|
|
 |
|
Będzie hokejowa wojna, i to niemała |
|
|
|
|
11.03.2006. |
|
ComArch/Cracovia od jutra rozpoczyna finałowy bój z GKS-em Tychy o mistrzostwo Polski. Krzysztof Rzerzycha, międzynarodowy sędzia hokejowy, pytany o finał mistrzostw Polski, odpowiada tak: - To będzie wojna! I to niemała. Pierwsze starcie już jutro w Krakowie.
Podopieczni Rudolfa Rohaczka, zawodnicy Cracovii, na początku półfinałowej rywalizacji z Wojasem/Podhalem bardzo się męczyli, stwarzanie sytuacji szło im jak po grudzie. Rywal był jeszcze rozpędzony po świetnym finiszu z rundy zasadniczej (w którym pokonał m.in. "Pasy" na ich lodzie). Po zwycięstwie 2:1 w Krakowie po trzech meczach w półfinale górą były "Szarotki". Biało-czerwoni pokazali jednak, że nie tylko górale mają silny charakter. Rohaczek przemeblował skład, poświęcił niejedną noc na analizę gry podhalan, zmienił taktykę i rozgromił Podhale w Nowym Targu 8:4 w czwartej konfrontacji. Później poszło już jak z płatka - kolejne pogromy 8:2 i 8:1 otworzyły bramy finału.
- Dobrze się stało, że nie dopuściliśmy do siódmego meczu, wywalczyliśmy awans już w piątek, bo do pierwszego meczu finałowego zdążymy trochę odpocząć. Sześć meczów z Podhalem musiało wejść w kości - przyznał bramkostrzelny obrońca "Pasów" Oktawiusz Marcińczak.
Podhale opadło z sił, miało ogromne kłopoty z formą bramkarzy, więc musiało w końcu ulec Cracovii. Jak będzie z tyszanami, którzy nadspodziewanie gładko (cztery zwycięstwa w czterech meczach) odprawili Dwory/Unię? Większość hokeistów Cracovii zwraca uwagę na to, że w GKS-ie mają bramkarza z prawdziwego zdarzenia (Arkadiusz Sobecki). Po analizie czołówki ligowej klasyfikacji kanadyjskiej (bramki plus asysty) łatwo dojść do wniosku, że "Pasy" mają większą siłę ognia. Duet Leszek Laszkiewicz - Damian Słaboń z Karelem Hornym bądź Piotrem Sarnikiem na prawym skrzydle jest nie do zatrzymania na polskich taflach. Dlatego Cracovia zdaje się być faworytem.
Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się krakowski arbiter Krzysztof Rzerzycha, który mógł się dokładnie przyjrzeć grze tyszan, bo sędziował pierwszy półfinał Dwory/Unia - GKS (0:1). - W finale nie ma zdecydowanego faworyta. To będzie wojna! I to niemała - uważa Rzerzycha. - Tychy grają twardo, momentami brutalnie, ale są pewne swego i nie dają sobie strzelić gola nawet w podwójnym osłabieniu.
Cracovia na pewno nie przestraszy się rywala, choćby grał niezwykle twardo. Motywuje ją jedno: uświetnienie stulecia klubu mistrzostwem Polski. Wchodząc do finału, "Pasy" zrobiły już wiele - tak dobrego wyniku nie miały od 56 lat! - Trener Rohaczek ma dużo osiągnięć w polskiej lidze, ale mistrzostwa jeszcze nie zdobył. Zrobimy wszystko, by już wkrótce się to zmieniło - obiecują hokeiści.
Dla gazety
Adam Zięba
szef sekcji hokejowej MKS Cracovia SSA
Jesteśmy w finale, to znaczy, że plan minimum został wykonany. Teraz poprzeczka wisi jeszcze wyżej. Rywalizacja będzie ciekawa, tym bardziej że my straciliśmy znacznie więcej sił na rywalizacji z Podhalem niż GKS Tychy na grze przeciw Unii. W ostatnich trzech meczach półfinałowych nasza gra wyglądała bardzo dobrze, akcje były prowadzone w bardzo dobrym tempie. Siły powinno wystarczyć na wtorek. Pierwszy mecz finałowy będzie bardzo ważny. Tyszanie mogli się przygotowywać do niego dłużej, więc będą chcieli za wszelką cenę wygrać na naszym lodzie. My musimy wykorzystać atut własnej hali. GKS ma dojrzały zespół - dobre trzy piątki, a dwie nawet bardzo dobre. Mają też świetnego bramkarza. Rywalizacja będzie bardzo wyrównana, o zwycięstwie w każdym z meczów może decydować jedna bramka.
not. mb |
|
|
|
|
|
|
Co, gdzie, kiedy... |
|
PLAY-OFF o brązowy medal Cracovia-Stoczniowiec 3:1 Cracovia zwycięża! Kraków 13.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0) Gdańsk 16.III.2007 Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1) Kraków 18.III.2007 Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2) Gdańsk 22.III.2007 17:30 Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)
|
|
|
|
|
|
|