spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Prasa arrow Gazeta Wyborcza arrow Wojas/Podhale pokonał ComArch/Cracovię, a Dwory/Unia Stoczniowca

Wojas/Podhale pokonał ComArch/Cracovię, a Dwory/Unia Stoczniowca PDF Drukuj Email
20.02.2006.

- Ten mecz będzie dla nas jak play-off - mówił przed wyjściem na lód kapitan "Szarotek" Jarosław Różański. On i jego koledzy stanęli na wysokości zadania i po raz pierwszy w tym sezonie wygrali na lodowisku "Pasów". W najbliższą niedzielę te same zespoły zagrają pierwszy mecz o finał. W drugiej parze zmierzą się Dwory/Unia Oświęcim z GKS-em Tychy.

Emocje w hali Cracovii sięgały wczoraj zenitu. Podhale musiało wygrać, by zapewnić sobie awans do półfinałowej czwórki. Po dziesięciu minutach wydawało się, że jest za burtą - przegrywało 0:2. Goście pokazali jednak góralski charakter i podnieśli się.

"Sprzedawczyki!" - skandowali pod adresem swoich pupilów kibice Cracovii, gdy do końca meczu brakowało pięciu minut; podhalanie prowadzili 4:2, a ataki miejscowych nie dawały rezultatu. - Co możemy zrobić? Kibic płaci za bilet i może sobie krzyczeć, co mu się podoba - mówił ze smutkiem kapitan krakowian Martin Voznik. - Moi hokeiście sprzedali ten mecz? To nie wchodzi w rachubę - podkreślał szkoleniowiec "Pasów" Rudolf Rohaczek. - Szkoda, że tak nie krzyczeli po przegranych meczach Cracovii u siebie z Unią i Toruniem - wtrącił opiekun podhalan Lubomir Rohaczik.

"No i co, głupio wam? Teraz trzeba będzie oddawać pieniądze Toruniowi" - zaczepiał schodzących ze spuszczonymi głowami do szatni hokeistów "Pasów" jeden z członków sztabu Podhala. Nawiązywał do tego, że w ostatnich dwóch spotkaniach Cracovia przegrała dwa razy z TKH Toruń, które miało nadzieję na wyprzedzenie w tabeli "Szarotek". - Poczekajcie, za tydzień będzie rewanż - przez zaciśnięte zęby odpowiedział mu wściekły po porażce Bartłomiej Piotrowski.

Mecz był twardy, momentami brutalny. Górale zaczęli nerwowo. Seryjnie przegrywali wznowienia, a po faulu i karze Mariusza Dulęby nawet nie założyli zamka. Cracovia wybijała ich z rytmu, a gdy przewinienia mieli w krótkim odstępie Rafał Sroka i Zbigniew Podlipni, w podwójnej przewadze zdobyła prowadzenie (Oktawiusz Marcińczak huknął z dystansu). Gdy 45 s później Patrik Szczibran chytrym uderzeniem z nadgarstka spod niebieskiej linii zdobył drugiego gola (Krzysztof Zborowski był zasłonięty, nie widział krążka), wydawało się, że to koniec marzeń nowotarżan o zwycięstwie.

Rohaczik nie stracił głowy, a jego asystent Stefan Pollak tylko poklepywał siedzących w boksie zawodników. Receptę na bramkarza Cracovii Rafała Radziszewskiego znalazł jeden z najlepszych obrońców ligi Tomasz Jakesz: pokonał go niesygnalizowanym uderzeniem z dystansu, po tym jak górale po raz pierwszy wygrali wznowienie w tercji rywala. Wyrównać jeszcze przed przerwą mogli Różański i Marcin Kolusz, ale "Radzik" wygrał z nimi pojedynki.

Mecz rozstrzygnął się w drugiej części. Zaczęli ją lepiej biało-czerwoni (Karel Horny przegrał w sytuacji sam na sam z bramkarzem), ale po ośmiu minutach wyrównał Dariusz łyszczarczyk w kuriozalny sposób. Z ostrego kąta chciał podać przed bramkę, ale trafił w plecy Radziszewskiego, dzięki czemu "guma" wpadła do bramki. Chwilę później po faulu Mariana Csoricha goście grali w pięciu na czterech. Sędzia się zagapił, gdy jeden z obrońców "Pasów" w bezpardonowy sposób z pełnym impetem zaatakował od tyłu stojącego tuż przed bandą Różańskiego. To rozsierdziło górali i kilkanaście sekund później, niejako w zemście za kapitana, Jacek Zamojski huknął spod linii niebieskiej nie do obrony.

Ta bramka podcięła skrzydła Cracovii. Podhalanom próbował się przeciwstawić tylko Radziszewski. Wygrywał kolejne pojedynki (z Marcinem Ćwikłą i ponownie Koluszem), ale nie mógł już nic zrobić, gdy zaraz po wygranym wznowieniu pod bramkę zapuścił się Różański i strzelił mądrze z bekhendu.

Podrażniona ambicja lidera dała znać o sobie w połowie trzeciej tercji. Krzysztof Śliwa miał już strzelać trzeciego gola, gdy szczupakiem rzucił się wracający niczym rasowy obrońca Kolusz i wybił mu krążek. Za moment pod poprzeczkę przymierzył Damian Słaboń, ale Zborowski był czujny - odbijaczką wybił krążek. "Pasy" dwoiły się i troiły. Przez ostatnie 57 s grały w pięciu na trzech (dzięki wycofaniu bramkarza), ale "Zbora" nie skapitulował.

