|
Trzecie półfinałowe starcie Wojasa Podhala z ComArchem Cracovią Kraków zakończyło się dzisiaj zwycięstwem Szarotek 4-2 i nowotarżanie objeli prowadzenie w meczach 2-1.
Dzisiejsze spotkanie bardzo dużo różniło się od tego sprzed dwóch dni. Nowotarżanie zagrali dużo lepiej, będąc zespołem lepszym i bardziej zdeterminowanym niż w potyczce niedzielnej. Niestety podopiecznym trenera Wiktora Pysza przyszło dzisiaj zmierzyć się nie tylko z hokeistami Cracovii, ale też z arbitrem głównym tego pojedynku Panem Wolasem. Po raz pierwszy „sprawiedliwy” „błysnął” już w 7 minucie meczu odsyłając Łukasza Wilczka do szatni po tym jak ten czystym, wręcz książkowym „bodikiem” zaatakował pod bandą Damiana Słabonia. Pech chciał, że środkowy pierwszej formacji Pasów upadając uderzył twarzą w bandę. Polała się krew i to jej chyba przestraszył się Pan Wolas, bo w jakikolwiek inny sposób tej interpretacji zrozumieć się nie da. Oprócz kary meczu dla Wilczka, nowotarżanom przyszło się bronić przez 5 minut w czwórkę przeciwko piątce zawodników gości. Gospodarze czynili to na tyle skutecznie, że przyjezdnym nie udało się pokonać Tomasza Rajskiego. Kiedy już Wojas grał w komplecie, w 13 minucie kapitalnym strzałem w górny róg bramki Rafała Radziszewskiego popisał się Słowacki defensor Vladimir Buril i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Niestety kilkanaście sekund później kolejne „wydumane” wykluczenie dla Zapały i znów przez dwie minuty Pasy miały na lodzie o jednego gracza więcej. Ponownie tej przewagi Cracovia nie zdołała wykorzystać. Prawdziwa kompromitacja trójki arbitrów miała miejsce w 15 minucie meczu. Wtedy to podczas sygnalizacji kary dla Cracovii, bramkarz Tomasz Rajski zjechał do boksu a zastąpił go gracz z pola. W tym momencie rozległ się gwizdek jednego z sędziów liniowych, który zasygnalizował, że na tafli pojawiło się za dużo graczy z Nowego Targu! Na szczęście co „trzy głowy to nie jedna” i po konsultacji z pozostałą dwójką „sprawiedliwych” decyzję o ukaraniu zespołu Wojasa cofnięto. Jednak co się odwlecze to nie uciecze...dwie minuty później Pan Wolas odesłał na ławkę kar Frantiska Bakrlika i Szarotkom znów przyszło się bronić w osłabieniu. Wprawdzie znów udało się wybronić, ale kilka sekund po tym jak Bakrlik opuścił ławkę kar, Grzegorz Pasiut wykorzystał podanie zza bramki i strzałem po lodzie pokonał Rajskiego. Od początku drugiej tercji przeważało Podhale, które grało szybko, pomysłowo i kombinacyjnie. W poczynaniach Cracovii nie było już takiej agresywności jak dwa dni wcześniej. Już w 55 sekundzie tej odsłony Marian Kacir znalazł się tam gdzie być powinien rasowy snajper i skutecznie wykończył akcję Bartłomieja Piotrowskiego. Pasy wyrównały w 29 minucie, kiedy swoją karę (tym razem prawidłowa decyzja sędziego, który ukarał gracza Podhala za wybicie krążka poza lodowisko w swojej tercji) odsiadywał Jacek Zamojski. Z niebieskiej uderzył Piotr Gil, a krążek do bramki skierował Damian Słaboń. W tej odsłonie mimo kilku dogodnych sytuacji z obu stron, kibice więcej goli nie zobaczyli. Trzecia tercja to w dalszym ciągu inicjatywa Szarotek, które niesione bardzo głośnym dopingiem swoich kibiców, grały bardzo ofensywnie. Na całe szczęście uspokoił się również Pan Wolas, który chyba widząc, że jego „praca” nie przynosi oczekiwanego rezultatu dał wreszcie pograć gospodarzom. W 43 minucie meczu na ławkę kar powędrował Richard Hartmann. Nowotarżanie potrzebowali niespełna minuty aby liczebną przewagę zamienić na gola. Strzał Dariusza Łyszczarczyka, Radziszewski zdołał jeszcze odbic, ale z dobitką Jacka Zamojskiego nie dał już sobie rady i po raz trzeci tego dnia zmuszony był wyjmować krążek ze swojej bramki. Wojas poszedł za ciosem i w 48 minucie zdobył czwartego gola, tym razem autorstwa Krzysztofa Zapałały, który pięknie przymierzył w okienko. Ten gol rozstrzygnął losy spotkania. Trener Rohaczek próbował jeszcze znaleźć jakieś rozwiązanie, ale tego dnia gracze gospodarzy byli tak doskonale dysponowani, że nawet tak doskonały strateg jak szkoleniowiec Cracovii nic już nie potrafił wymyślić. Podsumowując, bardzo ładny, szybki i twardy mecz, którego niestety „negatywnym” bohaterem był Pan Wolas. Wojas Podhale – ComArch Cracovia 4-2 (1-1, 1-1, 2-0) Bramki: 1-0 Buril (Voznik) 14’ 1-1 Pasiut (Piotrowski, D. Laszkiewicz) 20’ 2-1 Kacir (Piotrowski) 21’ 2-2 Słaboń (Gil) 29’ 3-2 Zamojski (Łyszczarczyk) 44’ 4-2 Zapała (Sroka) 48 Widzów: 2500 Bohater meczu: Vladimir Buril – piękny gol i nie zwykle skuteczna gra w obronie. |