spacer
spacer search
     CRACOVIA Search
spacer
Cracovia
Kadra
Terminarz
Wiadomości
Felietony
Prasa
Galeria
Bilety
Tabela
Strona główna
Kontakty
Linki
Szukaj
Mapa serwisu
KS Cracovia
MKS Cracovia SSA
Młodzież
Hokej kobiet
OldBoys
Kibice
TerazHokej
spacer
Strona główna arrow Prasa arrow Gazeta Wyborcza arrow "Szarotki" w finale hokejowych mistrzostw Polski

"Szarotki" w finale hokejowych mistrzostw Polski PDF Drukuj Email
Gazeta Wyborcza   
09.03.2007.
Horror! Podhale leżało już na deskach i Cracovia zdawała się być jedną nogą w finale, ale górale pokazali charakter. Podnieśli się i wygrali po rzutach karnych! Łzy w oczach kibiców i szał radości hokeistów Wiktora Pysza - to oni zagrają już w niedzielę z GKS-em w Tychach o mistrzostwo Polski. "Pasy" w walce o brąz podejmują Stoczniowca.

Pierwsza tercja była dla Cracovii jak marzenie. Podopieczni Rudolfa Rohaczka zaczęli szybko i agresywnie, jakby chcieli właśnie w tych 20 minutach dowieść rywalowi, że to właśnie im należy się miejsce w finale. Ale bramkarz Tomasz Rajski długo nie pękał. Po 100 s meczu obronił uderzenie z najbliższej odległości Stanisława Urbana po podaniu zza bramki Michala Pinca - obaj z czwartej "piątki". Gdy Pinc i Urban siali zamęt w tercji górali, czwarta formacja nowotarżan z ozdrowiałym Dawidem Słowakiewiczem mogła się tylko przyglądać wydarzeniom na lodzie, gdyż Wiktor Pysz zdecydował się na grę na trzy "piątki".
Cracovia nie zniechęcała się i w 4. min - po złej zmianie Podhala - do tercji gości wpadł Grzegorz Pasiut i wypalił z całych sił. Za plecami Rajskiego zadźwięczał słupek, od którego odbił się krążek. Później doszły do głosu "Szarotki" i Rafała Radziszewskiego mocnymi strzałami postraszyli Martin Voznik z Vladimirem Burzilem, jednak ostatnie słowo w tej części należało do "Pasów".

Gdy gospodarze grali przez 41 s w podwójnej przewadze, zadziałała znakomicie współpraca braci Leszka i Daniela Laszkiewiczów. Leszek niesygnalizowanym podaniem zza bramki obsłużył starszego brata, a ten tylko dołożył łopatkę kija i "guma" zatrzepotała w górnym rogu bramki Rajskiego.

Niespełna trzy minuty później, gdy siły na lodzie były już wyrównane, L. Laszkiewicz przegrał pojedynek z Rajskim, ale z celną dobitką doskoczył w porę Daniel i w geście triumfu podjechał do kibiców. "Hej, heja, heja! Cracovia mistrzem hokeja!" - wiwatowało prawie trzy tysiące kibiców.

W II tercji wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Mecz był szarpany, rzadko zdarzało się, by obie drużyny grały w komplecie. Najpierw podhalanie grali przez 50 s w podwójnej przewadze, choć 10 s uciekło, bo w tumulcie sędzia liniowy nie mógł przerwać gry po spalonym, a później nie było komu cofnąć zegara. Za moment, gdy grano po czterech, Mariusz Dulęba zostawił krążek, by pojechać na zmianę. Skrzętnie skorzystał z tego Frantiszek Bakrlik, który miał sytuację idealną jak rzut karny. Będąc oko w oko z "Radzikiem" zwiódł go i wpakował "gumę" w lewy róg. Radziszewski, siedząc na lodzie, spojrzał tylko z wyrzutem na kolegów z pola.

