|
Ostatni mecz w tym roku przyciągnął do hali tłumy. Nasz rywal, Podhale, jest ostatnio na fali i przyjechał do Krakowa w nastawieniu na zwycięstwo. Wszyscy więc obiecywali sobie bardzo dużo po tym meczu... i nie zawiedli się.
I tercja – świetnie się ogląda hokej, gdy hala nie świeci pustkami. Doping był naprawdę dobry a hokeiści stworzyli świetne widowisko. Choć w tej części gry nie padła żadna bramka, mecz stał na wysokim poziomie. Dużo szybkich, składnych akcji z obu stron, jednak bramkarze byli na posterunku. Od razu rzuciło się w oczy, iż Podhale nie przyjechało tu zwiedzać miasta. Szarotki grały agresywnie, nie odpuszczały i starały się neutralizować naszych skrzydłowych. Mecz był niewiarygodnie płynny, nie było żadnych kar a sędziowie pozwalali grać ostro na bandach. Dzięki temu mieliśmy kawał dobrego hokeja. II tercja – ciągle nie ma bramek, doping nie ustaje a hokeiści walczą o każdy centymetr na tafli. Duże zagrożenie stwarza nasz nowy nabytek – Richard Safarik, który pomimo swoich 190 cm wzrostu jest bardzo zwrotny. Słowak gra bardzo dobrze na bandach, wykorzystując swoją masę i dobrze współpracuje ze swoimi nowymi partnerami – Potocznym i Hornym. Widać, że zależy mu na pokazaniu się kibicom i bardzo chce strzelić bramkę. Podczas tak wyrównanych spotkań oczy kibiców zwrócone są w stronę zawodników, którzy potrafią odwrócić losy meczu i wziąć na siebie ciężar gry. Jednym z nich jest z pewnością nasz kapitan P. Sarnik. Piotrek bardzo umiejętnie wprowadził krążek do strefy Podhala, nie dał go sobie odebrać i świetnie dograł pod bramkę Szarotek. Dla M. Voznika wpakowanie krążka to była już tylko formalność. Wielka radość w hali! Ogłuszające „Cracovia! Cracovia!”. Ach! Nie ma nic przyjemniejszego niż wyczekiwana, w pełni zasłużona, bramka. III tercja – każdy dobrze wiedział, że Podhale zrobi teraz wszystko, by wyrównać. I rzeczywiście, mocny pressing ze strony Szarotek i Pasy mają problem z wyprowadzeniem krążka z własnej strefy. To była jedna z najlepszych tercji w tym roku! Pamiętacie jak narzekałem, że słabo gramy w przewadze? Otóż to już przeszłość. Akcja po której zdobyliśmy drugiego gola ( i trochę spokoju ) „wkręciła” Podhale w lód, nawet ich bramkarz nie wiedział gdzie jest krążek. Gdy R. Twardy ze spokojem umieścił gumę w siatce, nasza reakcja była niesamowita! Dawno nie było tutaj tak głośno po strzeleniu bramki. Podrażnione Podhale gra jednak do końca i strzela kontaktową bramkę. Czyżby czekała nas nerwowa końcówka? Cracovia rzuca się do ataku czego efektem jest kolejna bramka! Nastroje zmieniają się jak w kalejdoskopie. Znów odskakujemy. Jednak zdeterminowane Podhale znów naciska i strzela! Cios za cios. Zrywa się doping, do końca meczu pozostaje 8 minut. I wtedy właśnie Piotrek Sarnik zdominował grę. Najpierw świetnie podał do M. Piotrowskiego, który pokonał Rajskiego a później sam zdobył gola, podwyższając na 5:2 dla Pasów, praktycznie rozstrzygając o losach meczu. Tak gra nasz kapitan! Podhale jednak gra do końca i strzela gola w ostatniej minucie, potwierdzając, iż będzie bardzo trudnym przeciwnikiem w kolejnych rundach. Ostatni mecz w tym roku był świetnym zwieńczeniem gry Cracovii. W naszej hali nikt z nami nie potrafił wygrać. Czy będzie tak w nowym 2006, przekonamy się już 3 stycznia. Hokejowa myśl na zakończenie roku – Hokejowa lokomotywa ruszy w styczniu pełną parą, jeśli nie przyjdziesz na mecz – jesteś zwykłą fujarą!
|