|
Półfinał mistrzostw Polski: Wojas/Podhale - ComArch/Cracovia 2:4. W piątek wygrały "Szarotki", wczoraj "Pasy", bo grały skuteczniej i dokładniej.
Już w piątej minucie zadrżały serca nowotarżan. Doskonale broniący w Krakowie Tomasz Rajski fatalnie się pomylił. Górale zgubili krążek, a z pierwszej ,,gumy" huknął Grzegorz Pasiut i siatka zatrzepotała. - Większe szanse na awans do finału ma zespół, który nie będzie łapał głupich kar - mówił kilka dni temu trener krakowian Rudolf Rohaczek. Czech pewnie kipiał ze złości, gdy jeden po drugim na ławkę szli Paweł Kozendra (wyrzucenie krążka za lód) i Marian Csorich (rzucenie na bandę w niegroźnej sytuacji). Po dwóch minutach bez założenia zamka w kolejnych dwóch górale ostro przycisnęli. Po serii mocnych uderzeń Tomas Jakesz huknął spod niebieskiej, krążka dotknął Milan Baranyk i był remis. Za moment nastąpiła chwila dla czujnych fotoreporterów: Rafał Radziszewski wyleciał w powietrze jak z katapulty, wcześniej parując na poprzeczkę strzał Mariana Kacirza. Kiedy na ławkę kar powędrował Grzegorz Pasiut, zabójcze w przewagach "Szarotki" już po sześciu sekundach zdobyły gola. Rafał Sroka kilka razy markował uderzenie, poczekał, aż Leszek Laszkiewicz rzuci mu się pod nogi, i w końcu wypalił w róg bramki. Do końcowej syreny krakowianom brakowało czterech sekund Kilka minut później Sroka ze złości walił kijem w bandę. Po jego frajerskiej stracie krążek przejął Leszek Laszkiewicz, pognał samotnie na bramkę i wykończył akcję pewnym uderzeniem pod poprzeczkę. - Wyczułem intencję Sroki i przeciąłem jego podanie - mówił przed kamerami TVP3 zmęczony lider "Pasów". W drugiej tercji raz po raz zawodnicy obu drużyn zmieniali się na ławce kar. Ale brakowało szybko założonych zamków i składnych akcji. Gratkę mieli za to miłośnicy ostrych spięć. Między hokeistami co chwilę iskrzyło, a bandy trzeszczały aż miło. Najlepsze okazji bramkowe zmarnowali w tej części Baranyk i Zbigniew Podlipni. - Mecz wygra ten, kto pierwszy strzeli bramkę w trzeciej tercji - przepowiadał w przerwie L. Laszkiewicz. I wyprorokował. Sześć minut przed końcem meczu liczący Grzegorz Pasiut urwał się Martinowi Voznikowi i wpakował gumę w okienko bramki Rajskiego. Załamany bramkarz "Szarotek" padł na lód jak długi. - Nie podniecam się tym zwycięstwem, play-off nie kończy się po dwóch meczach. Już we wtorek kolejny ciężki bój - tonował trener Rohaczek. - Przegraliśmy ten mecz przez błędy. Drugą tercję powinniśmy wygrać 3:1, a przegraliśmy 0:1. Na domiar złego do końca sezonu nie zagra Sebastian Łabuz [kontuzja barku - red.] - mówił Wiktor Pysz, trener Podhala. Wojas/Podhale - ComArch/Cracovia 2:4 Tercje: 2:1, 0:1, 0:2 Bramki: 0:1 - Pasiut (5.), 1:1 - Baranyk (14., Jakesz, w przewadze), 2:1 - Sroka (20., Zapała, w przewadze), 2:2 - L. Laszkiewicz (16., w osłabieniu), 2:3 - Pasiut (55., Hartmann), 2:4 - Laszkiewicz (60., w osłabieniu, do pustej bramki). Kary: po 18 minut. Stan rywalizacji: 1:1. O miejsca 5.-8.: Unia Oświęcim - TKH Toruń 1:3 (0:1, 0:0), 1:2). Bramki: 0:1 - Vercik (5), 1:1 - Bibrzycki (43), 1:2 - Furo (47), 1:3 - Bucharan (59). Kary: 24 oraz 28 min. Stan rywalizacji 0:2 (do trzech zwycięstw). O utrzymanie: KTH Krynica - KH Sanok 3:1 (1:0, 0:1, 2:0). Stan rywalizacji 1:3 (do czterech zwycięstw). |