W Oświęcimiu Unia zatrzymała rozpędzone Podhale. Porażkę "Szarotek" wykorzystał TKH Toruń, który niespodziewanie wygrał w Krakowie i może jeszcze wyprzedzić rywala z Nowego Targu.
W składzie podhalan na mecz z Unią zabrakło Janusza Hajnosa. Jego nazwisko było skreślone w meczowym sprawozdaniu. - Na porannym rozjeździe pękła mu łyżwa. Jednak mamy wyrównany zespół. Dublerzy czekają na swoją szansę - uspokajał przed meczem drugi trener Wojasa Stefan Pollak.
Już w 35. s wicemistrzowie z Oświęcimia mogli prowadzić, lecz Marek Ivan z bliska trafił wprost w Krzysztofa Zborowskiego. Wcześniej rajdem prawą stroną popisał się Waldemar Klisiak. Goście zrewanżowali się uderzeniem Michała Zubka, po którym krążek minimalnie minął bramkę Tomasza Jaworskiego (2. min). Potem Marcin Kolusz z Jarosławem Różańskim rozpracowali oświęcimską defensywę, lecz ten drugi minimalnie spudłował (9.).
W 33. s II tercji Waldemar Klisiak z prawej strony zagrał do Mariusza Puzia przed pole bramkowe, a ten wypalił po lodzie tuż przy przeciwnym słupku. - Ostatnio nasze mecze toczyły się do pierwszego trafienia. Zarówno z Cracovią, jak i w Toruniu daliśmy się zaskoczyć, a tym razem to nam udało się zadać cios otwarcia - powiedział Puzio.
Na 2:0 mógł podwyższyć Jakub Radwan, ale nie potrafił wrzucić krążka do siatki nad parkanem Zborowskiego (25. min).
Jeszcze w drugiej tercji podhalanom nie było dane zaprezentować umiejętności gry w przewadze. Wprawdzie w 29. min na karę został odesłany Mariusz Jakubik, ale 24 s potem siły na lodzie się wyrównały, gdyż faulował Dariusz łyszczarczyk. Kolejna przewaga "Szarotek" zakończyła się powodzeniem. Marian Kacirz z Różańskim potrzebowali 14 s na sprawne rozegranie zamka i wyłożenie krążka Tomaszowi Jakeszowi, a ten strzałem z bliska pokonał Jaworskiego.
- Chyba nie tylko ja, ale także obrońcy nie spodziewali się tak błyskawicznego uderzenia - nie krył "Jawa".
66 s później Unia prowadziła za sprawą strzału łukasza Sękowskiego. Kiedy na ławkę kar powędrował Tomasz Wołkowicz, goście liczyli na wyrównanie. Jednak po błędzie Piotra Gila padający na lód Ivan końcem kija dzióbnął krążek, wypuścił w bój Puzia, który w sytuacji sam na sam, po przejechaniu dwóch trzecich lodowiska, wymierzył w okienko.
- Szkoda tej porażki, bo mecz był wyrównany - powiedział Zbigniew Podlipni, lewoskrzydłowy drugiej piątki Podhala. - Dla mnie był to trzeci mecz po chorobie, więc ciągle dochodzę do siebie.
- Chwała chłopcom przede wszystkim za uważną grę w obronie - podkreślał Tomasz Rutkowski, trener Dworów/Unii. - Zadania taktyczne wykonaliśmy na 125 procent. Znakomicie między słupkami spisał się Tomasz Jaworski.
| Dwory/Unia | 3 | | Wojas/Podhale | 1 |
Tercje: 0:0, 1:0, 2:1
Bramki: 1:0 Puzio (21. Klisiak), 1:1 Jakesz (48. Kacirz, Różański w przewadze), 2:1 Kowalówka (49.), 3:1 Puzio (52. Ivan w osłabieniu).
Dwory/Unia: Jaworski - Stefanka, Piekarski, Klisiak, Ivan, Puzio - Połącarz, Gabryś, Stachura, Kowalówka, Jaros - Noworyta, Kłys, Sękowski, Jakubik, Wołkowicz - Radwan, Bibrzycki, Wołkowicz.
Wojas/Podhale: Zborowski - Sroka, Gil, Kacirz, Kolusz, Różański - Piekarz, Jakesz, łyszczarczyk, Moskal, Podlipni - Zamojski, łabuz, Malinowski, Biela Zubek - Jastrzębski, Słowakiewicz, Ćwikła.
Sędziował: Leszek Więckowski z Warszawy. Kary: 8 oraz 10 min. Widzów: ok. 1500
Cracovia: znowu blamaż
Jak można przegrać mecz 1:3, oddając 41 uderzeń na bramkę przy 18 strzałach przeciwnika? Ano można, a udowodniła to wczoraj Cracovia. Dziesiątki niepotrzebnych uderzeń z dystansu, strat w ataku oraz brak zaangażowania - kto popełnia takie grzechy, nie ma co marzyć o zwycięstwie. "Pasy" przegrały trzeci mecz z rzędu u siebie. - Kryzys tkwi przede wszystkim w głowach zawodników, ale wiem, jak sobie z nim poradzić - zapewnia trener Rudolf Rohaczek. - Graliśmy nieodpowiedzialnie w obronie, a w ataku zawodnicy byli za mało agresywni, nie dojeżdżali do odbitych przez bramkarza krążków - analizuje.
TKH grało swój oklepany schemat. Mądrze i ofiarnie w obronie (jak w sytuacji, gdy desperackim padem pustą bramkę zasłonił ciałem Robert Fraszko) oraz konsekwentnie w ataku (dowodem trzecia bramka, gdy jednym podaniem Daniel Laszkiewicz uruchomił wychodzącego sam na sam Jarosława Dołęgę). Jedynie spokojnie przeżywali spotkanie państwo Laszkiewiczowie. - Kibicowaliśmy obu synom - uśmiechali się po meczu.
Inną, wściekłą, minę miał czeski obrońca Pavel Urban, z którym Cracovia właśnie rozwiązała kontrakt. - Dla Pavla zabrakło miejsca w składzie. Słowak Szczibran jest lepszy od niego - argumentuje szef sekcji hokejowej "Pasów" Adam Zięba, choć hokeiści sądzą inaczej.
Za odejściem P. Urbana opowiadał się też Rohaczek: - Nie zamierzam trzymać w składzie nieobliczalnego zawodnika, który ciągle łapie kary. Czeski obrońca nie chciał tego komentować.
ComArch/Cracovia 1
TKH Toruń 3
Tercje: 1:2, 0:0, 0:1.
Bramki: 0:1 K. Piotrowski (9. Sokół, Proszkiewicz w przewadze), 1:1 L. Laszkiewicz (13. Szczibran w podwójnej przewadze), 1:2 Koseda (17. D. Laszkiewicz), 1:3 Dołęga (D. Laszkiewicz).
ComArch/Cracovia: Kachniarz- Szczibran, Kozendra, Laszkiewicz, Słaboń, Twardy - Dulęba, Marcińczak, Szafarzik, Pasiut, Potoczny - Chabior, B. Piotrowski, Urban, Śliwa, Sarnik.
Sędziował: Przemysław Kępa z Nowego Targu. Kary: 22 oraz 26 minut. Widzów: 500.
W pozostałych meczach:
Zagłębie - KH Sanok 7:2, GKS Tychy - Stoczniowiec 2:3 |