|
Poprawiły się nastroje w zespole, u działaczy i kibiców po ostatnim hokejowym weekendzie. Pięć punktów zdobytych z zespołami które mają duże aspiracje w tym sezonie - TKH Toruń i Zagłębie, to spore osiągnięcie. Szczególnie, że krakowianie z różnych przyczyn (kontuzje, choroby) nadal nie grają w optymalnym składzie, a rywale byli przed tymi meczami szczególnie zmotywowani. Torunianie grali o...kasę (działacze zażądali dziewięciu punktów w czterech meczach, a pierwszy był już przegrany). Sosnowiczanie walczą o miejsce w "szóstce", a kolejne mecze mają bardzo trudne.
Ważny jest też styl zwycięstw. W Toruniu, gdyby krakowianie zaprezentowali odrobinę lepszą skuteczność, najprawdopodobniej nie doszło by do dogrywki. Przeciwko Zagłębiu kontrolowali mecz i jak przyznawali sami zawodnicy gości, niewiele mieli oni do powiedzenia. Gole dla rywali padły po "prezentach" hokeistów "Pasów". Oczywiście styl gry wymaga jeszcze wiele poprawy, ale ta jest już widoczna. Widać też, że zaczyna rozumieć się z partnerami Richard Hartmann, który obok Leszka Laszkiewicza ma być liderem drużyny. Leszek Laszkiewicz, po chorobie szybko wraca do swojej normalnej dyspozycji. Dziewięć punktów zdobytych w trzech meczach to znakomita średnia. Na wyróżnienie zasługuje również Marian Csorich. Nie tylko nie popełnia błędów w defensywie kosztujących utratę bramek, ale jest trzecim najczęściej punktującym zawodnikiem drużyny. - Jeszcze sporo brakuje do takiej gry jakiej byśmy sobie życzyli, ale postęp jest widoczny - mówi drugi szkoleniowej Comarchu-Cracovii, Mieczysław Nahuńko. - Tempo prowadzonych akcji ofensywnych jest znacznie szybsze. Dobrze wychodzi atak kombinacyjny. Zdarzają się jeszcze proste straty krążka i te trzeba wyeliminować. Richard Hartmann był jednym znajlepszych graczy wmeczu zZagłębiem imamy nadzieję, że jest to zapowiedź coraz lepszej gry tego zawodnika. Dzisiaj krakowianie grają w Gdańsku ze Stoczniowcem, w piątek w Katowicach z KTH , w niedzielę w Sanoku, a za tydzień przełożony mecz z Unią. Prawdziwy maraton. |