|
|
 |
|
2. mecz play-off: Wojas/Podhale - ComArch/Cracovia, wtorek, godz. 18 |
|
|
|
|
26.02.2006. |
|
Po pierwszym meczu krakowianie prowadzą 1:0, jednak przy odrobinie szczęścia, to górale schodziliby z lodu z podniesionymi głowami. - "Szarotki" mają najmocniejszy skład w lidze - nie kryje hokeista Cracovii Piotr Sarnik. - Skoro tak jest, to dziś postaramy się to udowodnić - odbija piłeczkę zawodnik Podhala Piotr Gil.
- Wiem, że możemy grać jeszcze lepiej. Choćby tak, jak ostatnio w Tychach, gdy wygraliśmy 4:0 - wspomina Sarnik, strzelec decydującej bramki w niedzielnym meczu. Krakowianie wiele zawdzięczają swojemu bramkarzowi. Rafał Radziszewski dwoił się i troił, a górale z bezsilności bili kijami o boks. Ale także "Radzikowi" przydarzyła się wpadka, po której gola zdobył Tomas Jakesz. - Wynikało to z braku zrozumienia między bramkarzem a obrońcą - tłumaczy Sarnik. - Rafał bronił bardzo dobrze, a kiedy wierzy się w bramkarza, gra idzie zupełnie inaczej - dodaje.
W tej sytuacji mocno zagubiony może się czuć zespół Podhala. Bramkarz Krzysztof Zborowski, choć wyciągnął parę trudnych uderzeń, przy straconych bramkach mógł się zachować lepiej. Dodatkowo pod znakiem zapytania stoi występ obrońcy Piotra Gila, który w niedzielę doznał urazu pachwiny. - Decyzja o występie zapadnie w ostatniej chwili. Dziś nie wygląda to za dobrze, nie mogę się schylić, żeby zawiązać buty - kręci głową hokeista. - Ale do meczu zostało jeszcze kilkanaście godzin - pociesza się Gil i zapewnia, że z nim czy bez niego, górale dzisiaj będą "gryźli lód". - Już nieraz pokazaliśmy, że w podbramkowych sytuacjach potrafimy się zmobilizować.
Dodatkowym handicupem "Pasów" może być fakt, że krakowianie grają na cztery piątki, a nowotarżanie tylko na trzy. - W ostatnim meczu Podhale może i nie odstawało od nas kondycyjnie, ale trzeba pamiętać, że półfinał to nawet siedem meczów. Drużyna grająca na trzy piątki na początku dotrzymuje kroku, ale po kilku meczach wychodzi zmęczenie - tłumaczy Sarnik i zapowiada, że "w ciemno" wziąłby zwycięstwo nawet po siedmiomeczowej batalii.
Dwory/Unia Oświęcim przed rewanżowym meczem z GKS-em Tychy
- Stara prawda hokejowa głosi, że jak nie strzelisz gola, grając w pięciu na trzech, to nie masz co myśleć o wygraniu meczu. My takich sytuacji nie wykorzystaliśmy dwukrotnie, choć trenowaniu gry w przewadze poświęciłem sporo uwagi - mówi szkoleniowiec Dworów/Unii Tomasz Rutkowski po porażce z GKS-em Tychy 0:1.
W poniedziałek wieczorem Rutkowski szykował taktykę na dzisiejsze spotkanie na lodowisku mistrzów Polski. Uważnie analizował zapis wideo z pierwszego meczu półfinałowego. Zwycięstwo tyszan uznano za niespodziankę. Podopieczni Wojciecha Matczaka bronią wprawdzie tytułu, ale w tym sezonie w starciach z Unią szło im jak po grudzie. - Wszystkie mecze rozgrywane w sezonie zasadniczym w Oświęcimiu wygraliśmy z nimi bezproblemowo i może to nas uśpiło - zastanawia się szkoleniowiec Unii.
Rutkowski zdecydował się na grę trzema formacjami. Na dobrym początku półfinałowej rywalizacji szczególnie mu zależało. Dlatego posadził czwartą "piątkę". - Jeszcze tych młodych chłopaków poślę do boju, gdy tylko podmęczymy przeciwnika - zapowiada.
Prawdziwą zmorą unitów okazał się nie tylko bramkarz GKS-u Arkadiusz Sobecki, ale też nieskuteczna gra w podwójnej przewadze. - Ćwiczyliśmy ten element na kilku ostatnich zajęciach. Trudno, żeby Tomek Rutkowski uczył, jak się gra w przewadze, tak doświadczonych zawodników jak Waldek Klisiak czy Mariusz Puzio - dodaje trener Dworów/Unii. I liczy na to, że dzisiaj jego podopiecznym nie zabraknie "ognia w oczach". - Na wideo widzę, że tyszanie byli bardziej zdeterminowani niż my. Dzięki temu wszystko na lodzie robili o ułamek sekundy szybciej - analizuje Rutkowski.
W zespole z Oświęcimia panuje optymizm przed meczem wyjazdowym. Drużyna nie raz i nie dwa pokazywała już, że na obcych taflach gra w swoim stylu, nie deprymuje jej doping kibiców rywala. - Na wyjazdach gramy lepiej niż u siebie - zgadza się trener Unii. - Krzepiące jest też to, że choć w niedzielę rozegraliśmy jedno z najgorszych spotkań w ostatnim okresie, to przegraliśmy je tylko 0:1. Z tego czerpię nadzieję na poprawę. Gdybyśmy grali na normalnym poziomie, to na pewno byśmy wygrali.
mibi |
|
|
|
|
|
|
Co, gdzie, kiedy... |
|
PLAY-OFF o brązowy medal Cracovia-Stoczniowiec 3:1 Cracovia zwycięża! Kraków 13.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0) Gdańsk 16.III.2007 Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1) Kraków 18.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2) Gdańsk 22.III.2007 17:30 Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)
|
|
|
|
|
|
|