|
Maciej Urbanowicz został przez zarząd Stoczniowca zdyskwalifikowany na trzy miesiące. Jednak napastnik, który regularnie otrzymywał ostatnio powołania do reprezentacji Polski, będzie mógł zagrać w piatek, w "Olivii" z Cracovią Comarch (początek godzina 18.00), gdyż wykonanie kary zawieszono mu na pół roku. Od razu 20-latek, podobnie jak Maciej Młynarczyk musi wpłacić grzywne. To efekt bójki, do której doszło między tymi hokeistami przed wtorkowym meczem w Krakowie.
- Ten mecz wydaje się być kluczowym dla losów rywalizacji o brąz. W domu trzeba wygrywać. Musimy zagrać tak jak w Krakowie, jeśli chodzi o wolę walki i zaangażowanie, bo na tym polu nie miałem zastrzeżeń. Bolał tylko wynik wtorkowego pojedynku. Dlatego trzeba poprawić przede wszystkim skuteczność - ocenia Henryk Zabrocki. I trudno ze szkoleniowcem "Stoczni" się nie zgodzić. W małym finale gra się do trzech wygranych. Jeśli Cracovia zwyciężyłaby w Gdańsku, to medal mogłaby zdobyć już w niedzielę na własnym lodowisku. I takie jest nastawienie rywali. Podbudowani deklaracją Janusza Filipiaka, że ten nadal będzie finansował hokej, "Pasy" przyjechały nad morze już w czwartek.
Sukces miejscowych w piątek, oznacza, że w "Olivii" obejrzelibyśmy jeszcze jeden mecz w tym sezonie. Niestety, powiększyło się grono zawodników, dla których te rozgrywki już się skończyły. Po Konstantinie Riabience i Michale Smeji ten pech dotknął Wojciecha Jankowskiego. Napastnik doznał kontuzji łokcia. W tej sytuacji Stoczniowiec nie mógł pozbyć się dwóch kolejnych hokeistów i zawiesić bezwzględnie Urbanowicza i Młynarczyka, którzy pobili się w drodze na wtorkowy mecz do Krakowa. Przecież i tak trzeba dokonac korekt w składzie. Do ataku wróci Alexander Hult, który w pierwszej grze wystąpił jako obrońca, a do defensywy wróci Bartłomiej Wróbel. Co prawda kapitan "Stoczni" ma nadal kłopoty z pachwinami, ale na mecz ma otrzymać specjalne spodenki, które łogodzą tego rodzaju dolegliwości. |