spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Prasa arrow Gazeta Wyborcza arrow Hokeiści "Pasów" mają ogromną szansę, by znowu posmakować mistrzostwa Polski

Hokeiści "Pasów" mają ogromną szansę, by znowu posmakować mistrzostwa Polski PDF Drukuj Email
13.03.2006.

Wtorkowym meczem z GKS-em Tychy hokeiści ComArchu/Cracovii zaczynają bój o mistrzostwo Polski. Tychy bronią tytułu mistrzowskiego. - To nie my, a GKS jest faworytem. My chcemy tylko wydrzeć rywalowi sukces, bo przecież każdy marzy o złotym medalu - mówi szkoleniowiec "Pasów" Rudolf Rohaczek.


"Pasy" po raz ostatni wywalczyły krajowy prymat w 1949 r., gdy podziwiano w akcji legendarnego Czesława Marchewczyka, czy do dziś kibicującego hokeistom Maksymiliana Więcka. Teraz biało-czerwoni zrobią wszystko, by mistrzostwem uświetnić stulecie klubu. W poprzednim sezonie drużyna w ładnym stylu sięgnęła po brązowy medal.

- Jest presja, bo klub już ponad pół wieku czeka na mistrzostwo Polski, ale po wyeliminowaniu Podhala każdy jest podbudowany psychicznie. Drużyna się obudziła - podkreśla Rohaczek. - Play-off z Podhalem nauczył nas hokeja.

Prezes Cracovii Janusz Filipiak odpowiednio umotywował zespół. Za zdobycie tytułu zagwarantował rekordową, jak na polskie warunki, premię - pół miliona złotych! - Takich pieniędzy nie mieliśmy nigdy w reprezentacji nawet za awans do światowej elity - Sebastian Gonera, obrońca GKS-u, podziwia hojność prezesa "Pasów". Jego drużyna za ewentualną obronę tytułu dostanie 150 tys. zł i to od prezydenta miasta, bo w klubowej kasie się nie przelewa.

Hokeiści Cracovii, by nie zapeszyć, postanowili się nie golić. Niektórych trudno już nawet, z powodu zarostu, rozpoznać. - Niektórzy z nas założyli sobie, że do końca play-offu nie bierzemy do rąk maszynki do golenia - tłumaczy napastnik Piotr Sarnik. A czy drużyna nie jest zmęczona półfinałowymi bojami z "Szarotkami"? - Mieliśmy trzy dni przerwy i to wystarczyło, aby zregenerować siły - twierdzi Sarnik.

Spokojem emanuje trener Rohaczek. - Musimy grać swój hokej. Jesteśmy dobrze przygotowani - zapewnia. - Na pewno będą ciekawe mecze. Tychy mają wyrównane trzy "piątki".

"Rudi" nie martwi się tym, że rywal preferuje twardą, momentami brutalną grę: - Jeżeli gra brutalnie, to siedzi na ławce, a my korzystamy z przewag - dodaje. - Sędziowie są od tego, aby po każdym faulu wyrzucać zawodników na ławkę kar. Ostatnio wyłapywali co trzeci, a czasem co czwarty faul. Przez tą pobłażliwość niektóre zagrania hokeistów Podhala to był zamach na zdrowie moich zawodników.

- Jeśli będziemy unikać fauli, nie powinno być źle. Jak się chłopakom zagrzeją głowy, będą faulować. Trudno się będzie bronić, bo Cracovia gra dobrze w przewagach - obawia się Gonera.

Choć w "Pasach" zabraknie kontuzjowanych Stanisława Urbana i Rafała Twardego, Rohaczek i tak ma do dyspozycji cztery ataki. W GKS-ie nie będzie grał napastnik Artur Ślusarczyk, który jeszcze przed półfinałami został karnie odsunięty przez trenera Wojciecha Matczaka. "Ślusar" jest szykowany jako tajna broń, gdyby rywalizacja nie układała się po myśli tyszan.

Początek meczu w hali przy ul. Siedleckiego o godz. 18.

Dla Gazety

Piotr Sarnik

napastnik Cracovii (siedem goli w półfinale)

Minimum wykonaliśmy, ale walczymy o coś więcej. W ostatnich meczach półfinału zostałem przesunięty do trzeciej "piątki". To był dobry manewr - w wyniku roszad każda formacja zaczęła strzelać gole. Moja współpraca z Voznikiem i Michałem Piotrowskim układała się pomyślnie, bo trener już nas kiedyś przetestował w sezonie regularnym w spotkaniu z Podhalem. Nie dość, że każdy z nas strzelił gola, to jeszcze gra się kleiła, byliśmy zadowoleni. Mam za sobą występy w GKS-ie Tychy, ale nie mogę powiedzieć, że znam ten zespół od podszewki, bo niemal połowa składu się zmieniła. Nasz rywal ma dwie mocne, doświadczone "piątki", no i Sobeckiego w bramce. To mocny punkt rywala. W ostatnich spotkaniach dowiedliśmy jednak, że każda nasza formacja jest niebezpieczna dla rywala. Mamy nawet młodego "Pasiutka", który jest nieobliczalny i potrafi strzelać bramki.

not. mb



Brąz na czterdziestkę

W ostatnich latach hokejowy klasyk między Unią/Dwory Oświęcim a Wojasem/Podhale Nowy Targ nie raz decydował o mistrzostwie Polski. W tym sezonie stawką będzie tylko brązowy medal. Dziś w Oświęcimiu (godz.18) pierwsza odsłona bitwy. Decydujące dla rywalizacji może być fizyczne osłabienie Podhala (górale stoczyli ciężkie boje z Cracovią), a w przypadku Unii - psychiczna dyspozycja (czy się podniosą po półfinałowym blamażu z tyszanami?). Nowotarżanie niejednokrotnie zapewniali, że siły mają dość, ale w półfinałach nie nadążali za rywalami. Dodatkowo, oświęcimianie mieli pięć dni więcej na odpoczynek. Do składu Unii wraca jej lider Waldemar Klisiak. - Mamy teraz wiele do udowodnienia. Nasi chłopcy po półfinale byli strasznie zdołowani, ostatnie dni spędzili głównie na odbudowie psychiki - mówi kapitan Unii, który z powodu kontuzji zagrał tylko w pierwszym meczu z Tychami. Ewentualny medal byłby prezentem dla partnera Klisiaka z ataku - Mariusza Puzio, któremu w niedzielę stuknęła czterdziestka. Drużyny grają do trzech zwycięstw.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)