spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Prasa arrow Gazeta Wyborcza arrow Wojna zaczyna się od nowa

Wojna zaczyna się od nowa PDF Drukuj Email
Gazeta Wyborcza   
26.02.2007.
Półfinał mistrzostw Polski: Wojas/Podhale - ComArch/Cracovia 2:4. W piątek wygrały "Szarotki", wczoraj "Pasy", bo grały skuteczniej i dokładniej.
Już w piątej minucie zadrżały serca nowotarżan. Doskonale broniący w Krakowie Tomasz Rajski fatalnie się pomylił. Górale zgubili krążek, a z pierwszej ,,gumy" huknął Grzegorz Pasiut i siatka zatrzepotała.

- Większe szanse na awans do finału ma zespół, który nie będzie łapał głupich kar - mówił kilka dni temu trener krakowian Rudolf Rohaczek. Czech pewnie kipiał ze złości, gdy jeden po drugim na ławkę szli Paweł Kozendra (wyrzucenie krążka za lód) i Marian Csorich (rzucenie na bandę w niegroźnej sytuacji). Po dwóch minutach bez założenia zamka w kolejnych dwóch górale ostro przycisnęli. Po serii mocnych uderzeń Tomas Jakesz huknął spod niebieskiej, krążka dotknął Milan Baranyk i był remis. Za moment nastąpiła chwila dla czujnych fotoreporterów: Rafał Radziszewski wyleciał w powietrze jak z katapulty, wcześniej parując na poprzeczkę strzał Mariana Kacirza.

Kiedy na ławkę kar powędrował Grzegorz Pasiut, zabójcze w przewagach "Szarotki" już po sześciu sekundach zdobyły gola. Rafał Sroka kilka razy markował uderzenie, poczekał, aż Leszek Laszkiewicz rzuci mu się pod nogi, i w końcu wypalił w róg bramki. Do końcowej syreny krakowianom brakowało czterech sekund

Kilka minut później Sroka ze złości walił kijem w bandę. Po jego frajerskiej stracie krążek przejął Leszek Laszkiewicz, pognał samotnie na bramkę i wykończył akcję pewnym uderzeniem pod poprzeczkę. - Wyczułem intencję Sroki i przeciąłem jego podanie - mówił przed kamerami TVP3 zmęczony lider "Pasów".

W drugiej tercji raz po raz zawodnicy obu drużyn zmieniali się na ławce kar. Ale brakowało szybko założonych zamków i składnych akcji. Gratkę mieli za to miłośnicy ostrych spięć. Między hokeistami co chwilę iskrzyło, a bandy trzeszczały aż miło. Najlepsze okazji bramkowe zmarnowali w tej części Baranyk i Zbigniew Podlipni. - Mecz wygra ten, kto pierwszy strzeli bramkę w trzeciej tercji - przepowiadał w przerwie L. Laszkiewicz. I wyprorokował. Sześć minut przed końcem meczu liczący Grzegorz Pasiut urwał się Martinowi Voznikowi i wpakował gumę w okienko bramki Rajskiego. Załamany bramkarz "Szarotek" padł na lód jak długi.

- Nie podniecam się tym zwycięstwem, play-off nie kończy się po dwóch meczach. Już we wtorek kolejny ciężki bój - tonował trener Rohaczek.

- Przegraliśmy ten mecz przez błędy. Drugą tercję powinniśmy wygrać 3:1, a przegraliśmy 0:1. Na domiar złego do końca sezonu nie zagra Sebastian Łabuz [kontuzja barku - red.] - mówił Wiktor Pysz, trener Podhala.

Wojas/Podhale - ComArch/Cracovia 2:4

Tercje: 2:1, 0:1, 0:2

Bramki: 0:1 - Pasiut (5.), 1:1 - Baranyk (14., Jakesz, w przewadze), 2:1 - Sroka (20., Zapała, w przewadze), 2:2 - L. Laszkiewicz (16., w osłabieniu), 2:3 - Pasiut (55., Hartmann), 2:4 - Laszkiewicz (60., w osłabieniu, do pustej bramki).

Kary: po 18 minut. Stan rywalizacji: 1:1.

O miejsca 5.-8.: Unia Oświęcim - TKH Toruń 1:3 (0:1, 0:0), 1:2). Bramki: 0:1 - Vercik (5), 1:1 - Bibrzycki (43), 1:2 - Furo (47), 1:3 - Bucharan (59). Kary: 24 oraz 28 min. Stan rywalizacji 0:2 (do trzech zwycięstw).

O utrzymanie: KTH Krynica - KH Sanok 3:1 (1:0, 0:1, 2:0). Stan rywalizacji 1:3 (do czterech zwycięstw).
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)