spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Prasa arrow Gazeta Wyborcza arrow Pasy lepsze w Nowym Targu! Wojas/Podhale - ComArch/Cracovia 4:8

Pasy lepsze w Nowym Targu! Wojas/Podhale - ComArch/Cracovia 4:8 PDF Drukuj Email
06.03.2006.

Krakowianie zagrali agresywnie, szybko i przez dwie tercje uważnie w defensywie. Wystarczyło, by rozgromić górali na ich lodzie. Stan play-off się wyrównał (2:2), ale w lepszej sytuacji przed wtorkowym meczem w Krakowie są teraz podopieczni Rudolfa Rohaczka.

Po piątkowej porażce w Krakowie hokeiści "Pasów" nie kryli wściekłości. Ona wyzwoliła w nich sportową złość. Na dodatek trener Rudolf Rohaczek przemeblował wszystkie piątki, by wstrząsnąć zespołem. Efekt? 16 minut i jedną sekundę potrzebowali goście, by zdobyć trzy gole, nie tracąc żadnego. Przy tak wyrównanych składach i pewnie interweniującym Rafale Radziszewskim oznaczało to niemal wygranie meczu.

Już po 110 s uderzeniem z dystansu Tomasza Rajskiego pokonał Paweł Kozendra. Odezwał się stary grzech "Szarotek" - przegrywane wznowienia, bo właśnie w efekcie wygranego "bulika" Cracovia zdobyła gola. W ten sposób po wyjściu na ledwie jedną zmianę został posadzony na ławkę czwarty atak podhalan, który przebywał na lodzie w momencie straty gola. Pościg za wynikiem musiały prowadzić pierwsze trzy formacje.

Ale gościom wczoraj wychodziło wszystko. Wydawało się, że zaprzepaścili już okres gry w przewadze, lecz pod bramkę zapuścił się obrońca Bartłomiej Piotrowski i podwyższył na 2:0. Gdy jeszcze po błędzie Rajskiego Leszek Laszkiewicz uderzeniem z niebieskiej linii zdobył trzeciego gola dla górali, było już "po herbacie". - Przed tym meczem nie miałem prawa dokonywać zmiany bramkarza. Przecież Rajski w piątek w Krakowie bronił znakomicie - tłumaczył trener Wojasa/Podhala Lubomir Rohaczik.

Rajskiego zastąpił Krzysztof Zborowski, ale gdy dobiegała połowa meczu, i on sięgał po krążek do siatki po strzale z najazdu Rafała Twardego, który efektowną kołyską uczcił narodziny córki Mai.

"Szarotki" przespały nie tylko pierwszą tercję, ale też 90-sekundowy okres gry w pięciu na trzech w drugiej. Najlepszą okazję do zdobycia gola na 3:1 zmarnował wtedy Sebastian łabuz, który miast do bramki posłał gumę w siatkę nad pleksą.

Gdy jeszcze po 10 s gry w podwójnej przewadze Piotr Sarnik podawał przed bramkę, a krążek odbity od łyżwy Jacka Zamojskiego wpadł do bramki, nowotarżanie byli znokautowani. Zborowski puścił jeszcze gola Martina Potocznego, ale na trzecią tercję nie mógł już wyjść, bo jeden z krakowian trafił go kijem w szyję.

- Tyle się nagadałem, żeby chłopaki grali dalej uważnie w trzeciej tercji, ale nic to nie dało - mimo zwycięstwa narzekał szkoleniowiec "Pasów" Rudolf Rohaczek. Nie spodobało mu się to, że w ostatnich 20 minutach jego podopieczni stracili aż cztery gole. Bramkę Rafała Radziszewskiego odczarował po solowej akcji Mariusz Jastrzębski (dopiero po raz drugi pojawił się na lodzie). Gdy po golu Tomasza Jakesza odżyły nadzieje górali, szybko je rozwiał aktywny Grzegorz Pasiut.

