|
Pierwsze półfinałowe spotkanie play off było triumfem nowotarskiej taktyki. Wiktor Pysz do pierwszej ofensywnej formacji przesunął Bartka Piotrowskiego, nominalnego obrońcę, a jego zadaniem było wyeliminowanie z gry najgroźniejszego strzelca „Pasów”, Leszka Laszkiewicza. Udało się, bo krakowianin nie zdobył gola.
Tylko raz na początku drugiej tercji uśpił czujność swojego „plastra” oraz Jacka Zamojskiego i znalazł się oko w oko z Tomkiem Rajskim. Ten niczym muchę złapał krążek do „raka”. Ta interwencja była przełomowa w meczu, bo za moment poszła kontra i „Szarotki” prowadziły już 2:0. Piękne krosowe podanie Tomasa Jakesa otworzyło drogę do bramki Krzysztofowi Zapale. Mocne uderzenie „Kazka” znalazło lukę pod pachą „Radzika” i wylądowało w siatce. Mecz ułożył się idealnie dla "Szarotek", które w 5 minucie objęły prowadzenie. Kapitan nowotarżan Jarosław Różański, którego występ stał pod dużym znakiem zapytania, uderzył zza obrońcy i zasłonięty Rafał Radziszewski musiał wyjmować „gumę” z siatki.
- Moje trafienie uspokoiło naszą grę – mówi kapitan Podhala. - Lekarze odradzali mi wyjście na lód, proponując dwutygodniowy rozbrat z lodem. Bardzo chciałem pomóc kolegom. Niesamowita technika leczenia zastosowana przez terapeutów pozwoliła mi na występ w tym meczu. Ciągle odczuwam ból mięśnia międzyżebrowego zerwanego na kadrze. Zrobiliśmy pierwszy kroczek, ale w niedzielę wszystko zaczyna się od nowa. Krakowianie na pewno tanio skóry nie sprzedadzą. Zagraliśmy dobrze taktycznie, pomógł Tomek Rajski, a na dodatek szczęście nas nie omijało.
Krakowianie przez 60 minut nie mogli znaleźć sposobu na świetnie dysponowanych w defensywie górali. Ci już w strefie środkowej rozbijali chaotyczne ataki gospodarzy. Mieli zresztą ułatwione zadanie, gdyż „Pasy” „przewoziły” krążek. Szczególnie „Laszka” sfrustrowany „plastrem” próbował indywidualnych rozwiązań. Momentami podopieczni Rudolfa Rohacka motali się jak ryba w sieci. Gdy już im się udało oszukać defensywę, na posterunku stał niezawodny Tomek Rajski. - Dobra taktyka, praktycznie bezbłędna gra w defensywie, umiejętność przejścia do szybkich kontrataków i skuteczność, to elementy, które przyniosły nam zwycięstwo – twierdzi najlepszy zawodnik na tafli, bramkarz Podhala. - Jestem zadowolony z występu. W ubiegłym roku płaciłem frycowe. Teraz dysponuję większym doświadczeniem. Wiele dały treningi i uwagi, jakie przekazał mi David Lemanowicz. Wiem, że trener na mnie liczy. Na razie prowadzimy 1:0. Z pewnością mistrzowie kraju łatwo się nie poddadzą. Jakie momenty były dla mnie najtrudniejsze? Dla bramkarza najtrudniej jest zawsze w osłabieniach.
No właśnie. Pracy miał najwięcej wtedy, gdy jego zespół grał w osłabieniu. Dość często dochodziło do takich sytuacji, gdyż sędzia wyłapywał przewinienia tylko nowotarskich zawodników. Na „krakowskie” faule przymykał oko. Cracovia miała więc o dwóch graczy więcej na lodzie w 41 min. (37 sekund) i w 48 min. (57 sekund). „Szarotkom” taką okazję dał raz w 32 min., przez 40 sekund. Krakowianie mieli ogromne problemy z założeniem „zamka”. Ba, z wejściem z krążkiem do tercji nowotarżan. Jak wykorzystuje się przewagę pokazali górale już przy pierwszej nadarzającej się okazji. Kacir zza bramki wystawił krążek jak na tacy nadjeżdżającemu obrońcy Rafałowi Sroce. Ten idealnie trafił w sam „winkiel”. Bramkarz Cracovii był bez szans.
W 48 min. po uderzeniu Mariana Csoricha, krążek po rykoszecie trafił trafił w brodę sędziego głównego. Po opatrzeniu przez lekarza Cracovii Grzegorz Porzycki po krótkiej przerwie wrócił na lód. Nie on miał ten mecz „gwizdać”, lecz Waldemar Matuszak.
Milan Baranyk, który postawił kropkę nad „i” po mecz zadziwił wszystkich dziennikarzy. Ściągnął łyżwy i ... – Trochę jeszcze pobiegam – uciął zdziwienie wielu osób. Po tak ciężkim meczu nie czuł zmęczenia!
Nie popisało się biuro prasowe Cracovii, które przygotowało składy z błędami. Sędzia główny był inny, a liniowemu przekręcono nazwisko. Z kolei w zespole Podhala pojawili się... Vladimir Bumil i Marian Wacik.
Niedzielny mecz w Nowym Targu rozpocznie się o godz. 18 (transmisja od 18.10 w TVP3), natomiast wtorkowy o 17.30. Przyspieszenie było związane z planowaną transmisją w TVP3. Wczoraj okazało się, że telewidzowie spotkania nie obejrzą, bo krakowska telewizja nie będzie mieć tego dnia wolnego wozu transmisyjnego.
Cracovia ComArch – Wojas Podhale Nowy Targ 0:4 (0:1, 0:2, 0:1) 1:0 – Różański ( 4:07), 2:0 - Zapała – Jakes (23:06), 3:0 - Sroka – Kacir - Różański (27:30 w przewadze), 4:0 - Baranyk – Jakes (55:38).
Sędziowali: Grzegorz Porzycki (Oświęcim) oraz Patryk Pyrskała (Katowice) i Paweł Roemisch (Jastrzębie). Kary: 12 – 20 min. Widzów 2000. Stan play off: 0:1
Cracovia: Radziszewski; Piekarski (2) - Csorich (2), Galant, - Gil (2), Marcińczak - Dulęba (2) oraz Kozendra; L. Laszkiewicz - Słaboń - Hartmann, Podlipni (4) - Prokop - Pinc, M. Piotrowski - Pasiut - D. Laszkiewicz oraz Safarik. Trener Rudolf Rohacek.
Podhale: Rajski; Zamojski - Łabuz, Sroka (6) - Wilczek (2), Buril (4) - Jakes; Malasiński - Bakrlik (4) - B. Piotrowski, Różański - Zapała (2) - Kacir, Baranyk (2) - Voznik - Łyszczarczyk. Trener Wiktor Pysz. HOKEJ Nowy Targ | Autor: Stefan Leśniowski |