|
Kolejna porażka Cracovii kosztowała ją fotel lidera. Tychy wprawdzie też przegrały w Gdańsku, ale dopiero po dogrywce i zyskały jeden punkt. "Szarotki" rozgromiły TKH Toruń i wciąż mają szansę na trzecie miejsce.
Porażką z Zagłębiem nie przejmuje się trener Rudolf Rohaczek: - Jestem spokojny, wiem, jak przygotowałem drużynę. Szczyt formy ma przyjść na play-off - zapewnia. Ale jego zespół gra brzydko, bez pomysłu i nieskutecznie. Dziesiątki uderzeń i zaledwie kilka interwencji Tomasza Jaworskiego. W pierwszej tercji "Pasy" pudłowały na potęgę. W przeciągu kilku sekund dwa razy do bramki nie trafił Zbigniew Podlipni, a spod niebieskiej nie mógł się wstrzelić Marian Csorich. Gdy na ławce kar usiadł Damian Słaboń, sosnowiczanie spokojnie rozegrali krążek: Teddy Da Costa wycofał do Adriana Labrygi, a ten spod niebieskiej wpakował gumę do siatki. Przemeblowane formacje "Pasów" nie mogły znaleźć sobie "miejsca na lodzie". Jeszcze tydzień temu Michał Piotrowski grał w czwartek "piątce", a z Zagłębiem wyszedł już w pierwszej. Największa degradacja dotknęła jednak krakowskich obcokrajowców: Michał Pinc i Ondrzej Prokop spadli do czwartej formacji i na lód wyjechali dopiero w trzeciej tercji. Przetasowania wynikały także z braku Leszka Laszkiewicza, który ma zapalenie oskrzeli. Do gry będzie gotowy najwcześniej za tydzień. W drugiej tercji krakowianie grali równie kiepsko. Co prawda ich bramkarz Rafał Radziszewski rozciągał się, zamiatał lód i tylko czasami wyciągał łapaczkę w stronę lecącego krążka, ale także "Jawa" specjalnie się nie wysilał. Najlepszą okazję zmarnował Sebastian Witowski, który przegrał z Jaworskim sam na sam. Krakowianie nie radzili sobie także w grze z jednym zawodnikiem więcej. Lwią część przewag zajmowało im założenie zamka, a oddanie więcej niż dwóch strzałów wykraczało poza ich możliwości. Sosnowiczanie grali ostro, ale wirtuozerią nie zachwycali. - Mieliśmy powstrzymać skrzydła Cracovii i bardzo wysoko ich atakować - zdradził Jaworski. W ostatniej części krakowianie bili głową w mur, a po jednej z nieudanych akcji błyskawiczną kontrę na gola zamienił Horny. ComArch/Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 0:2 Tercje: 0:1, 0:0, 0:1. Bramki: 0:1 Labryga (12., T. Da Costa, w przewadze), 0:2 Horny (56., Duszak). Kary: 28 oraz 20 min. Widzów: 1000. Świetny mecz rozegrało z TKH Toruń nowotarskie Podhale. Na szybkie, pomysłowe ataki nic nie poradził Tomasz Wawrzkiewicz w bramce torunian. "Szarotki" wciąż mają szanse na trzecie miejsce, ale w niedzielę czeka je bardzo trudny wyjazd do Tychów. Tym trudniejszy, że PZHL nie zgodził się na zatwierdzenie dla Podhala powracającego z Krynicy bramkarza Marka Batkiewicza. Wojas/Podhale - TKH Toruń 8:3 Tercje: 4:0, 2:2, 2:1 Bramki: 1:0 - Łyszczarczyk (4., Burzil), 2:0 - Zapała (9., Kacirz, Różański, w przewadze), 3:0 - Malasiński (13., Bakrlik, Biela), 4:0 - Baranyk (13., Voznik), 5:0 - Różański (21., Zapała, Sroka w przewadze), 6:0 - Rożański (24., Kacirz), 6:1 - Marmurowicz (25., Dzięgiel), 6:2 - Proszkiewicz (28., Bomastek), 7:2 - Kacirz (46., Różański) 8:2 - Jakesz (49., w przewadze), 8:3 - Furo (58., Verczik). Kary: 18 oraz 36 min. Pozostałe mecze. O miejsca 1-6: Stoczniowiec Gdańsk - GKS Tychy 6:5, po dogrywce (0:1, 2:3, 3:1, 1:0). O miejsca 7-10: Unia Oświęcim - Naprzód Janów 4:1 (1:0, 1:1, 2:0), KTH Krynica - KH Sanok 3:3 (1:2, 1:1, 1:0, 0:0). Na czele Tychy - 66 punktów, tyle samo druga Cracovia, ale ma gorszy stosunek bramek. W niedzielę: Tychy - Podhale, Toruń - Cracovia, Zagłębie - Stoczniowiec, Sanok - Naprzód, Unia - Krynica. |