W końcówce hokeistom Podhala nie wytrzymały nerwy, zaroiło się od fauli. Z krwawiącym nosem zjeżdżał z lodu napastnik Cracovii Michał Piotrowski. - Na ostatniej zmianie dostałem kijem "crossa" od Jacka Zamojskiego - opowiadał hokeista.

- Szytą głowę będzie miał też Pasiut - dodaje Rohaczek. - Końcówka nie miała z hokejem nic wspólnego. Faule rywali nadawały się nie tylko na kary, ale do sądu cywilnego. To był zamach na zdrowie moich zawodników!





Wojas/Podhale4
ComArch Cracovia8

Tercje: 0:3, 0:3, 4:2

Bramki: 0:1 Kozendra (2., Voznik), 0:2 B. Piotrowski (10., Voznik, Sarnik w przewadze), 0:3 Laszkiewicz (17.), 0:4 Twardy (30., Pasiut), 0:5 Sarnik (38., w podwójnej przewadze), 0:6 Potoczny (39., Pasiut w przewadze), 1:6 Jastrzębski (43.), 2:6 Jakesz (45., Kacirz), 2:7 Pasiut (46., Csorich w przewadze), 3:7 Kacirz (47., Piekarz), 3:8 Laszkiewicz (53., Csorich), 4:8 Sroka (57.).

Wojas/Podhale: Rajski (17. - 40. Zborowski) - Sroka, Wilczek, Kacirz, Kolusz, Różański - Piekarz, Jakesz, łyszczarczyk, Moskal, Podlipni - Zamojski, łabuz, Malinowski, Biela, Ćwikła - Radwański, Zapała, Jastrzębski.

ComArch/Cracovia: Radziszewski - Csorich, Szczibran, Horny, Słaboń, Laszkiewicz - B. Piotrowski, Kozendra, Sarnik, Voznik, M. Piotrowski - Witowski, Cieślak, Śliwa.

Sędziował Zbigniew Wolas z Oświęcimia. Kary: 66 (w tym po 25 min dla łyszczarczyka i Kolusza) oraz 12 min. Widzów: 3,5 tys.





Po meczu powiedzieli

Martin Voznik (kapitan Cracovii): - Wreszcie złapaliśmy ten rytm, w którym byliśmy na początku sezonu. Jesteśmy w gazie, teraz nikt już nas nie zatrzyma. Wreszcie rozgryźliśmy taktycznie Podhale. To przełomowe zwycięstwo w półfinałowej rywalizacji. Dobrze, że trener dokonał roszad w składzie. One wprowadziły ożywienie. Każda "piątka" strzeliła przynajmniej jednego gola.

Lubomir Rohaczik (trener Wojasa/Podhala): - Mój zespół zaczął za bardzo optymistycznie. Straciliśmy trzy szybkie gole, a później już trudno było dogonić rywala. Ale chwała chłopcom, że się podnieśli, walczyli do końca i strzelili kilka goli, dzięki czemu wynik nie jest taki straszny. Stan się wyrównał, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że ciężko będzie wygrać po raz drugi w Krakowie.

Rudolf Rohaczek (trener Cracovii): - Wreszcie zagraliśmy "swoje" i zrealizowaliśmy taktykę. Atakowaliśmy Podhale już w jego tercji, graliśmy szybko i kombinacyjnie. Po takim zwycięstwie będzie nam się lepiej grało, ale szanse oceniam dalej 50 na 50.

not. mb



Metropolita na meczu

Gościem honorowym na meczu był metropolita krakowski ks. kardynał Stanisław Dziwisz. Dostał brawa na stojąco. Kardynał Dziwisz w młodości był kibicem "Szarotek" i często przychodził na ich mecze. Był wówczas uczniem nowotarskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Seweryna Goszczyńskiego. Cała drużyna Wojasa/Podhala wysłała mu gratulacje z okazji nadania mu tytułu kardynała. Jednocześnie zaprosiła go na mecz do Nowego Targu. - Nie byłem od ponad czterdziestu lat na hokeju, a wygracie? - pytał kardynał Dziwisz burmistrza Nowego Targu Marka Fryźlewicza. Nie uzyskał zapewnienia. Gdy po drugiej tercji wyjeżdżał do Krakowa, powiedział ze smutkiem: - No, nie przyniosłem wam szczęścia.