- Graliśmy z nożem na gardle, ale to nam tylko pomogło. Nawet gdy przegrywaliśmy dwoma bramkami, wierzyłem w nasz zespół - cieszył się jeden z bohaterów meczu Marcin Kolusz. - Bohaterem meczu nie jestem ja, tylko cała drużyna.

- Kilka drużyn nie chciało nas widzieć w play-offie, ale zrobimy im na przekór i dalej będziemy je tam nękać - komentował trener Rohaczik. - Gdy podjęliśmy się pracy w Nowym Targu, drużyna miała sporą stratę do czwartego zespołu, ale udało nam się awansować do czwórki. Do tego nas zobowiązał pan Wojas. Na tym jednak nie poprzestaniemy. Walczymy dalej, o medale.

- Jesteśmy w trakcie przygotowań do play-offu, ale i tak ten mecz mieliśmy wygrać - smucił się Rudolf Rohaczek. - Konsekwencji taktycznej wystarczyło jednak drużynie tylko na dziesięć minut. Chłopcy sami nawarzyli sobie piwa przed play-offem. Teraz będą je musieli wypić.

ComArch/Cracovia2
Wojas/Podhale4
Tercje: 2:1, 0:2, 0:1

Bramki: 1:0 Marcińczak (10. Horny, Voznik w podwójnej przewadze), 2:0 Szczibran (11. Laszkiewicz w przewadze), 2:1 Jakesz (13. Moskal), 2:2 łyszczarczyk (29. Moskal), 2:3 Zamojski (35. w przewadze), 2:4 Różański (46. Kolusz).

Cracovia: Radziszewski - Csorich, Szczibran, Sarnik, Słaboń, Laszkiewicz - Marcińczak, Dulęba, Szafarik, Voznik, Horny - B. Piotrowski, Kozendra, M. Piotrowski, Pasiut, Śliwa - Urban, Cieślak, Witowski.

Podhale: Zborowski - Wilczek, Sroka, Kacirz, Kolusz, Różański - Gil, Jakesz, łyszczarczyk, Moskal, Podlipni - Zamojski, łabuz, Malinowski, Biela, Ćwikła.

Sędziował: Waldemar Matuszak z Bydgoszczy. Kary: 10 oraz 14 min. Widzów: 2 tys.



Oświęcim: Co będzie z Klisiakiem?

Bardziej niż wynikiem tego spotkania bez stawki miejscowi kibice interesowali się zdrowiem Waldemara Klisiaka, kapitana Dworów, mającego kłopoty z pachwiną. Jest zagrożenie, że może nie wystąpić w play-offie. - Na pewno do wtorku nie będzie trenował z nami na lodzie - tłumaczy trener Dworów/Unii Tomasz Rutkowski. - W czwartek dowiemy się więcej o jego stanie zdrowia. Wierzę, że do pierwszego niedzielnego meczu półfinałowego będzie gotowy do gry - dodaje szkoleniowiec.

Oba zespoły potraktowały to spotkanie treningowo. - Zagraliśmy dobrze tylko jedną tercję, co mnie bardzo smuci - twierdzi trener Dworów. - Dwa dni wcześniej wypadliśmy lepiej w Nowym Targu, chociaż chłopcy mieli prawo być przytłoczeni ciężkim treningiem, który zaserwowałem im po środowej wyprawie do Sosnowca. Przeciwko Podhalu chłopcy walczyli z niesamowitym zaangażowaniem - dodaje trener.

- Przed pierwszym meczem play-offu muszę popracować z zawodnikami nad grą w obronie. To, co zaprezentowali moi defensorzy w Oświęcimiu, było karygodne - stwierdził trener Stoczniowca Miroslav Doleżalik, który więcej szans w półfinałowej parze pomiędzy Dworami Unią i GKS Tychy daje oświęcimianom. Stoczniowiec wcześniej poległ u siebie z Tychami. - Mój zespół zagrał bez zaangażowania, dlatego wyżej cenię Unię - dodał.

Dwory/Unia5
Stoczniowiec Gdańsk4
Tercje: 1:3, 4:0, 0:1

Bramki: 0:1 Rzeszutko (5. P. Soliński), 0:2 Pavlaczka (11. Skutchan), 1:2 Gavalier (13. Jakubik i Jaros), 1:3 Kostecki (18. Wróbel), 2:3 Jaros (21.), 3:3 Wołkowicz (27. Kowalówka, Sękowski), 4:3 Radwan (27. Ivan, Stefanka), 5:3 Jakubik (35. Stachura), 5:4 Wróbel (59. Skutchan).

Dwory: Jaworski (21. Witek) - Gavalier, Gabryś, Stachura, Jakubik, Jaros - Stefanka, Noworyta, Sękowski, Kowalówka, Wołkowicz - Kozak, Radwan, Ivan, Kwiatek oraz Modrzejewski, Ryczko i Bibrzycki.

Stoczniowiec: S. Soliński - Leśniak, Wróbel, Jankowski, Pavlaczka, Skutchan - Rompkowski, Smeja, Juraszek, Zachariasz, Kostecki - Bukowski, Benasiewicz, Grobarczyk, Rzeszutko, P. Soliński oraz Skrzypkowski.

Sędziował: Waldemar Zarodkiewicz z Katowice. Kary: 10 oraz 12 minut. Widzów: ok. 600.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)