|
Być albo nie być - ta szekspirowska sentencja towarzyszyła góralom we wtorkowy wieczór. Musieli wygrać, bo w przeciwnym razie mogły ich czekać spore konsekwencje. Właściciel drużyny zapowiadał wycofanie się ze sponsorowania. Toteż przed meczem w nowotarskim obozie było bardzo nerwowo, ale także pełna mobilizacja. Po blamażu w Krakowie trzeba było wstrząsnąć zespołem, zmienić taktykę gry.
Trener "Szarotek" uznał, iż najlepszym wyjściem będzie przemeblowanie formacji. Za Różańskiego, który przeszedł do drugiego ataku, wszedł Bakrlik, a do trzeciej formacji przesunięty został Łyszczarczyk. To miało zaskoczyć Pasy. Czy zaskoczyło? W pierwszych minutach chyba tak. Bo nowotarżanie już w 3 min objęli prowadzenie. Zapała "zakręcił" obrońcami gości, wyjechał zza ich bramki i widząc klęczącego Radziszewskiego, posłał krążek obok niego do siatki. Z nożem na gardle nie gra się jednak łatwo. W poczynaniach ofensywnych "Szarotek" było sporo nerwowości. Gospodarze chcieli szybko zdobyć kolejnego gola, tym bardziej iż w 5 min grali w liczebnej przewadze. Ale co nagle, to po diable - mówi przysłowie. Toteż gra im się nie kleiła. Mogli nawet stracić gola, lecz Pasiuta w sytuacji jeden na jeden zatrzymał Rajski. Za chwilę górale nie wykorzystali kolejnej liczebnej przewagi. Goście bardzo mądrze wybijali miejscowych z uderzenia, chociaż nie ustrzegli się błędów w ofensywie, nie wykorzystali ich: Koszarek, Różański i Zapała. Goście w końcówce odsłony mieli 2 dogodne sytuacje. W 18 min L. Laszkiewicz przeprowadził rajd przez dwie trzecie lodowiska, ale został powstrzymany przez ostatnią instancję miejscowych. Minutę później Prokop otrzymał prezent, ale z niego nie skorzystał. Równo z syreną Jakes powędrował na ławkę kar, a Prokop na początku drugiej tercji uderzył z nadgarstka i... był gol czy poprzeczka? Potrzebna była analiza video, która była korzystna dla górali. Przewagi więc Pasy nie wykorzystały. Za to za moment Różański był faulowany przez Czernego w syt. sam na sam. Ewidentny karny? Nie! Sędzia był innego zdania i nałożył na winowajcę 2 min kary. W czasie gry w przewadze Baranyk gubi krążek w tercji ataku, a Hartmann posyła go do nowotarskiej bramki. Sędziowie gola nie uznają, bo wcześniej odgwizdali spalonego. Krakowianie w tej fazie są groźniejsi, a każdą akcję kończą strzałem. W 29 min kapitalną interwencją popisał się "Radzik". Mimo iż był zasłonięty, złapał krążek "do raka" po strzale Zapały. Minutę później Baranyk przegrał z nim pojedynek oko w oko. W 36 min Zapała był sam na sam, ale w oddaniu strzału przeszkodził mu rzucony kij Dulęby.Ostatnia odsłona była bardzo nerwowa z obu stron. Brakowało akcjom płynności i precyzji. Podania nie znajdowały adresata. Goście starali się zaskoczyć Rajskiego strzałami z daleka, natomiast "Szarotki" próbowały kombinacyjnymi akcjami rozmontowywać defensywę rywala. Najlepsze sytuacje zmarnowali: Leszek Laszkiewicz w 46 min (jego strzał zablokował Sroka oraz w 58 Baranyk). W statniej minucie bardzo umiejętnie bronili się górale, nie pozwalając krakowianom na wycofanie bramkarza. Ten manewr wykonali dopiero 9 sek przed syreną i było już za mało czasu, by doprowadzić do dogrywki. |