|
CRACOVIA 1 WOJAS PODHALE 0 (1:0, 0:0, 0:0) Bramki: 1:0 Hartmann (L. Laszkiewicz) 17. Sędziowali: W. Marczuk z Torunia oraz J. Ryniak i K. Czech z Sanoka. Kary: 12 i 31 min, w tym 25 min dla Malinowskiego. Widzów: 1800. CRACOVIA: Radziszewski - Csorich, Piekarski, L. Laszkiewicz, Słaboń, Hartmann - Cerny, Gil, Podlipni, Prokop, Pinc - Galant, Wajda, M. Piotrowski, Pasiut, D. Laszkiewicz. WOJAS PODHALE: Rajski - Wilczek, Sroka, Kacir, Zapała, Różański - Buril, Jakes, Baranyk, Voznik, Łyszczarczyk - Dutka, Łabuz, Malasiński, Biela, Bakrlik - Zamojski, B. Piotrowski, Malinowski, Słowakiewicz, Sulka.
Mistrzowie Polski wygrali ważny mecz z "Szarotkami", ale wyraźnie z skutecznością strzelecką jest na bakier. W dwóch meczach zdobyli tylko jedną bramkę. W ostatni weekend krakowscy kibice oglądali dwa mecze zakończone piłkarskimi wynikami - 1:0. Ale w niedzielę bramkę strzelił zawodnik Cracovii - Richard Hartmann. Spotkanie rozpoczęło się od ataków Cracovii. Rajskiego starali się pokonać - Wajda, Prokop i Pinc, ale szybko gra się wyrównała i Radziszewski musiał wykazać się umiejętnościami przy uderzeniach Jakesa i Różańskiego. W 17 minucie, Cernego sfaulował Malinowski, który otrzymał karę pięciu minut oraz karę meczu. Zemściło się to na gościach bardzo szybko. Hartmann po 36 sekundach zdobył gola. Tuż przed końcem tercji okazję na podwyższenie miał L. Laszkiewicz, ale po znakomitym rajdzie "uciekł" mu krążek. Druga tercja była wyrównana, Rajski bronił strzały Cernego i L. Laszkiewicz, a w 30 min Słowakiewicz przegrał pojedynek sam na sam z Radziszewskim. Prokop strzelił w boczną siatkę, a Jakes i Słaboń uderzali obok bramki. W końcówka drugiej części była dramatyczna dla "Pasów" bowiem przyszło im grać w podwójnym osłabieniu, ale goście nie wykorzystali tej szansy. Ostatnią tercję gospodarze też rozpoczęli w osłabieniu, gdyż za sześciu graczy na lodzie na ławkę kar powędrował Pasiut. Ale i tym razem nowtarżanie nie wykorzystali tej okazji. Trzecie 20 minut było jakby "grą w szachy", a najlepsze sytuacje zmarnowali Hartmann w 50 min (jedna z niewielu szybkich akcji "Pasów") oraz M. Piotrowski, który wykazywał wiele ochoty do gry. Ostatnią szansę na doprowadzenie do dogrywki nowotarżanie mieli na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Na ławkę kar powędrował Pinc, ale krakowianie umiejętnie się bronili, a goście grali chaotycznie i w efekcie nie mogli wycofać do boksu Rajskiego i atakować z przewagą dwóch graczy. Tym samym krakowianie dość spokojnie dowieźli trzy punkty. - Oczekiwałem, że nie będzie to szybki mecz, na wymianę ciosów i dlatego zagrałem tylko trzema formacjami - powiedział trener Cracovii Rudolf Rohaczek. - Nie sztuka jest wygrać, kiedy wszystko "idzie", ale wtedy gdy się gra nie klei. Ciężko się było przebić przez defensywę rywali, stąd tylko jedna bramka. Moim zawodnikom bardzo brakuje spokoju w grze. Bardzo chcą, ale nie wychodzi. - Jesteśmy coraz bardziej sukcesu wyjazdowego - powiedział trener "Szarotek" Wiktor Pysz. - Sprawiedliwszym wynikiem byłby remis. To było klasyczne spotkanie walki. |