spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Prasa arrow Gazeta Wyborcza arrow Hokeiści GKS Tychy wygrali w Krakowie

Hokeiści GKS Tychy wygrali w Krakowie PDF Drukuj Email
22.03.2006.

Tyscy hokeiści, po trzech kolejnych zwycięstwach Cracovii, wygrali dramatyczny mecz w Krakowie i wciąż ma szansę na obronę mistrzowskiego tytułu. - Bankiet przełożony - uśmiechał się Arkadiusz Sobecki, bramkarz tyskiej drużyny

Po trzech kolejnych zwycięstwach zawodnicy Cracovii wypinali już piersi do złota. Do Krakowa przyjechał Zenon Hajduga, prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie, który przywiózł ze sobą puchar za mistrzostwo i komplet złotych medali. Trybuny zapełniły się do ostatniego miejsca, a wśród kibiców trudno było znaleźć osobę, która wątpiłaby, że rywalizacja o mistrzostwo potrwa dłużej niż 60 minut. - Popsujemy im fetę! - odgrażał się przed spotkaniem Arkadiusz Zioła, masażysta tyskich hokeistów.

Po ponad dwóch godzinach emocjonującej, dramatycznej rywalizacji, zakończonej dogrywką i rzutami karnymi, okazało się, że Zioła miał rację. - Dziś jeszcze nie zjecie jajek z majonezem - śmiał się do krakusów Dariusz Wieczorek, drugi trener GKS-u, który w sobotę został ojcem. - Dziś dopiero zaczęliśmy wielką grę o złoto - żartował Wojciech Matczak, szkoleniowiec tyskiej drużyny.



Spotkanie przypominało oscarowo wyreżyserowany horror. Tyszanie przez 55 minut grali z olbrzymim poświęceniem i wyrachowaniem. Długo unikali fauli, nie dawali się prowokować rywalom. Po dobrej pierwszej tercji, w drugiej zagrali koncertowo. Znakomite uderzenia Rafała Cychowskiego (z niebieskiej linii) i Adriana Parzyszka (trafił do siatki zewnętrzną stroną kija) uciszyły trybuny i sparaliżowały rywala.

86-letni Maksymilian Więcek, jedyny żyjący zawodnik Cracovii, który w 1949 roku zdobył ostatnie dla drużyny z Krakowa mistrzostwo Polski, przecierał oczy ze zdumienia. - Za mało strzelają - ganił zawodników drużyny gospodarzy.

Na ławce tyskiej drużyny było gwarno niczym w ulu. Trenerzy i zawodnicy cały czas pokrzykiwali na siebie i mobilizowali się do walki. Karol Pawlik, dyrektor GKS-u, przechodził sam siebie. Stojąc za pleksi oddzielającą trybuny od ławki, na której siedzieli tyscy zawodnicy, zdzierał gardło i zagrzewał zespół do ambitnej gry.

Zamilkł na chwilę, by zapalić papierosa. Właśnie wtedy tyszanie stracili dwa gole i to na dodatek w dziesięć sekund! - A ostrzegałem, mówiłem "młodym": odpowiedzialnie w tyłach. Zaspali na chwilę... Wiedziałem, że jeżeli Cracovia strzeli bramkę, to dostanie skrzydeł - podkreślał Sebastian Gonera, obrońca GKS-u.

Po chwili tyscy zawodnicy musieli poczuć, co czuje osoba, która gubi kupon totolotka, na którym jest sześć trafnych skreśleń. Nieporozumienie Sobeckiego i Krzysztofa Majkowskiego skończyło się stratą krążka tuż przed bramką GKS-u, a z prezentu z zimną krwią skorzystał Martin Voznik. - Przez chwilę poczułem, że zwycięstwo może nam przejść obok nosa. Trener wziął jednak czas i poukładaliśmy wszystko na nowo - tłumaczył Parzyszek.

Cracovia rzuciła się do ataku, by dobić rywala. - Najgorzej było w dogrywce, gdy karę złapał Mariusz Justka. Brakowało nam już siły, a krakowianie cisnęli bardzo mocno - opowiadał bramkarz tyskiej drużyny.

Tyszanie przetrwali ciężkie chwile, a w karnych Sobecki pokazał klasę jak rok temu, gdy w finale zatrzymał zawodników Unii. Bramkarz GKS-u nie dał się zaskoczyć ani razu. - Gdy obroniłem pierwszy strzał Leszka Laszkiewicza, poczułem, że będzie dobrze - mówił Sobecki, który bronił wczoraj... na jednej nodze. - Boli mnie pachwina, gdyby nie środki przeciwbólowe i blokada, w ogóle nie wyjechałbym na lód - wzdychał. - Dziś Arek był górą, postaram się mu zrewanżować już w piątek - odgrażał się Laszkiewicz.

Tymczasem Adam Bagiński i Parzyszek strzelali bramki jak automaty i przedłużenie rywalizacji o złoto stało się faktem. - Jest! Jest! Jest! - krzyczał szczęśliwy Andrzej Skowroński, prezes klubu.

- Wracamy do gry. Będziemy walczyć dalej. Tanio złota nie oddamy - zapowiedział Parzyszek. - Brakuje już sił, ale to zwycięstwo na pewno doda nam wiary - dodał Gonera.

Dziś zawodników tyskiej drużyny czeka odpoczynek i odnowa biologiczna. W piątek znowu przyjadą do Krakowa, by po raz kolejny spróbować popsuć Cracovii fetę.



Cracovia2 (0, 0, 2, d.0)
GKS Tychy3 (0, 2, 0, d.0)
Rzuty karne: 0:2

Bramki: 0:1 Cychowski (22), 0:2 Parzyszek (24), 1:2 Potoczny (55), 2:2 Voznik (55). Rzuty karne dla GKS wykorzystali: Parzyszek i Bagiński

Cracovia: Radziszewski (2); Csorich (2) - Chabior, Marcińczak (2) - Dulęba (2), B. Piotrowski - Kozendra (2); Laszkiewicz - Słaboń - Horny, Witowski - Pasiut - Potoczny (8), M. Piotrowski - Voznik - Sarnik (2), Śliwa (2 techniczne) - Cieślak - Szafarik oraz Galant

GKS: Sobecki; Cychowski - Gonera, Majkowski (2) - Śmiełowski (2+10), Gretka (2) - Kuc (4); Parzyszek (2) - Bagiński (6) - Bacul, Justka (2) - Belica - Ślusarczyk (2), Gawlina (2) - Bober (2) - Skoś.

Widzów: 3000.

Kary: 22 - 36 (w tym 10 min dla Krzysztofa Śmiełowskiego za niesportowe zachowanie).

Stan rywalizacji play-off 3-1 dla Cracovii. Kolejny mecz w piątek w Krakowie.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)