|
Cracovia jest już pewna pierwszego miejsca przed fazą play off, ale pojedynek z mistrzem Polski zawsze jest prestiżowy. Goście zaczęli rewelacyjnie, już w pierwszej odsłonie zyskując sporą przewagę. Widać, że pierwsza formacja prezentuje się coraz lepiej.
Bramki: 0:1 Słaboń (Laszkiewicz) 4, 0:2 Csorich (Sarnik) 9, 0:3 Laszkiewicz (Słaboń) 14, 0:4 Laszkiewicz (Sarnik) 52. Sędziował P. Kępa z Nowego Targu. Kary: 16 (w tym 10 za niesportowe zachowanie dla Belicy) i 14 min. Widzów 2500. GKS: Sobecki - Gonera, Gwiżdż, Bacul, Parzyszek, Bagiński - Majkowski, Śmiełowski, Ślusarczyk, Belica, Justka - Kuc, Gretka, Gawlina, Bober, Woźnica - Król, Cychowski, Sinka, Skoś. CRACOVIA: Radziszewski - Scibran, Csorich, Laszkiewicz, Słaboń, Sarnik - Dulęba, Marcińczak, Safarik, Voznik, Horny - Chabior, B. Piotrowski, M. Piotrowski, Pasiut, Śliwa - Galant, Kozendra, Urban, Cieślak, Witowski.
W 4 min po podaniu Laszkiewicza Słaboń zdobył pierwszego gola dla "Pasów". Krakowianie mogli wykorzystać pierwszy okres gry w przewadze, starał się Horny, ale Sobecki był na posterunku. Gdy oba zespoły grały już w pełnych zestawieniach padł jednak gol. Csorich zdobył pierwszą bramkę po długiej przerwie gdy nie grał, odbywając karę nałożoną przez WGiD. Minęło zaledwie kilka minut, a krakowianie znów mieli okazję do świętowania, tym razem na listę strzelców wpisał się najskuteczniejszy w ich barwach Laszkiewicz. Tyszanie mocniej zaatakowali w drugiej odsłonie. Świetnej okazji nie wykorzystał Bagiński. Zresztą krakowianie też nie mogli pokonać bramkarza tyszan. A gdy on już zawiódł, w sukurs przyszedł mu słupek, jak w 36 min po strzale Sarnika, a po kontrataku Parzyszek posłał krążek nad poprzeczką. W 49 min Ślusarczyk zmarnował jeszcze wymarzoną okazję, a niedługo potem Laszkiewicz po raz drugi pokonał golkipera miejscowych. Cracovia kontrolowała już zupełnie przebieg gry. Gospodarze nie potrafili wykorzystać nawet okresu, gdy grali 5 na 3. |