|
Cracovia ComArch - GKS Katowice 4-2 (1-0, 1-2, 2-0). Bramki: dla Cracovii - Pavel Urban (12), Marcin Cieślak (36), Rafał Twardy (45), Karel Horny (47); dla GKS - Rafał Tkacz (25), Adam Goliński (40). Kary: Cracovia - 14; GKS - 24 minuty. Widzów 700.
ComArch Cracovia: Radziszewski - Csorich, Urban, Malinowski, Słaboń, Sarnik - Smreczyński, Marcińczak, Twardy, Horny, Wieloch - Kotuła, Kozendra, Drozdowicz, Cieślak, S. Urban - Malacz, Gąska, Witowski. GKS: Zająć (47 Kowalczyk) - Marzina, Szymański, Plutecki, Trybuś, Mirocha - Goliński, Baka, R. Sobała, G. Sobała, R. Tkacz - Kątny, Fonfara. Wszyscy oczekiwali wysokiego zwycięstwa Cracovii nawet w dwucyfrowym wymiarze. Tym bardziej że katowiczanie przyjechali do Krakowa w bardzo skromnym liczebnie składzie, tylko z 12 zawodnikami i 2 bramkarzami. Na dodatek już w 3 min Plutecki, po starciu przy bandzie, złamał nadgarstek. Tymczasem skazani na pożarcie goście dzielnie przez długie minuty odpierali chaotyczne ataki gospodarzy. Katowiczanie mieli dobrze zorganizowaną obronę, dobrze bronił Zając, a po jego zejściu (po kontuzji) rezerwowy Kowalczyk. "Pasy" nie miały swego dnia. Grały wolno, zawodnicy mieli zupełnie rozregulowane celowniki. Niektórzy zawodnicy zupełnie przeszli obok gry. Po I tercji trener Rohacek kazał pójść do szatni Csorichowi i Marcińczakowi, w ich miejsce grali Malacz i Gąska. "Pasy" dopiero w 12 min zdobyły pierwszego gola, z bliska krążek do siatki wepchnął P. Urban. O dziwo rywale parę razy gronie zaatakowali, na szczęście dla krakowian Radziszewski bronił pewnie. W 25 min fatalny błąd Kozendry, poszła kontra i Rafał Tkacz pokonał Radziszewskiego. Krakowianie grają nadal pasywnie, bez ikry. Rywal mądrze się broni. Dopiero w 36 min padł gol dla gospodarzy w bardzo szczęśliwych okolicznościach, strzelał Cielak, krążek odbił się od kija jednego z obrońców GKS i wpadł do siatki. Na 21 sekund przed końcem II tercji goście wyrównali, grając w przewadze, zza bramki strzelał Goliński i krążek odbity od czyjeś łyżwy znalazł się w bramce. Na lodowisku konsternacja. Czyżby sensacja w Krakowie? Do niespodzianki nie doszło, w III tercji, grający na dwie piątki katowiczanie opadli z sił i "pasy" szybko zdobyły gola. W 45 min po akcji Hornego, bramkę z dobitki zdobył Twardy. W 47 min obserwowaliśmy wreszcie składną akcję gospodarzy i Horny pokonał bramkarza katowiczan. Cracovia wygrała ostatecznie 4-2, ale był to zupełnie inny mecz w jej wykonaniu niż przed paroma dniami, kiedy wygrała z Podhalem 5-1. - Taki jest hokej - mówił trener krakowian Rohacek. - Nikogo lekceważyć nie można. Ten mecz powinien być dobrą nauczką dla krakowskiego zespołu. Tym razem udało się wygrać, ale z silniejszym rywalem taki brak koncentracji, mobilizacji, może się srogo zemścić. W niedzielę o godzinie 18.30 Cracovia podejmuje Stoczniowca Gdańsk. To mocny rywal i potrzebna będzie o klasę lepsza gra niż z Katowicami. (AS) |