spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Prasa arrow Gazeta Wyborcza arrow Cracovia już na czele!

Cracovia już na czele! PDF Drukuj Email
Gazeta Wyborcza   
09.12.2006.
Hokeiści ComArchu/Cracovii po dramatycznym meczu pokonali wczoraj lidera i sami zajęli jego miejsce. O zwycięstwie "Pasów" z tyskim GKS-em zadecydował - znów - najlepszy na lodzie Leszek Laszkiewicz.
Tyszanie patrzyli z góry na inne drużyny przez 92 dni, czyli od 8 września, gdy na inaugurację sezonu pewnie pokonali KH Sanok (8:2). Krakowianie początek mieli fatalny, ale im bliżej końca ligi, tym lepiej grają. Choć wciąż nie na swoim lodowisku.

Mecz, który odbył się w małej hali katowickiego Spodka, miał różne oblicza. Najpierw wydawało się, że bez trudu komplet punktów zdobędzie Cracovia, potem to tyszanie byli bliżej zwycięstwa, a na koniec fortuna znowu uśmiechnęła się do mistrzów Polski. Tyszanie zaatakowali z ogromną ambicją, kiedy już przegrywali 0:2. Świetną zmianę dał Piotr Sarnik. Kilka razy tak zamieszał obrońcami Cracovii, że ci musieli się poczuć jak na lodowej karuzeli. Sarnik był też blisko zdobycia bramki, ale akurat na jego strzały Rafał Radziszewski miał wczoraj pewny patent. Bramkarz Cracovii nic nie mógł jednak poradzić, gdy krążki wrzucał mu do siatki Michal Belica. Gdy Słowak zdobył pierwszego gola, Radziszewski długo protestował. Gol został uznany dopiero po analizie wideo. - Byłem faulowany, a gola nie zdobył Belica, tylko jeden z zawodników Cracovii, który sam wrzucił krążek do siatki - opisywał Radziszewski.

Pogoń tyskiej drużyny w końcu doprowadziła do remisu. Potem GKS dalej atakował, ale krakowianie przetrwali napór. - W drugiej tercji popełniliśmy błąd. Wybijaliśmy krążki i broniliśmy dwóch bramek zaliczki. A tak się z Tychami nie wygra! - pouczał Radziszewski.

O zwycięstwie Cracovii zadecydował najlepszy na lodzie - Leszek Laszkiewcz. Napastnik Cracovii błysnął sprytem i skutecznością już w I tercji, gdy po solowej akcji wyjechał zza bramki wcisnął krążek tuż obok słupka, w dogrywce pogrążył tyski zespół strzałem z klepki. - Wydaje mi się, że w tej sytuacji błąd popełnił Arek Sobecki. Z drugiej strony krążek poleciał po kiju obrońcy - opisywał Laszkiewicz.

Tyscy hokeiści po stracie ostatniej bramki w momencie postarzeli się o 10 lat. Z lodu zjeżdżali przygarbieni, a ich oczy błądziły po ścianach lodowiska. A z szatni krakowskiej dochodziły po meczu radosne śpiewy. - Cieszymy się z lidera, ale to jeszcze nie koniec. Do końca sezonu daleko - tonował nastroje Leszek Laszkiewicz.

ComArch/Cracovia - GKS Tychy 4:3 (2:1, 1:0, 0:2, dogrywka 1:0)

Bramki: 1:0 - Słaboń (9., Piekarski), 2:0 - L. Laszkiewicz (18.), 2:1 - Woźnica (19.), 3:1 - Piekarski (26., L. Laszkiewicz), 3:2 - Belica (48.), 3:3 - Belica (54., Ślusarczyk), 4:3 - L. Laszkiewicz (65.).

Kary: 8 oraz 14 min.

Wojas/Podhale: niewygodny Stoczniowiec

Podhalanie sprawdzali w tym meczu nowego bramkarza - Czecha Lukasza Smolkę, i jego rodaka, blisko dwumetrowego napastnika Frantiszka Bakrlika. Smolka jest nieźle wyszkolony, ale w I tercji po strzałach gdańszczan nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Najpierw, po kontrze Stoczniowca, obrońcy zostawili bez opieki Petera Hurtaja, do którego zza bramki podał Zdenek Jurasek i krążek zatrzepotał w siatce. Potem gola wprost ze wznowienia strzelił Łukasz Zachariasz, który przechytrzył walczącego z nim o krążek Sebastiana Bielę.

Bakrlik dużo widzi, pokazał kilka sztuczek technicznych.

Choć pierwszego gola dla górali zdobył Marian Kacirz (uderzenie z najbliższej odległości po podaniu Jarosława Różańskiego), najgroźniejsza była trzecia formacja. Sylwestra Solińskiego dwukrotnie ratował słupek - najpierw po uderzeniu Krzysztofa Zapały, a później Tomasza Malasińskiego. Ogólnie jednak goście sprawiali wrażenie drużyny lepiej zgranej. W II części meczu osiągnęli przewagę, ale nie pokonali Smolki ani razu, choć przez 92 s gdańszczanie grali w podwójnej przewadze. Poza tym nowy bramkarz nowotarżan powstrzymał w sytuacji sam na sam swego rodaka Zdenka Juraska, a Zachariasz trafił w poprzeczkę, po czym do pustej bramki nie potrafił dobić Jarosław Rzeszutko.

Na występie Smolki cieniem rzuciła się trzecia bramka. 26-letni Czech przepuścił "gumę" do siatki po strzale z połowy lodowiska Bartosza Leśniaka.

Stoczniowiec to jedyna drużyna, której w tym sezonie nie pokonały "Szartoki". Poniosły szóstą porażkę z ekipą Henryka Zabrockiego.

Wojas/Podhale - Energa/Stoczniowiec Gdańsk 2:5 (1:2, 0:0, 1:3)

Bramki: 0:1 Hurtaj (10. Jurasek, Skutchan), 1:1 Kacirz (18. Różański), 1:2 Zachariasz (19.), 2:2 Sroka (43. Kacirz, Różański w przewadze), 2:3 Leśniak (53.), 2:4 Jurasek (55. Skutchan), 2:5 Leśniak (57. Skutchan, Jurasek w podwójnej przewadze).

Kary: 14 oraz 10 min.

W innym meczu o miejsca 1-6: TKH Toruń - Zagłębie Sosnowiec 3:2 (1:0, 1:0, 1:2).

O miejsca 7-10: KTH Krynica - TH Unia Oświęcim 1:2 (0:0, 0:0, 1:2).

1. Cracovia Comarch 2754109:69
2. Tychy 2753116:67
3. Stoczniowiec 2747111:80
4. Wojas/Podhale274396:74
5. Toruń274178:79
6. Zagłębie273879:79
-------------------------------------------------------------

7. Unia253383:86
8. Naprzód242975:94
9. Krynica252957:85
10. Sanok241353:144
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)