|
DWORY SA UNIA Oświęcim 2 TKH Toruń 1 (0:1, 2:0, 0:0)
Bramki: 0:1 Bomastek (Jóźwik) 2, 1:1 Klisiak 31, 2:1 Stebnicki (Puzio) 33. Sędziowali: Włodzimierz Zarodkiewicz oraz P. Meszyński i L. Kubiszewski z Katowic. Kary 10 i 12. Widzów 300. Awans do finału PP: Dwory Unia. DWORY UNIA: Jaworski - Zamojski, Piekarski, Klisiak, Stebnicki, Puzio - Miedwiediew, Gabryś, Wojtarowicz, S. Kowalówka, Jaros - A. Kowalówka, Kozak, Modrzejewski, Stachura, Mlinchenko - Ziober, Ryczko, Radwan oraz Jakubik. W ostatni piątek te dwie drużyny spotkały się w meczu o ligowe punkty. Wówczas oświęcimianie zwyciężyli 2:0 po golach zawodników pierwszej formacji. Wczoraj nic się nie zmieniło. O losach pojedynku ponownie zadecydowali zawodnicy pierwszej piątki Unii. Zaczęło się obiecująco dla torunian, którzy już 79 sek. objęli prowadzenie. Bomastek przymierzył z okolic bulika i krążek wylądował w oświęcimskiej bramce. Miejscowi bliscy remisu byli w 6 min., kiedy na ławce kar odpoczywał Piotrowski. Najpierw Wawrzkiewicz ,wyciągnął" uderzenie Puzi po zagraniu Klisiaka, a później nie dał się zaskoczyć Stebnickiemu. Wyrównanie padło po błędzie Dąbkowskiego. Obrońca TKH źle wybił krążek z własnej tercji i przejął go Klisiak. Kapitan Dworów ,położył" golkipera torunian i posłał gumę do pustej bramki. Później karą mniejszą za nadmierną ilość graczy na lodzie ukarani zostali przyjezdni i Stebnicki ,od zakrystii" wyprowadził mistrzów Polski na prowadzenie. W końcówce obie drużyny brały czas, a goście wycofali bramkarza. Wynik jednak nie uległ zmianie i z awansu do finału PP cieszyli się oświęcimianie. SSA WOJAS PODHALE 3 GKS Tychy 1 (2:0, 0:0, 1:1) Bramki: 1:0 Różański (Fiser, Bobcek) 1, 2:0 Radwański (Gil) 4, 2:1 Ślusarczyk (Śmiełowski, Kuc) 59, 3:1 Kolusz 60. Sędziowali: Chadziński z Krakowa, Molenda z Sosnowca, Kępa z Nowego Targu. Kary: 4 - 18 min. Widzów 500. PODHALE: M. Batkiewicz - Sroka, Bobcek, Różański, Fiser, Kotasek - Łabuz, Piotrowski, Kolusz, Biela, Podlipni - Gil, Talaga, Łyszczarczyk, Ćwikła, Radwański - Zapała. Pierwsza interwencja Sobeckiego w 14 sek polegała na wyciągnięciu krążka z siatki. Doskonałe prostopadłe podanie Fisera Różański w sytuacji 1 na 1 nie zmarnował. W 29 sek mogło być 1:1, Bagiński samotnie stał przed nowotarską bramką i mimo 2 strzałów nie dał rady M. Batkiewiczowi. Gdzie był Piotrowski? W 4 min gospodarze wykorzystali grę w przewadze. Po strzale Gila z niebieskiej linii lot krążka zmienił Radwański. Jak 3 min później bramkarz gospodarzy złapał strzał Bobera, pozostanie jego tajemnicą. W odpowiedzi Kolusz trafił w słupek. 13 min okazała się feralna dla Kotaska. Brutalnie sfaulowany nie podniósł się o własnych siłach z tafli i już na nią nie wrócił. 2 pierwsze tercje toczone były w bardzo szybkim tempie. Taki hokej podobał się publiczności, szkoda że nielicznej. Gdyby gospodarze mieli lepiej nastawione celowniki, to w drugiej tercji mogliby rozstrzygnąć losy spotkania. Ostatnia odsłona była najsłabsza. Szarotki ustawiły strefę na niebieskiej linii, a tyszanie bili głową w mur, dopiero 85 sekund przed końcem goście wycofali bramkarza i 14 sekund później Ślusarczyk dobił krążek odbity przez golkipera Podhala. Dziewięć sekund przed końcem wynik spotkania ustalił Kolkusz trafiając do pustej bramki. Andrzej Rzycki, Stefan Leśniowski |