|
Jeden z wysłanników NHL zainteresował się 19-letnim napastnikiem ComArchu/Cracovii Grzegorzem Pasiutem podczas mistrzostw świata do lat 20. Do notesów trafili też Dariusz Gruszka i Paweł Połącarz (obaj z SMS Sosnowiec).
Piotr Jawor: Aż tak dobrze wypadł Pan podczas turnieju w Odense?
Grzegorz Pasiut*: Mogłem wykorzystać więcej sytuacji. Strzeliłem trzy gole i zaliczyłem trzy asysty. Ten turniej nie był dla mnie jakoś szczególnie udany, ale nie było też źle. Starałem się, a niech ocenią to ci, którzy się na tym znają.
I docenił Pana skaut z klubu NHL Columbus Blue Jackets.
- Tak. W Odense rozmawiał z nim Darek Gruszka, lecz jemu nie przedstawił się jako wysłannik Columbus. O tym dowiedzieliśmy się dopiero z mediów. Ten skaut zaproponował mi grę w jednym z college`ów. Darek i Paweł są młodsi, więc mieliby występować w juniorach. Ma się do nas odezwać po zakończeniu sezonu, bo wtedy jest tam nabór. Na razie zapowiedział, że będzie nas obserwował. Ma być z nami w kontakcie, wziął nasze adresy e-mailowe.
Dawno nie było świeżej polskiej krwi w NHL. Ostatnio najbliżej gry w tej lidze był Marcin Kolusz.
- Rozmawiałem z nim. Mówił, że w Minnesocie nie miał lekko, choć zaplecze jest tam oczywiście zupełnie inne niż u nas. Droga do gry w NHL jest bardzo długa. Warto jednak spróbować. Jeśli się nie uda, zawsze mogę wrócić do Polski. Po pobycie za oceanem inaczej się patrzy na zawodnika. Później łatwiej znaleźć zatrudnienie w Europie.
Jak Pan i rodzice zareagowaliście na wieści o zainteresowaniu Panem?
- Byłem mile zaskoczony. To jeszcze nic konkretnego. Muszę teraz trenować i jak najlepiej grać. Tato na pewno chciałby, żebym spróbował.
Śledzi Pan ligę NHL na bieżąco?
- Tylko wyniki, meczów nie oglądam.
Niedawno Leszek Laszkiewicz powiedział, że Polska staje się egzotycznym krajem dla hokejowego świata. Wasza trójka jest tego zaprzeczeniem.
- U nas gra paru dobrych zawodników, ale na polskich hokeistów patrzy się trochę inaczej. Dostają mniej szans.
Grzegorz Pasiut - hokeista ComArchu/Cracovii |