, "Szarotki" miały przewagę, ale grały bardzo chaotycznie. Sanoczanie sporadycznie próbowali kontrować, ale po ich akcjach nieliczna widownia nie miała powodu do niepokoju. Festiwal strzelecki rozpoczął się dość późno, bo dopiero w 14. minucie, kiedy do siatki trafił Mateusz Malinowski. Druga bramka zdobyta przez Krzysztofa Zapałę po wcześniejszym rozegraniu akcji "na jeden dotyk" między Jarosławem Różańskim a Januszem Hajnosem zupełnie odebrała chęć do gry hokeistom z Sanoka. Była to wymarzona sytuacja dla Podhala. Mający problemy ze strzelaniem bramek nowotarżanie w końcu mogli się wyszumieć. Na początku drugiej tercji zaczął Malinowski. Mniej szczęścia miał Marian Kacir, który nie wykorzystał karnego. Po zakończeniu meczu niewielu jednak pamiętało tę sytuację, a to za sprawą pięciu bramek strzelonych przez "Szarotki" w jednej tercji. Tego w Nowym Targu w tym sezonie jeszcze nie było. Agresywna obrona, kombinacyjny atak i kolejne pięć bramek w ostatniej odsłonie. W tym ta najpiękniejsza (zdobyta przy grze w osłabieniu przez Dariusza łyszczarczyka po rajdzie przez ponad połowę lodowiska) oraz najważniejsza, bo strzelona przez debiutującego w drużynie seniorów Macieja Sulkę.



WOJAS/PODHALE - KH SANOK 12:0 (2:0, 5:0, 5:0)

Bramki: 1:0 Malinowski (14. Hajnos, Wilczek), 2:0 Zapała (18. Różański), 3:0 Malinowski (26. łabuz), 4:0 łyszczarczyk (34. Podlipni, Moskal), 5:0 Biela (35. Jakesz), 6:0 Biela (38. Jakesz), 7:0 Jastrzębski (38. Hajnos), 8:0 Hajnos (44.), 9:0 Kacirz (44. Różański), 10:0 Ćwikła (51. Wilczek, Jakesz), 11:0 łyszczarczyk (54. w osłabieniu), 12:0 Sulka (56. Biela).

PODHALE: Zborowski - Dutka, Sroka, Piekarz, Zamojski; Gil - Jakes, łabuz, Wilczek, Różański, Zapała - Kacir, Podlipni, Moskal, łyszczarczyk; Ćwikła - Biela, Sulka; Jastrzębski, Hajnos, Malinowski.

Sędziował: Zbigniew Wolas z Oświęcimia. Kary: 4 oraz 14 min (w tym 10 min dla Fraszki). Widzów: 250.

W pozostałych meczach: TKH Toruń - GKS Tychy 2:2, Stoczniowiec - Zagłębie 2:0
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)