W ten sposób odbyła się swoista reanimacja Podhala. Dopełnił jej nie kto inny, jak kapitan - Jarosław Różański, który na 90 s przed końcem drugiej tercji po krzyżowym podaniu Vladimira Burzila z ostrego kąta szczęśliwym strzałem (krążek odbił się od słupka), doprowadził do wyrównania. Wszystko zaczynało się na nowo.

"Pasy" przy stanie 2:1 zmarnowały bez mała dwuminutowy okres gry w pięciu na trzech. Rajski bronił jak w transie, choć niekiedy gospodarzom brakowało szybkiej decyzji oddania strzału.

Dogrywka nie przyniosła rezultatu, choć cała hala falowała w ton przyśpiewki „Hej »Pasy « gol”!. Doszło do karnych, a w nich obaj bramkarze bronili jak w transie. Rajskiego zdołał pokonać tylko Richard Hartmann strzałem pod poprzeczkę. Na „Radzika” sposób znaleźli leworęczny obrońca Rafał Sroka i kapitan Jarosław Różański.

- Bóg jest za Podhalem - wykrzykiwał po karnych drugi trener podhalan, Tadeusz Kalata, który był w sztabie szkoleniowym w 1997 r., gdy podhalanie sięgnęli po ostatnie mistrzostwo.

- Mecz nam się nie układał, po I tercji wywołałem wojnę w szatni. Pozmieniałem piątki, chciałem posadzić Baranyka i to pomogło. Przy golu na 2:1 pomyślałem: "Mamy ich" - nie krył trener Wiktor Pysz. - Tomek Rajski stanął na wysokości zadania, a Jarek Różański początkowo nie chciał jechać karnego, ale spisał się na medal.

- Nie obronimy mistrzostwa przez głupie prezenty, jakie podarowali Podhalu nasi obrońcy - denerwował się napastnik krakowian Leszek Laszkiewicz. - Przy stanie 2:0 Podhale nie istniało, ale głupi błąd Dulęby odwrócił mecz - potwierdzał trener Rudolf Rohaczek.

Nie zmienia to faktu, że był to najlepszy mecz w polskiej lidze ostatnich lat. Propaganda hokeja co się zowie.

ComArch/Cracovia 2

Wojas/Podhale 3

Tercje: 2:0, 0:2, 0:0, dogr. 0:0, karne 1:2.

Bramki: 1:0 D. Laszkiewicz (16. L. Laszkiewicz, Słaboń w podwójnej przewadze), 2:0 D. Laszkiewicz (19. L. Laszkiewicz), 2:1 Bakrlik (28.), 2:2 Różański (39. w przewadze).

Karne strzelili: Hartmann (Cracovia) - Sroka i Różański (Podhale).

Cracovia: Rajski - Csorich, Piekarski, D. Laszkiewcz, Słaboń, L. Laszkiewicz - Gil, Czerny, Prokop, Hartmann, Podlipni - Dulęba, Wajda, Witowski, Pasiut, M. Piotrowski - Kozendra, Galant, Pinc, Cieślak, Urban.

Podhale: Rajski - Sroka, Wilczek, Kacirz, Zapała, Bakrlik - Burzil, Jakesz, Baranyk, Voznik, Różański - Zamojski, B. Piotrowski, Łyszczarczyk, Koszarek, Malasiński oraz Słowakiewicz i Ł. Batkiewicz.

Sędziował Waldemar Matuszak z Bydgoszczy. Kary: 20 oraz 20 min. Widzów: 2900.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
spacer
Zobacz zdjęcia
Co, gdzie, kiedy...

PLAY-OFF
o brązowy medal
Cracovia-Stoczniowiec 3:1
Cracovia zwycięża!

Kraków
13.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:0 (0:0, 1:0, 2:0)

Gdańsk
16.III.2007

Stoczniowiec - Cracovia 1:3 (0:2, 0:0, 1:1)

Kraków
18.III.2007

Cracovia - Stoczniowiec 3:5 (0:1, 2:2, 1:2)

Gdańsk
22.III.2007 17:30

Stoczniowiec - Cracovia 4:8 (2:2, 2:2, 0:4)