Zapowiadało się ciekawie gdyż ostatni mecz między tymi drużynami zakończył się zwycięstwem Stoczniowca aż 8:4, hokeiści Cracovii chcieli się zrewanżować.
Poza tym trener Rohacek kolejny raz przetasował swoje asy. I tak w pierwszej formacji na obronie zobaczyliśmy Pawła Kozendrę z debiutującym Słowakiem Patrikiem Scibranem, Grzegorz Pasiut wylądował z drugiej formacji z Hornym i Safarikiem, z kolei Martin Voznik w trzeciej z M. Piotrowskim i Śliwą. I był to najlepszy atak Pasów w tym meczu. Pavel Urban, Martin Potocny i trochę poobijany Piotr Sarnik nie załapali się do składu. Goście również nie przyjechali w najsilniejszym zestawieniu. Brakowało Urbanowicza, Pavlacki, Jankowskiego i Solińskiego.
Zaczęło się od szturmu Cracovii i już w 3 min. Adrian Chabior po podaniu króla asyst Martina Voznika pokonał bramkarza "Stoczni" Przemysława Odrobnego. Napór Pasów trwał całą I tercję i nie ustał nawet gdy straciły one Damiana Słabonia który przypadkowo trafiony został krążkiem w twarz. W boksie okazało się że Damian stracił trzy zęby ale po paru minutach wrócił do gry. Drugiego gola dla Pasów a pierwszego swojego zdobył Richard Safarik. Po podaniu Hornego zjechał do środka i nie sygnalizowanym strzałem przestrzelił Odrobnego. Potem jeszcze bezrobotny dotąd Radziszewski wygrał pojedynek sam na sam z Filipem Drzewieckim i I tercja skończyła się wynikiem 2:0.
W drugiej, nieco słabszej na uwagę zasługuje dawno nie oglądany bokserski pojedynek pomiędzy Pawłami - Kozendrą i Benasiewiczem. Walka zakończyła się remisem a sędzia "wycenił" zaangażowanie obu zawodników na 16 karnych minut dla każdego. Kolejne 2 gole padły na zakończenie tercji. Najpierw Karel Horny wykorzystał błąd przy wyprowadzaniu krążka a potem pokiereszowany Damian Słaboń wykończył zespołową akcję całej formacji.
III tercja rozpoczęła się tak jak skończyła II, zanotowaliśmy dwa szybkie gole Pasów. Najpierw swoją bramkę strzelił odrodzony Rafał Twardy a potem M. Piotrowski. W tym momencie mecz się praktycznie skończył, trener gdańszczan zmienił bramkarza. Odrobnego zastąpił Jakubowski. I wreszcie doczekaliśmy się gola dla Stoczni. Niedoszły pasiak łukasz Zachariasz przejął niedokładne podanie, popędził samotnie na bramkę Cracovii i nie dał szans Radzikowi. Potem jeszcze ujrzeliśmy dwa gole Cracovii, bombę Marcińczaka i wjazd z gumą do bramki Michała Piotrowskiego oraz kolejne dwie kary Pawła Kozendry, który w tym spokojnym w sumie meczu uzbierał aż 20 karnych minut.
W sumie wysokie zwycięstwo Pasów, jednak przeciwnik nie był zbyt wymagający. Wyróżnili się: Voznik i Chabior. Widać było że nowe zestawienie powoduje brak zgrania. Brakowało szybkiego przejścia z obrony do ataku. Debiut zaliczył słowacki obrońca Patrik Scibran. Chwilami pokazywał spore możliwości, z każdym spotkaniem powinno być coraz lepiej.
W piątek o godzinie 17 gramy w Sanoku z tamtejszym KH a w niedzielę 8 stycznia czeka nas prawdziwa hokejowa uczta, przyjeżdża bowiem mistrz Polski GKS Tychy.