mibi



GKS Tychy - Dwory/Unia Oświęcim 5:1

Koniec epoki

Cztery mecze wystarczyły tyszanom, by awansować do finału mistrzostw Polski. Po raz pierwszy od 15 lat nie będzie tam oświęcimskiej Unii

Kilkunastoletnią serię drużyny z Małopolski przerwali zawodnicy GKS-u Tychy. Tyszanie drugi raz stają na drodze śrubującej rekordy Unii. Rok temu GKS pokonał oświęcimian w finale, nie pozwalając zawodnikom Unii cieszyć się z ósmego mistrzostwa Polski z rzędu!

Gdy w 1990 roku oświęcimianie sposobili się do sezonu, w którym pierwszy raz w historii klubu awansowali do wielkiego finału, Polacy zastanawiali się, czy nie wybrać na prezydenta Stanisława Tymińskiego, a Sebastian Kowalówka, dziś środkowy trzeciego ataku Unii, miał wtedy cztery latka i dopiero uczył się składać zdania. Można przypuszczać, że nie znał wtedy łyżew. Zespół z Oświęcimia zaczął święcić triumfy, gdy wraz ze schyłkiem PRL-u w tarapaty popadała większość rządzących dotąd w hokeju śląskich klubów, które miały oparcie w branży górniczej. Tymczasem Unia, którą sponsorowały zakłady chemiczne, stawała się coraz silniejsza.

Przez te wszystkie lata ikoną klubu z Oświęcimia był i jest Waldemar Klisiak, dziś już 39-letni kapitan Unii. Klisiak i o rok starszy od niego Mariusz Puzio to cały czas najskuteczniejsi zawodnicy Unii! Play-off to jednak zbyt wyczerpujące bitwy dla takich weteranów. Chociaż Puzio zaciskał zęby tak mocno, że zgrzyt było słychać na trybunach, nie był w stanie oszukać obrońców tyskiej drużyny. Zawodnicy GKS-u drugi raz z rzędu ograli zawodników Unii, przewyższając ich siłą i dynamiką. Każde starcie przy bandzie wykorzystywali, by z impetem trafić rywala i zabrać mu cenne siły. Tyszanie mieli też przewagą psychologiczną. Gdy zawodnicy Unii, grając z przewagą dwóch zawodników, raz za razem nie potrafili wprowadzić krążka do tercji obronnej GKS-u, tyszanie śmiali im się w twarz.

- Trudno ukryć, że kończy się pewna era. Era Puzia, Klisiaka, Tomka Jaworskiego [bramkarz Unii]. Rok temu musieliśmy się zadowolić srebrem, teraz będzie co najwyżej brąz. Trzeba budować zespół na nowo, by w przyszłym sezonie nie było jeszcze gorzej - wzdychał Klisiak, który wczoraj nie wyjechał na lód z powodu urazu pachwiny.

Z budową nowej drużyny może być jednak ciężko, bo dla Unii nadchodzą ciężkie czasy. Spółka zarządzająca klubem ogłosiła upadłość. Zakłady Chemiczne "Dwory" nie chcą dłużej utrzymywać lodowiska....

GKS Tychy 5

Dwory/Unia Oświęcim 1

Tercje: 2:1, 3:0, 0:0.

Bramki: 1:0 Bacul - Śmiełowski (8.), 2:0 Bacul - Bagiński (11.), 2:1 Wołkowicz (17.), 3:1 Gwiżdż - Parzyszek (31.), 4:1 Parzyszek (34.), 5:1 Bagiński - Bacul (37.)

Stan rywalizacji: 4:0 dla GKS-u, który awansował do finału.

Widzów: 4 000.

Wojciech Todur
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)